Grupa strażaków do ratowania… igrających ze śmiercią

- Na pierwszy rzut idą zawodowcy, a gdy jest taka potrzeba wzywamy SMS-ami kolegów z OSP - mówi mł. bryg. Jerzy Lipko. Fot. Autor

STALOWA WOLA. Przez rok szkolili się, żeby ratować lekkomyślnych ryzykantów.

Oficjalną działalność rozpoczęła Grupa Ratownictwa Lodowego Państwowej Straży Pożarnej. Jest to jedyna na Podkarpaciu jednostka specjalizująca się w niesieniu pomocy ludziom, którzy wpadli w tarapaty na zamarzniętych akwenach. Ratownicy z lodowej specgrupy przeszli chrzest bojowy, na tygodnie przed rejestracją jednostki.

Grupa ratowników wyspecjalizowanych w akcjach na krach lub pod lodem, działa przy stalowowolskiej Komendzie Powiatowej PSP, ale składa się ze strażaków zawodowych i ochotników. Można powiedzieć, że została zbudowana w oparciu o tych drugich, z jednostki OSP Stalowa Wola. To najmłodsza jednostka w województwie i jedna z nielicznych o specjalności wodniackiej.

W pół minuty gotowi do akcji

- Nowa grupa ratownicza zaczęła się konsolidować podczas ubiegłej zimy – mówi mł. bryg. Jerzy Lipko, zastępca komendanta PSP w Stalowej Woli. – Prawie cały rok zajęły nam szkolenia, selekcja ratowników i kompletowanie sprzętu. Uzyskaliśmy taki stopień mobilności, że w 30 sek. po zgłoszeniu zagrożenia, ratownicy ze sprzętem wyjeżdżają na akcję.

Strażacy zawodowi wyjeżdżają od razu, a w razie potrzeby, SMS-ami wzywani są druhowie z OSP. Muszą reagować błyskawicznie, bo osoba tonąca pod lodem wyziębia się i liczą się nawet nie minuty, ale sekundy. Strażacy z GRL nie tylko ratują dryfujących na krach rozbitków, ale ich wiedza wykorzystywana jest przy likwidacji zatorów lodowych. Chociażby takiego, jaki przed dwoma tygodniami utworzył się na Sanie przy Elektrowni Stalowa Wola. Wtedy przez tydzień walczyli ze zwałami lodu, żeby zapewnić dopływ wody chłodzącej do turbin siłowni.

Nie wchodźcie teraz na lód – błagają ratownicy

Chrzest bojowy ratownicy przeszli trochę wcześniej w Zaklikowie. Niestety, ich pierwszą akcją było poszukiwanie ciał dwóch chłopców, którzy utonęli pod lodem na tamtejszym zalewie. To też należy do zadań nowej jednostki. – To ciężka praca dla kobiet, ale niedostatek siły nadrabiamy wyszkoleniem – mówi kpt. Magdalena Staniszewska, jedna z dwóch członkiń nowej specgrupy.

Nowa jednostka liczy 19. ratowników; dziesięcioro z PSP i dziewięcioro z ochotniczej jednostki wodniackiej. Trzeba odpukać w niemalowane, ale przy obecnej aurze mogą mieć pełne ręce roboty. Lód topnieje, a powiewy wiosny przewracają ludziom w głowach. Szukanie przygód na zamarzniętych akwenach, jest igraniem ze śmiercią, bo choć strażacy sa dobrze wyszkoleni, nie wszędzie zdążą dojechać.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.