Historyczny sukces sanoczan

PUCHAR POLSKI. KHS zdobywcą Pucharu. Tego mało kto się spodziewał.

O zorganizowanie pucharowego meczu finałowego rywalizowały ze sobą Oświęcim i Sanok. Ostatecznie zagrano na stadionie Aksam Unii. Ale na tym właśnie stadionie lepsi okazali się zawodnicy z Sanoka, pokazując że pieniądze to nie wszystko.

Nim jednak doszło do finału, w półfinale nasza drużuna zmierzyła się z GKS Tychy, walczącym z piąty z rzędu puchar.

Od samego początku warunki gry dyktowali podopieczni trenera Jiri Sejby, którzy raz za razem mocno dawali się we znaki bramkarzowi z Sanoka. Dwa razy z pomocą Michałowi Plaskiewiczowi przychodził słupek. Sanoczanie pierwszy celny strzał na bramkę rywali oddali w 5. minucie (Vozdecky), ale na posterunku był Piotr Jakubowski. Chwilę później jednak golkiper GKS-u skapitulował. Krzysztof Zapała wykorzystał błąd defensywy rywali i zdobył pierwszą bramkę. Od tego momentu tyszanie jeszcze mocniej ruszyli do ataku, ale Plaskiewicz bronił jak w transie, często wręcz w nieprawdopodobny sposób. – Robiłem, co do mnie należało. Sporo było ciężkich momentów. Na pewno na brak akcji nie mogłem narzekać i trzeba było szybko się uwijać. Najważniejszy jest jednak końcowy wyniki i to że gramy w finale – mówił bramkarz Ciarko KH, Michał Plaskiewicz.

Gdy w II tercji wydawało się, że tyszanie nadal będą od samego początku atakować, to sanoczanie śmielej ruszyli, czego efektem była bramka autorstwa Michała Radwańskiego. GKS, który cały czas przewyższał rywali szybkością, nie spasował. W III tercji hokeiści z Tychów niesienie dopingiem blisko 500-osobowej grupy kibiców GKS-u dopięli swego i doprowadzili do remisu.

Losy meczu rozstrzygnęły się w 24. sekundzie dogrywki. Mocno z okolicy niebieskiej linii uderzył Martin Ivićić i krążek wpadł do bramki obok Jakubowskiego.To sanoczanie awansowali do finału, jednocześnie przerywając zwycięską passę w PP ekipy GKS-u Tychy.

Z kolei za finałowy mecz, szczególne laury należą się bramkarzowi Michałowi Plaskiewiczowi, który przetrwał nawałnicę strzałów, jaką zgotowali gospodarze. Dobrze zaprezentował się również Martin Vozdecky. To po jego strzale Ciarko KH Sanok wyszło na prowadzenie 6:5.

GKS Tychy – CIARKO KH Sanok 3-4 (0-1, 1-2, 2-0, 0-1)

0-1 Zapała (5.),

0-2 Radwański (21),

1-2 Parzyszek (27. w osłabieniu),

1-3 Vozdecky (32. w podwójnej przewadze),

2-3 Vitek (45.),

3-3 Galant (52),

3-4 Ivićić (61)

GKS: Jakubowski – Gonera, Kotlorz, Vitek, Parzyszek, Paciga – Sokół, Jakes, Bagiński, Simicek, Woźnica – Majkowski, Csorich, Galant, Garbocz, Krzak – Mejka Gwiżdż, Banachiewicz, Gurazda, Witecki

CIARKO KH: Plaskiewicz – Ivićić, Kubat, Vozdecky, Zapała, Radwański – Suur, Rapała, Gruszka, Dziubiński, Biały – Koseda, Gurican, Słowakiewicz, Milan, Mermer – Owczarek, Poziomkowski, Strzyżowski, Wilusz, Maciejko.

Sędziowali: P. Maszyński i P. Kępa. Kary 22 i 18.

Widzów 700.

Aksam Unia Oświęcim – Ciarko KH Sanok 5:6 (1:3, 3:2, 1:0, 0:1)

0:1 Kubat (5), 0:2 Ivicic (6), 0:3 Dziubiński (10), 1:3 Jaros (17, w podwójnej przewadze), 2:3 Dronia (27), 3:3 Wojtarowicz (29), 4:3 Jaros (32), 4:4 Zapała (33), 4:5 Mermer (36), 5:5 Flasar (53), 5:6 Vozdecky (62:)

Aksam Unia: Witek (od 10:14 Zborowski) – A. Kowalówka, Zatko (2); Jaros, Tabacek (2), Krajci (2+10) – Gabryś, Flasar; Riha, Jakubik, Valusiak – Dronia, Piekarski; Wojtarowicz, Modrzejewski, Klisiak – Połącarz, Cinalski; Piotrowicz, Stachura, Sękowski.

Ciarko KH: Plaskiewicz – Ivicic (2), Kubat (2); Vozdecky, Zapała (2), Radwański – Suur (2) , Rąpała (6); Gruszka, Dziubiński (2), Malasiński – Owczarek (4), Gurican; Słowakiewicz, Milan, Mermer.

ac

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.