Handlował trującymi substancjami

Działanie środków niewiadomego pochodzenia stosowane w rolnictwie może nie tylko wyrządzić szkody w uprawach i mieć negatywny wpływ na środowisko, ale również zagrozić zdrowiu a nawet życiu innych osób. Fot. Bogdan Myśliwiec

SANDOMIERZ. Afera w firmie handlującej środkami ochrony roślin. Zatrzymany właściciel i setki podejrzanych specyfików

Handel środkami ochrony roślin niewiadomego pochodzenia, a także podróbki środków owadobójczych ujawniła kontrola Policji, Urzędu Kontroli Skarbowej oraz Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Roślin i Nasiennictwa w jednej z firm w Sandomierzu. Trwa ustalanie, gdzie już trafił trefny towar.

- Uzyskaliśmy informację, że ktoś handluje środkami ochrony roślin, które mogą pochodzić z nielegalnego źródła – podaje policja. – Ustaliliśmy konkretną firmę, mającą swoją siedzibę w Sandomierzu. Tam w miniony wtorek została przeprowadzona kontrola.

Po wejściu służb do jednej z firm, w pomieszczeniach użytkowanych przez 40 – letniego mieszkańca powiatu sandomierskiego, prowadzącego własną działalność gospodarczą, policjanci znaleźli ponad 430 opakowań różnej pojemności zawierających przeszło 1000 litrów środka niewiadomego pochodzenia.

Jak podejrzewają funkcjonariusze zajmujący się sprawą, mogą to być nielegalne środki ochrony roślin pochodzące zza wschodniej granicy, które sprzedawane były w tej części Polski.

- Zabezpieczyliśmy również 26 litrowych butelek zawierających prawdopodobnie podrobiony środek ochrony roślin. Z naszej wiedzy wynika, że związany ze sprawą 40- letni mężczyzna mógł go oferować plantatorom po zaniżonej cenie. Śledczy podejrzewają, że w wyniku działalności nieuczciwego sprzedawcy pokrzywdzonych może być wiele osób – dodaje policja.

Całość zabezpieczonych środków trafiła do laboratorium, gdzie przeprowadzone zostaną ich szczegółowe badania.

Małgorzata Rokoszewska

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.