Grozi nam susza!

- Dawno nie było tak niskiego poziomu wody w Wisłoku - mówią Sylwek i Jola z Rzeszowa. – Widać to zresztą po kamieniach, które jeszcze kilka tygodni temu były pod wodą. Podobno jednak nie ma zagrożenia i w kranach nie zabraknie wody. Fot. Wojciech Preisner

PODKARPACIE. Kiedy zabraknie wody w kranach?

W rzekach naszego regionu gwałtownie obniża się poziom wody. Od miesiąca bowiem nie pada deszcz, a wcześniej opady były niewielkie. Dlatego też grozi nam susza.

W przydomowych studniach zaczyna już brakować wody. Mimo zapowiedzi synoptyków, że w najbliższy weekend spadnie deszcz, to nic to zmieni i w niektórych częściach Podkarpacia nadal będzie sucho.

Skąd to zagrożenie szuszą? Od 20 października praktycznie nie notowane są opady. Zdaniem profesora  Jerzego Dziopaka, kierownika Katedry Infrastruktury i Ekorozwoju Politechniki Rzeszowskiej, obniżył się zarówno stan wód powierzchniowych jak i gruntowych. W jeziorze w Solinie poziom wody jest niższy od normy o8 metrów. Woda opadła tam tak nisko po raz pierwszy od 8 lat. – Minimalny poziom wody w zbiorniku żeby elektrownia mogła pracować to401,50 mn.p.m., a obecnie wynosi on nieznacznie więcej – poinformował Józef Folcik, dyrektor PGE  Energia Odnawialna S.A. Oddział ZEW Solina-Myczkowce.

Wyjściem jest budowa zbiorników retencyjnych

Mało wody płynie w rzekach. Znacznie obniżył się poziom w zbiornikach Solina i Besko. Na Wisłoku i Wisłoce i w ich dopływach jest bardzo niski stan wody. Np. Wisłok w Żarnowej do minimum dzieli tylko9 centymetrów. Temu zjawisku można jednak zaradzić. – Trzeba budować zbiorniki retencyjne – powiedział prof. Jerzy Dziopak. – Konieczne jest  jednak  opracowanie strategii gospodarowania wodą.

Do podkarpackich zbiorników dopływa znacznie mniej wody. Np. Solina oddaje do Sanu sześć razy mniej wody niż dostaje. Dzięki temu nie będzie drastycznego spadku przepływu wody w rzekach i uda się zatrzymać pracę ujęć wody.

W Rzeszowie nie ma zagrożenia? 

- Na ujęciu w Zwięczycy spiętrzenie wody jest takie samo jak zwykle i wody do kranów dociera tyle ile potrzeba – uspokaja Adam Tunia, prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Rzeszowie. – Dziennie dostarczamy 40 tysięcy metrów sześciennych wody dla mieszkańców Rzeszowa, a gdyby była potrzeba to jesteśmy w stanie dać jej nawet więcej, bo 84 tysiące metrów sześciennych. Jakość wody też jest dobrej jakości.

****

Gołym okiem widać, że z powodu suszy wody w Wisłoku jest mniej. Nic dziwnego zatem, że mieszkańcy Rzeszowa obawiają się, że zabraknie im wody w kranach.   Nad tym, że woda w kranie jest nikt się na co dzień nie zastanawia, ale gdy jej zabraknie to wtedy dopiero okazuje się jaki to poważny problem. Miejmy więc nadzieję, że Adam Tunia, prezes MPWiK nie myli się i nie uspokaja tylko po to żeby nie wywoływać paniki.

Mariusz Andres

do “Grozi nam susza!”

  1. lukas

    Jest ładna pogoda to może miasto by posprzątało dno koryta rzeki. Niski poziom wody , niema na co czekać.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.