Grożą nam zamknięte gabinety lekarzy rodzinnych?

Mariusz Małecki, prezes Porozumienia Podkarpackiego

PODKARPACIE. Lekarze podstawowej opieki zdrowotnej nie chcą podpisać umów z NFZ. Chcą większych pieniędzy i ograniczenia biurokracji

Porozumienie Zielonogórskie – organizacja skupiająca połowę lekarzy rodzinnych w kraju zapowiada, że nie podpisze z NFZ umów na przyszły rok. Chcą, by miesięczna stawka za każdego zarejestrowanego u nich pacjenta wzrosła z 8 zł do 8,72 zł miesięcznie, czyli z 96 do ponad 104 zł rocznie.
Negocjacje prowadzone są na poziomie centralnym, ale pod żądaniami podpisują się także lekarze rodzinni z Podkarpacia. – Mamy więcej obowiązków, doszła nam chociażby obdukcja ofiar przemocy w rodzinie i więcej biurokracji związanej ze sprawozdawczością dla NFZ. Udzielamy więcej porad, bo w specjalistyce i szpitalnictwie pokończyły się limity i chorzy z konieczności przychodzą do nas, rosną koszty utrzymania gabinetów, a nakłady na podstawową opiekę od trzech tal się nie zmieniają – mówi Mariusz Małecki, prezes Porozumienia Podkarpackiego, mającego pod opieką ponad milion mieszkańców regionu.

Co się stanie, jeśli lekarze nie podpiszą umów? W skrajnym wypadku może dojść do sytuacji takiej jak w 2006 roku, kiedy lekarze z Porozumienia Podkarpackiego nie podpisali umów i na początku stycznia pacjenci zastali zamknięte gabinety.
Póki co podniesiono stawki kapitacyjne w finansowaniu świadczeń pielęgniarki POZ (z 24,24 zł do 26,64 zł), pielęgniarki szkolnej (z 38,40 zł do 42,00 zł) oraz stawkę na finansowanie świadczeń profilaktyki fluorkowej (z 3,60 zł do 5,40 zł).

Anna Moraniec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.