Handlowali śmiercią nienarodzonych dzieci

W początkowej fazie śledztwa kobieta i mężczyzna byli tymczasowo aresztowani. Obecnie sąd zastosował wobec nich zapobiegawcze środki wolnościowe. Za popełnione przestępstwa grozi 50-latkowi i 39-letniej kobiecie 8 lat pozbawienia wolności. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. Dobiega końca śledztwo w sprawie handlarzy tabletkami poronnymi.

57 zarzutów chce postawić Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu dwojgu handlarzom środków poronnych. 50-letni stolarz i jego 39-letnia konkubina urządzili sobie z handlu śmiercią stałe źródło dochodu i według zgromadzonych przez śledczych dowodów pomogli w odebraniu życia 44 nienarodzonym dzieciom.

Śledztwo, nad którym najpierw pracowała Prokuratura Rejonowa w Stalowej Woli, a później została przekazana Prokuraturze Okręgowej w Tarnobrzegu trwa od dwóch lat i dotyczy przestępstw popełnionych w roku 2009 i 2010.

- Postępowanie zostało wszczęte po tym jak wpłynęło do nas zawiadomienie od mieszkańca Stalowej Woli. Jego partnerka zażyła tabletki poronne i doprowadziła do poronienia ciąży, wbrew woli ojca dziecka – informuje prok. Anna Romaniuk, zastępca Prokuratora Okręgowego w Tarnobrzegu. – Z informacji mężczyzny wynikało, że jego partnerka zamówiła tabletki telefonicznie po tym, jak znalazła ogłoszenie w ogólnopolskiej gazecie ogłoszeniowej.

Tabletki na telefon
W toku śledztwa okazało się, że ogłoszenie ukazywało się regularnie w jednej z najpopularniejszych gazet z anonsami. Pomoc w zakresie przerywania ciąży oferowało dwoje mieszkańców z regionu Bydgoszczy.

- 50-letni mężczyzna i 39-letnia kobieta przez telefon pytali kobiety o ich wiek, wagę oraz tydzień ciąży i na podstawie tych danych przesyłali kobietom farmaceutyki, które są dopuszczone w Polsce do obrotu, ale ze względu na skład nie wolno zażywać ich w czasie ciąży – informuje pani prokurator. – Zamawiające otrzymywały przesyłkę z porcją tabletek i instrukcją ich zażywania. Skutek w postaci poronienia miał następować od kilku do kilkunastu godzin po zażyciu medykamentów.

Od 800 do 1100 zł
Koszt zakupu śmiercionośnych środków wahał się  -w zależności od ich liczby – od 800 do 1100 zł. W toku śledztwa przesłuchanych zostało około 130 osób z całej Polski. W 44 przypadkach doszło u ciężarnych do przerwania ciąży, w 13 przypadkach prokuratura zamierza postawić zarzut usiłowania przerwania ciąży, gdyż albo tabletki nie doprowadziły do poronienia, albo kobiety, którym wydawało się, że spodziewają się dziecka, faktycznie w ciąży nie były.

Miało już 25 tygodni
Łącznie przygotowywany przez Prokuraturę Okręgową w Tarnobrzegu akt oskarżenia zawiera 57 zarzutów. Najpoważniejszy z nich to pomocnictwo w przerwaniu 25-tygodniowej ciąży.

- Zgodnie z ustawą o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży grozi surowsza odpowiedzialność za przerwanie życia płodu, który osiągnął 22 tydzień życia i jest zdolny do samodzielnego życia. Jedna z kobiet, które zakupiły tabletki przez telefon była już w 25 tygodniu ciąży. Kobieta ta zażyła środek wywołujący poronienie, ale zgłosiła się później do szpitala i dzięki szybkiej pomocy lekarskiej jej dziecko urodziło się i przeżyło.

Małgorzata Rokoszewska

do “Handlowali śmiercią nienarodzonych dzieci”

  1. Leon

    dożywocie – ojciec pół rocznego maleństwa, dla tych „matek” też
    śmierć za śmierć, dawno to już stosowano

  2. matka

    … i po 8 latach im nie przejdzie dzieciobójstwo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! te kobiety które kupowały też powinny zostać ukarane!!!!!!!!!!!1

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.