Hospicyjne nadzieje

W Stalowej Woli głód łóżek opieki paliatywnej jest tak wielki, że pacjenci muszą czekać w długich kolejkach. To samo jest z rehabilitacją, ale ten wątek opieki łatają prywatne przychodnie. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Jest miejsce, jest potrzeba, tylko trudno w samorządzie znaleźć grupę osób, która przyspieszyłaby plany snute od kilku przynajmniej lat.

Jest duża szansa na rozpoczęcie w Stalowej Woli budowy hospicjum. Placówki takiej nie ma w promieniu kilkudziesięciu kilometrów, a miasto, choć metrykalnie młode, w ostatnich latach bardzo się postarzało. Radni muszą zrezygnować z jakiegoś obiektu rozrywkowego i wysupłać pieniądze na lecznicę dla osób starszych. Gdy samorząd się spręży, będzie mógł liczyć na finansowe wsparcie ze strony Norwegii i jeszcze dwóch innych pozaunijnych państw, które jednak pomagają biedniejszej części Wspólnoty.

Hospicjum w Stalowej Woli „jest budowane” od kilku przynajmniej lat. Dobre chęci mieli już radni miejscy poprzedniej kadencji, a i obecnym nie można ich odmówić. Na razie chęciami tymi wybrukowany jest spory plac przy ul. Kwiatkowskiego. To na nim, w sąsiedztwie Samodzielnego Publicznego ZOZ, ma stanąć parterowy budynek będący w przyszłości przystanią dla ludzi, którym wiek i choroby utrudniają życie.

Norwegia da pieniądze, tylko trzeba o nie poprosić
Dom opieki nad schorowanymi ludźmi dziwnym trafem nigdy nie jest priorytetem dla samorządu. Wciąż za grube miliony powstają stadiony, kina i place zabaw, a o hospicjum radni przypominają sobie tylko co jakiś czas. Na szczęście teraz nie mamy czasu wyborczego i nie można zarzucić samorządowcom działania „pod publiczność”. Dlaczego w takim razie temat hospicjum pojawił się w sali obrad samorządu? Bo pojawiła się szansa na dość duże pieniądze.

Specjalistyczny budynek na 50 łóżek rozmieszczonych na 2,5 tys. mkw. powierzchni, może kosztować nawet 20 mln zł. Radni nie musieliby strzelać sobie w głowę, gdyby wymyślili budowę za wyłącznie miejskie pieniądze, bo budżet by to wytrzymał. Mogą jednak liczyć na pieniądze z tzw. funduszy norweskich. Norwegia, Islandia i Liechtenstein, choć nie są stowarzyszone w UE, to jednak wspierają biedniejszych jej członków. Nasze Ministerstwo Zdrowia szuka właśnie projektów, które byłyby wspierane ze wspomnianych funduszy. Okazja jak marzenie, tylko trzeba się sprężyć. – Mamy prawie gotową koncepcję architektoniczną hospicjum – mówi Wojciech Korkowski (55 l.), dyrektor SP ZOZ. – Planujemy połączenie przyszłego hospicjum z naszym zakładem, co ułatwiłoby dostęp pacjentów do lekarzy specjalistów. Trzeba teraz tylko ubrać to w ramy projektu i wysłać do Warszawy.

Koncepcja radnym i prezydentowi miasta się spodobała. I na razie na tym stanęło.

jam

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.