Grecka tragedia Stali

Fot. Wit Hadło

TAURON STAL MIELEC – DIOMIDIS ARGOUS. Skazywani na pożarcie Grecy pokazali naszej drużynie jak walczy w pucharach.

Debiut Stali w europejskich pucharach nie wypadł tak jak tego wszyscy oczekiwani. Nasz zespół mimo atutu własnej hali okazał się gorszy w dwumeczu od Diomidisa Argous. Lider greckiej ekstraklasy był nie tylko lepszy od mielczan, ale przede wszystkim bardziej zdeterminowany. To wystarczyło, by wywalczyć awans do kolejnej fazy rozgrywek.
Przed pierwszym starciem podopieczni Ryszarda Skutnika podkreślali, że mało wiedzą o tym jak grają ich przeciwnicy. – Wygląda na to, że sobotni mecz trzeba będzie potraktować rozpoznawczo. Na pewno będzie to dla nas trudniejszy mecz. Oczywiście oba spotkania postaramy się wygrać, w końcu po to gramy we własnej hali – podkreślał skrzydłowy Stali Łukasz Janyst.

Rzeczywiście sobotnie starcie bylo wyjątkowio zacięte. Niewiadomo tylko dlaczego Stal pozwoliła na tak dużo rywalom. Gospodarze w pewnym momencie wygrywali już bowiem sześcioma bramkami. To chyba za bardzo ich rozluźnilo, bo na do przerwy ich przewaga stopniała o połowę.

Zawiedli rozgrywający
Po zmianie stron, Stal grała bardzo nerwowo i nierówno, a skazywani na pożarcie Grecy z kążdą udaną akcją coraz bardziej się „nakręcali”. W końcówce doszli nasz zespół na jedną bramkę, ale miejscowi jakimś cudem zdołali obronić skromną wygraną. – W naszej grze były dobre momenty gdzie odskakiwaliśmy od przeciwnika na 5-6 bramek, były również momenty kompromitujące, gdzie traciliśmy 3-4 bramki. Dziś zawiedli rozgrywający, bali się rzucać. Nie wiem dlaczego, za dużo bramek traciliśmy z naszych błędów, poprzez złe podania, słabą grę w obronie i brak koncentracji. Mam nadzieję, że jutro nastąpi mobilizacja z naszej strony i to my będziemy się cieszyć z awansu do następnej rundy – zaznaczył trener Skutnik po sobotnim pojedynku.

Kto lepiej odrobił sobotnią lekcję
Niestety lepiej do niedzielnego rewanżu wyszli nastawieni goście z Grecji. To w ich grze widać było chć wygranej, ogromną determinację, ale też i spory luz. Mielczanie, występujący teoretycznie w roli gości, poruszali się jak muchy w smole. Może dlatego tak dużo piłek zdołał odbić Christoforos Nungovitch, bramkarz Diomidisa, który dlugo będzie się śnil po nocach naszym szczypiornistom.

Przegrali swoją szansę
Gdy na początku drugiej części meczu, zespół z Argous prowadził już 19-12, wydawało się, że jest po meczu. Kolegów zdołał jednak obudzić Paweł Kiepulski. Kilka jego udanychy parad plus rzucony gol, sprawił, że przewaga rywali stopniała do zaledwie jednego trafienia (20-19). Niestety to był labędzi śpiew mieleckiej ekipy. Po chwili wszystko wróciło do normy. Nungovitch, znów był długimi okresami nie dopokonania, a Grecy z łatwością rzucali kolejne bramki, bo obrona Stali była dziurawa jak szwajcarski ser. – Gratuluję awansu rywalom. Okazali się drużyną bardziej dojrzałą i wyrafinowaną, pokazali nam na czym polega nowoczesny handball. Gdy doszliśmy na jedną bramkę, już nam się wydawało, że ich mamy. Niestety pozwolimy im znow odskoczyć i przegraliśmy swoją szansę, za co chciałbym przeprosić naszych kibiców – podsumował zawody trener Skutnik.

Piotr Pezdan

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.