Greckokatolicki biskup wzbudza kontrowersje

Błogosławiony bp. Józafat Kocyłowski był obywatelem polskim narodowości ukraińskiej. Fot. Przekazane przez A. Zapałowskiego

PRZEMYŚL. Polityczny, religijny, a może historyczny spór o patrona przemyskiej ulicy.

Projekt uchwały autorstwa przewodniczącego przemyskiej Rady Miejskiej, Jana Bartmińskiego (63 l.), by łącznik na styku ulic Katedralnej, Asnyka, bp. Śnigurskiego i placu Czackiego w Przemyślu nazwać imieniem błogosławionego bp. Jozafata Kocyłowskiego wywołał sprzeciw środowisk prawicowych. Były europoseł, Andrzej Zapałowski (47 l.) uważa taki pomysł za skandaliczny. – Nie będę dyskutował o moralności człowieka wyniesionego na ołtarze przez papieża Jana Pawła II – odpowiada na to Bartmiński.

Choć J. Bartmiński (63 l.) mógł skorzystać ze swoich uprawnień przewodniczącego Rady i jednoosobowo skierować swój projekt uchwały do procedowania, wybrał inną drogę i wyłożył go w Biurze Rady wraz z życiorysem bp. Kocyłowskiego i tekstem przemówienia Jana Pawła II z czerwca 2001 roku, kiedy to Ojciec Święty ogłosił bp. J. Kocyłowskiego we Lwowie błogosławionym. – Każdy może zapoznać się z tymi dokumentami – zachęca Bartmiński. Projekt powstał w czwartek (6 czerwca). Zgodnie z procedurą, by go procedować potrzeba poparcia jeszcze 4 radnych.

Tymczasem były europoseł, Andrzej Zapałowski (47 l.), historyk żywo zainteresowany stosunkami polsko-ukraińskimi, jest pomysłem Barmińskiego wręcz oburzony. – Biskup grekokatolicki, Jozafat Kocyłowski to duchowny, który z radością witał na naszej ziemi hitlerowską armię – stwierdza Zapałowski. – To był obywatel polski i dokonał zdrady stanu – podkreśla ekseuroposeł. – Nazywanie jakiejkolwiek, nawet niewielkiej uliczki w Przemyślu imieniem tego człowieka, to skandaliczny pomysł i bardzo niewychowawcze działanie – ostrzega historyk przypominając, że bp Kocyłowski błogosławił oddziały SS Galizien, które potem brały udział w rzezi Polaków m.in. na Wołyniu i w Hucie Pieniackiej.

Przyszłość – tak, zakłamywanie przeszłości – nie
J. Bartmiński zapytany o komentarz do słów byłego europarlamentarzysty zachęca ponownie do zapoznania się z życiorysem bp. Kocyłowskiego i przemówieniem Ojca Świętego, Jana Pawła II wyłożonymi w Biurze RM w Przemyślu. – Nie będę z nikim dyskutował o moralności człowieka, którego papież, Jan Paweł II wyniósł na ołtarze – stwierdza.

- Nadanie imienia bp. Kocyłowskiego temu maleńkiemu odcinkowi ulicy w pobliżu katedry greckokatolickiej i Pałacu Biskupiego byłoby dobrym symbolem pojednania – dodaje Bartmiński. – Ostatnie przekazanie Polakom we Lwowie budynku na Dom Polski pokazuje, że warto stawiać na przyszłość – podkreśla.

A. Zapałowski zaprzecza, by on i środowiska podobnie doń myślące nie chcieli stawiać na przyszłość. – Rzecz w tym, że nie możemy zakłamywać przeszłości w imię dobrych stosunków z naszym sąsiadem Ukrainą i nadawać ulicom imion nawet i błogosławionych, ale takich osób, które dokonały zdrady stanu – uważa historyk podkreślając, że nie chodzi mu o narodowość biskupa, a o to, że będąc obywatelem polskim sprzyjał wrogom. – Ne wiem, czy taki pomysł, by nazywać ulicę w Przemyślu imieniem bp. Kocyłowskiego w przededniu ogólnopolskich uroczystości związanych z rocznicą mordów na Wołyniu to ma być forma prowokacji? – zastanawia się Zapałowski.

Dariusz Iwaneczko (47 l.), radny z klubu PiS, życiorys bp. Kocyłowskiego zna bardzo dobrze, bowiem z niego „robił” magisterium. – To prawda, że biskup do 1923 roku kwestionował przynależność Kresów Wschodnich do Rzeczpospolitej – mówi Iwaneczko. – Prawdą jest też, że odprawił mszę polową dla SS Galizien. Ale należy zwrócić uwagę, że Episkopat bronił go i nie wykluczał – podkreśla historyk, dodając, że o ile dojdzie do procedowania uchwały, będzie głosował za jej podjęciem.

Monika Kamińska

do “Greckokatolicki biskup wzbudza kontrowersje”

  1. Mariusz

    Słowo „grekokatolicki” jest napisane z błędem ortograficznym (i nigdy w języku polskim nie było poprawną formą). Prawidłowa pisownia to „greckokatolicki”, dziennikarka napisała dobrze – proponuję zajrzeć do słownika ortograficznego.

  2. andrzej

    Nagminny błąd ! Nie ‚greckokatolicki’ lecz ‚grekokatolicki’ bo to nazwa od używanego w liturgii języka, czyli od GREKI, a nie od GRECJI. Dziennikarz powinien takie rzeczy wiedzieć, ale co tu się pani dziwić , skoro w zalewie codziennego niechlujstwa tuzy telewizyjnego dziennikarstwa, a nawet wielu księży, w tym i grekokatolickich, jak np. słynny ks. Isakowicz-Zaleski, powielają nieustannie tę błędną wersję. Stary jestem i tak mnie uczyli, ale współcześnie może to już nie jest błąd [?].

  3. qewr

    Panie I. zdeklaruj pan w końcu po , której stronie pan jesteś bo na płocie nie można siedzieć całe życie .

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.