Gwóźdź do trumny

PLUSLIGA. Porażka z zespołem z Zawiercia oznacza dla resoviaków „koniec sezonu”, choć formalnie zakończą go meczami o miejsce 7 – 12 w połowie kwietnia.

Asseco Resovia przegrała z Aluronem Virtu Wartą Zawiercie i praktycznie straciła szanse na grę w fazie play-off. Paradoksalnie w tej całej sytuacji rzeszowianie wciąż tracą nadal 10 punktów do szóstego miejsca, czyli tyle samo, ile mieli przed piątkowym meczem.

– Wydaje mi się, że kryzys to mało powiedziane, bo nic nie gramy. Nie ma co ukrywać – gramy bardzo słabo. Czasami mamy jakieś zrywy, ale nie możemy utrzymać całego seta na dobrym poziomie – mówi atakujący Asseco Resovii, Damian Schulz, a przyjmujący Mateusz Mika dodaje. – Tracimy kolejne punkty i jest ciężko. Każdy z nas jest tym podłamany. Nie idzie nam zupełnie. Tak jak czasami wiele rzeczy musi się złożyć na to, żeby jakaś drużyna osiągnęła sukces, tak w naszym wypadku jest kompletnie odwrotnie. Myślę, że jest dużo małych rzeczy, które powodują taką sytuację, w jakiej się znaleźliśmy i nie możemy sobie póki co z tym wszystkim poradzić. Chcieliśmy walczyć, ale po prostu byliśmy słabszą drużyną. Dużo piłek wpadało nam w obronie, które mogliśmy podbić. Nie mogę powiedzieć, że mieliśmy pecha, bo nie mieliśmy. Byliśmy po prostu gorsi od Zawiercia – stwierdza Mika.

Grać zawodnikami, którym na tym zależy
Przed sezonem nikomu nie przeszło przez głowę, że Asseco Resovii może zabraknąć w fazie play-off. Porażka rzeszowian z ekipą „Jurajskich rycerzy” była już jedenastą w rozgrywkach i oznacza, że praktycznie stracili i tak nikłe szanse na miejsce w czołowej szóstce. – Sytuacja jest trudna i nieciekawa – mówi Marcin Możdzonek, kapitan Asseco Resovii. – Gramy źle, nie mamy zespołu i to wszyscy widzą. Też już nie ma się co czarować, bo szanse na play-offy prawdopodobnie są zaprzepaszczone. Jedyne, co w tym momencie możemy zrobić, to moim zdaniem grać zawodnikami, którym zależy na tym, żeby zostawić po sobie przynajmniej dobre wrażenie i żeby dać kibicom chociaż trochę jakiegoś poczucia, że gramy jako tako. Sezon i tak już jest najprawdopodobniej stracony, więc musimy pozostawić po sobie cokolwiek dobrego. Kibice mają pełne prawo być rozczarowani naszą postawą, bo po tym co prezentujemy można być zniesmaczonym. W takiej sytuacji nam się najbardziej dostaje po głowach, ale to nie jest powód, żeby płakać. Doskonale wiemy co jest nie tak i co się powinno zmienić, a tego nie robimy, ale nie będę się rozwodził na ten temat – mówi środkowy zespołu z Rzeszowa, który 2018 rok zakończył trzema zwycięstwami i wydawało się, że w końcu łapie właściwy rytm i rozpoczyna odrabianie strat. Dłuższa przerwa świąteczno-noworoczna zamiast jeszcze bardziej scementować zespół, wpłynęła na niego chyba negatywnie, skoro ten trzy kolejne mecz w 2019 roku zakończył porażkami po 0-3. – Nie chcę się wypowiadać na ten temat. Na to przyjdzie czas po sezonie dlaczego tak się dzieje, a nie inaczej. Teraz możemy tylko zagrać, żeby poprawić choć w małym stopniu nastrój i tak cierpliwym kibicom – kończy Marcin Możdżonek.

Naważyli piwa…
W piątkowy wieczór w hali na Podpromiu nie zawiedli jedynie kibice. Szczególnie mogła się podobać liczna grupa z Zawiercia, która swoim dopingiem zagłuszyła miejscowych. Ci mimo fatalnych wyników Asseco Resovii wciąż jednak licznie przychodzą na mecze. Być może na taką frekwencję wpłynęła akcja marketingowa jednego ze sponsorów rzeszowskiego klubu. Ten zapowiedział, że będzie rozdawał za darmo puszki z wizerunkiem siatkarzy z zawartością złotego trunku. Kibice wychodząc z hali robili dobre miny do złej sytuacji mówiąc, że ktoś musi pomóc wypić to naważone przez siatkarzy piwo…

rm

4
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Januszwaldemar Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
waldemar
Gość
waldemar

Jedyną nadzieją na uratowanie plus ligi dla resovii jest BEDZIN.jest nadzieja,że nie wygra dwóch meczy/oprócz oczywiście najbliższego z naszymi niemotami/i zajmie ostatnie miejsce.Jeżeli miernoty zajmą ostatnie barażowe miejsce będzie to oznaczać koniec siatkówki na na tym poziomie,Baraż z kimkolwiek musi zakończyć się porażką,bo nie ma w tej chwili takiej drużyny z którą nasi bohaterowie byli by w stanie wygrać.Strasznie to wszystko dla nas kibiców przykre i okrutne.Panie Ignaczak mówi pan,że brak im pewności.Tym ludziom brak wszystkiego oprócz pieniędzy.

Janusz
Gość
Janusz

Szczecin już załatwił sprawę spadku, więc Będzin niczego nie zmieni