Himalaista nie widział, co się z nim dzieje

Fot. PAP

WARSZAWA. Kulisy wydarzeń na Broad Peak.

- Tej nocy odbyłem z Tomkiem 6-7 rozmów. Zawsze była ta sama odpowiedź: jestem słaby, nie mogę iść. Daję dwa kroki, dalej nie mogę – mówił we wtorek (19.03) Krzysztof Wielicki (63 l.), szef polskiej wyprawy na Broad Peak, który zrelacjonował dramatyczne wydarzenia z pierwszego w historii zdobycia tego szczytu.

5 marca na niezdobyty do tej pory zimą Broad Peak weszli: Adam Bielecki, Artur Małek, Tomasz Kowalski i Maciej Berbeka. Dwaj pierwsi wspinacze bezpiecznie zeszli ze szczytu do obozu IV, a potem do bazy. Berbeka i Kowalski nie zdołali dotrzeć na dół. Obaj zaginęli podczas zejścia.

Tuż przed atakiem wszyscy byli w dobrej formie. Później jednak, według Wielickiego, zgłosił się Tomasz Kowalski i mówił, że jest osłabiony i ma problem z wejściem na szczyt. Po kilku godzinach Kowalski i Berbeka zgłosili jednak, że dotarli na szczyt i będą schodzić.

Jak dodał, pierwszy zgłosił się tuż po godzinie 19 Tomasz Kowalski, który meldował, że zmarzł i jest osłabiony. – Przez całą noc odbyłem z Tomkiem 6-7 rozmów. Zawsze była ta sama odpowiedź: jestem słaby, nie mogę iść. Daję dwa kroki, dalej nie mogę – opowiada Krzysztof Wielicki. Szef wyprawy twierdzi, że „sprawiał on wrażenie nieświadomego tego, co się z nim dzieje”.

- Kiedy pytałem, gdzie jest Maciek, odpowiadał mi: „idzie przede mną”. W następnej łączności mówił, że Maćka nie widzi. Potem przekazał wiadomość w liczbie mnogiej, „siedzimy na kamieniu”. To ja na to: „daj mi do słuchawki Maćka”. A Tomek na to: „Maciek nie chce gadać”. Kompletnie niezrozumiałe było dla mnie, co się tam z nimi działo – dodał szef wyprawy.

Wielicki dodaje również, że łączność utrzymywał tylko z Tomaszem Kowalskim, ponieważ Maciej Berbeka z niewiadomych przyczyn nie używał swojego radia. Zlecił Kowalskiemu zażycie odpowiednich leków. Stwierdził również, że himalaista najprawdopodobniej miał obrzęk płuc, o którym świadczyć miał jego płytki oddech.
- Prowadziłem go do 6.30. O 6.30 była ostatnia łączność i wtedy mówił, że nie może iść – mówi Wielicki.

58-letni Berbeka i 27-letni Kowalski ósmego marca zostali uznani za zmarłych.

TVN 24/ps

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.