Gruszecki: – Nie jestem strażakiem

Roman Gruszecki po 11 latach wraca na trenerską ławkę Stali Mielec. Fot. Wit Hadło

PIŁKA NOŻNA. III LIGA. Stal Mielec nieoczekiwanie zmieniła trenera, zaś wiosną grać będzie na boiskach z naturalną i sztuczną trawą.

Nowy zarząd Stali potrzebował zaledwie tygodnia, by podjąć chyba najważniejszą decyzję i zmienić trenera. Jak już podawaliśmy, trzecią ligę dla Mielca uratować ma Roman Gruszecki.

Nowe rozdanie jednak zaskoczyło, wszak poprzedni szkoleniowiec Tomasz Tułacz zaledwie w niedzielę wrócił z drużyną ze zgrupowania. – Potem spotkałem się z szefami klubu, a ci dwa dni później poinformowali mnie o swojej decyzji. Widocznie nie spodobała im się moja wizja budowy zespołu. Rozstaliśmy się za porozumieniem stron – informuje Tułacz, który od roku pracował z piłkarzami Stali i w poprzednim sezonie utrzymał ich w trzeciej lidze. – Działaliśmy w skrajnie trudnych warunkach, z budżetem na poziomie okręgówki – podkreślał.

Nie ma tego złego…

Tułacz nie chce się rozwodzić nad przykrą dla niego sytuacją, przyparty do muru przyznaje, iż jest rozczarowany decyzją działaczy. W Stali nie będzie pracował nawet jako szkoleniowiec grup młodzieżowych. – Odchodzę w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. Mam satysfakcję, bo udało się uratować trzecią ligę, a z juniorami starszymi zająć szóste miejsce w Polsce. Na każdym kroku czułem też wsparcie kibiców, za co teraz chciałem im serdecznie podziękować.

Były już trener Stali może sobie pluć w brodę, że nie przyjął oferty swojego przyjaciela Marcina Jałochy i nie został jego asystentem w II-ligowej Resovii. – Byłem lojalny, ale nie żałuję – zapewnia – W swojej pracy zawsze kieruję się zasadami. Akurat wtedy nie mogłem opuścić młodych chłopaków ze Stali. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Mam papiery, czekam na propozycje. Mam nadzieję, że długo na bezrobotnym nie zostanę – uśmiecha się.

Trener od zadań specjalnych

Roman Gruszecki to, podobnie jak Tułacz, mielczanin z krwi i kości, wychowanek Stali i jej były trener. Nie wszyscy kibice są dla Gruszeckiego życzliwi, o czym świadczą komentarze w Internecie, ale ten zdaje się być skoncentrowanym wyłącznie na najważniejszym celu czyli utrzymaniu drużyny w III lidze. – Proszę mnie nie nazywać strażakiem. Nie przyszedłem gasić pożaru, raczej budować podwaliny pod coś większego. Z tym zarządem odbudowa pozycji Stali jest możliwa – przekonuje. – To jest wyzwanie, ale ja od trudnych zadań nigdy nie stroniłem. Wprost przeciwnie, z reguły przejmowałem zespoły w ciężkiej sytuacji – dodaje.

Nowy trener mielczan przyznaje, że propozycja ze Stali pojawiła się w dobrym dla niego momencie. – Wisłoka zalega mi z pieniędzmi za kilka miesięcy pracy. Moja cierpliwość jest na wyczerpaniu, ale mam nadzieję, że nie będę musiał dochodzić swoich praw w sądzie – tłumaczy. Następcą Gruszeckiego w dębickim klubie został Janusz Turek, były dyrektor Wisłoki.

Roman Gruszecki miał wczoraj poprowadzić Stal w sparingu z Unią Tarnów, ale obfite opady śniegu uniemożliwiły rozegranie meczu. Zapadły natomiast decyzje w sprawie zastępczego stadionu. W marcu i kwietniu Stal gościć będzie rywali na Euroboisku ze sztuczną trawą. W maju i czerwcu piłkarze przeniosą się na boisko popularnej “Trójki”.

Tomasz Szeliga

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.