Handlarze śmiercią nienarodzonych dzieci stanęli przed sądem

Kobieta wychodząc z sali rozpraw owinęła głowę szalem i zasłoniła twarz brukową gazetą. Mężczyzna także nie chciał, by fotoreporterzy zrobili zdjęcie jego twarzy. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. Oskarżeni o handel środkami poronnymi chcą dobrowolnie poddać się karze. Prokurator mówi “nie!”.

Edyta W. (39 l.) i Jerzy K. (50 l.), którym prokuratura zarzuciła popełnienie 58 czynów polegających na udzielaniu pomocy w dokonaniu przerywania ciąży i podrabianiu dokumentacji, stanęli w czwartek przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu.

Oskarżeni pochodzący z okolic Bydgoszczy przybyli na rozprawę, ale proces nie rozpoczął się. Powodem odroczenia sprawy była nieobecność kuratora nastoletniej dziewczyny, która zakupiła u oskarżonych środki poronne i przy ich pomocy chciała pozbyć się bardzo zaawansowanej ciąży. Proces odroczono do 14 marca.

Zanim jednak oskarżeni opuścili salę rozpraw, ich obrońcy wyrazili chęć dobrowolnego poddania się karze. Liczyli, że uda im się uniknąć procesu i otrzymają wyrok w zawieszeniu, nie więcej niż 2 lata pozbawienia wolności. Prokurator nie wyraził jednak zgody na takie rozwiązanie.

Podrabiali dokumentację i pomagali w aborcji
Przypomnijmy, 58 zarzutów chce postawić Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu dwojgu handlarzom środków poronnych. 50-letni stolarz i jego 39-letnia konkubina urządzili sobie z handlu śmiercią stałe źródło dochodu i według zgromadzonych przez śledczych dowodów pomogli w odebraniu życia 44 nienarodzonym dzieciom.

Śledztwo, nad którym najpierw pracowała Prokuratura Rejonowa w Stalowej Woli, a później została przekazana Prokuraturze Okręgowej w Tarnobrzegu trwa od ponad dwóch lat i dotyczy przestępstw popełnionych w roku 2009 i 2010.

- Postępowanie zostało wszczęte po tym jak wpłynęło do nas zawiadomienie od mieszkańca Stalowej Woli. Jego partnerka zażyła tabletki poronne i doprowadziła do poronienia ciąży, wbrew woli ojca dziecka – informowała nas pod koniec ub. roku prok. Anna Romaniuk, zastępca Prokuratora Okręgowego w Tarnobrzegu. – Z informacji mężczyzny wynikało, że jego partnerka zamówiła tabletki telefonicznie po tym, jak znalazła ogłoszenie w ogólnopolskiej gazecie ogłoszeniowej.

Tabletki na telefon
W toku śledztwa okazało się, że ogłoszenie ukazywało się regularnie w jednej z najpopularniejszych gazet z anonsami. Pomoc w zakresie przerywania ciąży oferowało dwoje mieszkańców z regionu Bydgoszczy.

- 50-letni mężczyzna i 39-letnia kobieta przez telefon pytali kobiety o ich wiek, wagę oraz tydzień ciąży i na podstawie tych danych przesyłali kobietom farmaceutyki, które są dopuszczone w Polsce do obrotu, ale ze względu na skład nie wolno zażywać ich w czasie ciąży – informuje pani prokurator. – Zamawiające otrzymywały przesyłkę z porcją tabletek i instrukcją ich zażywania. Skutek w postaci poronienia miał następować od kilku do kilkunastu godzin po zażyciu medykamentów.

Od 800 do 1100 zł
Koszt zakupu śmiercionośnych środków wahał się  – w zależności od ich liczby – od 800 do 1100 zł. W toku śledztwa przesłuchanych zostało około 130 osób z całej Polski. W 44 przypadkach doszło u ciężarnych do przerwania ciąży, w 13 przypadkach prokuratura zamierza postawić zarzut usiłowania przerwania ciąży, gdyż albo tabletki nie doprowadziły do poronienia, albo kobiety, którym wydawało się, że spodziewają się dziecka, faktycznie w ciąży nie były.

Miało już 25 tygodni
Łącznie przygotowywany przez Prokuraturę Okręgową w Tarnobrzegu akt oskarżenia zawiera 57 zarzutów. Najpoważniejszy z nich to pomocnictwo w przerwaniu 25-tygodniowej ciąży, gdyż zgodnie z ustawą o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży grozi surowsza odpowiedzialność za przerwanie życia płodu, który osiągnął 22 tydzień życia i jest zdolny do samodzielnego życia. Jedna z kobiet, które zakupiły tabletki przez telefon była już w 25 tygodniu ciąży. Kobieta ta zażyła środek wywołujący poronienie, ale zgłosiła się później do szpitala i dzięki szybkiej pomocy lekarskiej jej dziecko urodziło się i przeżyło.

70 tysięcy złotych poręczenia
Wobec podejrzanego Jerzego K. w postępowaniu przygotowawczym stosowano tymczasowe aresztowanie od 12 lipca 2011 roku do 30 kwietnia 2012 roku, a obecnie stosuje się wobec niego środek zapobiegawczy w postaci poręczenia majątkowego w kwocie 50 tysięcy złotych. Edyta W., konkubina mężczyzny była tymczasowo aresztowana od 22 listopada 2011 roku do 4 stycznia 2012 roku, a obecnie stosuje się wobec niej środek zapobiegawczy w postaci poręczenia majątkowego w kwocie 20 tysięcy złotych. Sąd w tej sprawie chce przesłuchać 129 świadków.

Małgorzata Rokoszewska

do “Handlarze śmiercią nienarodzonych dzieci stanęli przed sądem”

  1. sovieticus

    nie myl rzeżni z zabiegiem medycznym.To właśnie chore prawo skazuje kobiety na tułaczkę po zagranicznych klinikach czy wreszcie korzystanie z pokątnych handlarzy tabletkami poronnymi.W każdym rejsowym autobusie na Ukrainę,Słowację,Białoruś czy Kaliningrad są kobiety jadące szukać pomocy w tej sprawie -i to jest urągające państwu prawa?Europa śmieje się w kułak ale i współczuje doli kobiety w Polsce

  2. sovieticus

    gdyby w tym kraju stosowano cywilizowane prawo nikt nie musiałby szukać pomocy u pokątnych i nieprofesjonalnych osób.Przez lata całe kobiety miały możliwość decydowania o swojej płodności ale jak przyszło nowe to nawet do kobiecych majtek sięgnięto -i to jest zgroza

    • zgrzyt

      @ sovieticus – nie wiem o jakiej cywilizacji myślisz. Bo w tej obowiązującej, majtki nie są obowiązkowe, a prfesjonalistą od zabijania – o ile dobrze kumam, jest rzeżnik.

  3. zgrzyt

    Feministki do boju!!! Trzeba ratować swoich duchowych braci.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.