Gwałciciel przed sądem

Jan K. (51 l.) był już notowany przez policję za wykroczenia przeciw obyczajowości. Fot. Wioletta Zuzak

Jan K. (51 l.) był już notowany przez policję za wykroczenia przeciw obyczajowości. Fot. Wioletta Zuzak

KROSNO. Zdaniem prokuratury, Jan K. ma na sumieniu gwałt oraz próbę gwałtu. Oskarżony twierdzi, że jest niewinny.

W krośnieńskim sądzie trwa proces Jana K. (51 l.) – mieszkańca Pietruszej Woli (gmina Wojaszówka), który jest oskarżony o gwałt na mieszkance Krosna i próbę gwałtu innej krośnianki. Mężczyzna odpowiada z wolnej stopy. Sąd wyłączył jawność postępowania częściowo na czas przesłuchiwania dwóch pokrzywdzonych kobiet: Magdaleny S. oraz Alicji Sz. Jan K. jest bezdzietnym kawalerem. – W przeszłości miałem kilka kobiet, lecz ostatnio z żadną się nie spotykałem – mówił w sądzie K. Na poniedziałkowej (17.06) rozprawie zeznawało kilkoro świadków.

29 grudnia 2011 r. o. godz. 17 K., nieopodal wiaduktu kolejowego na ul. Jagiellońskiej dostrzegł młodą kobietę. Przedstawił się jako pracownik służby kolei, zwrócił kobiecie uwagę, że w sposób niewłaściwy przechodzi przez tory. Zaproponował jej seks, na co ona odpowiedziała: – Odwal się chamie. – Używając przymusu wobec Alicji Sz. złapał ją za rękę, usiłował obezwładnić i doprowadzić do obcowania płciowego. Jednakże zamierzonego celu nie osiągnął, z uwagi na skuteczny opór i ucieczkę pokrzywdzonej – mówiła w sądzie pani prokurator.

30 grudnia 2011 r. mniej więcej o tej samej porze Magdalena S. przechodziła samotnie przez tory. Wówczas zaatakował ją mężczyzna. Kobieta spadła z kilkumetrowego wału i złamała nogę. Gwałciciel rozebrał ją, chciał ją doprowadzić do obcowania płciowego, proponował jej seks oralny, obmacywał ją, całował po piersiach i narządach płciowych. Dziewczyna krzyczała, wzywała pomocy, w pewnym momencie, gdy napastnik dostrzegł, że ktoś nadchodzi, wystraszył się, założył spodnie i uciekł.

Świadek: – Pomyślałem, że ktoś się topi w Lubatówce
- Szedłem wtedy do swojej dziewczyny ul. Jagiellońską. Nagle usłyszałem krzyk. Przechodzili tamtędy ludzie, lecz nie reagowali. Podbiegłem w kierunku rzeki, lecz nikogo nie widziałem. Po chwili po drugiej stronie rzeki dostrzegłem czyjąś głowę znad krzaków. Poszedłem tam, spotkałem młodą kobietę, która mówiła, że ktoś ją zgwałcił lub próbował zgwałcić. Powiedziała, że prawdopodobnie złamała nogę. Nie przypominam sobie, czy była kompletnie ubrana – zeznał podczas rozprawy świadek Rafał W. (20 l.) – Z własnej komórki zadzwoniłem na nr alarmowy 112. Na rękach przeniosłem tę dziewczynę do karetki – dodał.

Niepotwierdzone alibi
- Jan K. stwierdził, że wówczas rzekomo przebywał z różnymi osobami: z Janem L., z którym miał pić alkohol, był też ponoć u swojego brata i swej matki chrzestnej. Sprawdziliśmy alibi, lecz się ono nie potwierdziło, więc K. został zatrzymany. Oskarżony mówił, że spożywał alkohol i wszystkiego dokładnie nie pamięta – zeznała Mariola G. (37 l.), pracuje w wydziale kryminalnym. – Ustaliliśmy, że K. w tych dniach miał urlop, przebywał w Krośnie, gdzie spożywał alkohol, udał się w rejon wiaduktu i zaczepiał kobiety.

Jedna z kobiet rozpoznała oskarżonego
- Pokazywałem zdjęcie Jana K. pokrzywdzonym. Z panią S. nie sposób było nawiązać kontaktu, bo była wciąż w szoku, natomiast pani Sz. bez zawahania na okazanych zdjęciach rozpoznała oskarżonego – zeznał Dariusz P. (40 l.), policjant, zajmuje się przestępczością na tle seksualnym. – Były policyjne informacje o tym, że K. w biały dzień zaczepiał kobiety na Rynku, jakieś konsultantki kosmetyczne oraz w rejonie dworca PKS. Mówił: “Napiszcie, że byłem pijany i nie wiedziałem co robię” – zeznał policjant. – Pamiętam, że K. opisując jeden z czynów stwierdził, że ściągnął dziewczynę z nasypu, lecz do niczego nie doszło, gdyż nie miał wzwodu. Jedna z dziewczyn zatrudnionych w RCKP (gdzie K. był zatrudniony – przyp. Red.) w ogóle nie chciała rozmawiać o oskarżonym, widać było, że ma negatywne nastawienie do niego – dodał.

Wioletta Zuzak

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.