Hotel zamiast szkoły?

TARNOBRZEG. Pojawiły się zakusy na zamianę szkoły leżącej nad Jeziorem Machowskim na hotel służący turystom

W kilku tarnobrzeskich szkołach trwa przeliczanie kosztów utrzymania jednego ucznia. Z informacji jakimi dysponuje magistrat wynika, że w placówkach na osiedlach rolniczych, koszty te są dwa razy większe niż w mieście. Prezydent miasta nie zaprzecza, że myśli nad reformą szkolnictwa w mieście.

Największe szkoły podstawowe w Tarnobrzegu liczą od 1000 do 700 uczniów. Najmniejsze, w Wielowsi, Sobowie i Miechocinie – 95, 80 i 60 uczniów. Z ekonomicznego punktu widzenia, nie powinny mieć racji bytu, ze społecznego nie ma argumentu, by odmówić dzieciom edukacji najbliżej ich miejsca zamieszkania.

- 12 lat temu głosowałem za powstaniem Szkoły Podstawowej w Miechocinie, bo uważałem, że trzeba jej dać szanse. Moi poprzednicy przekonywali zresztą, że jest to przyszłościowy pomysł, bo powstaje na rozwijającym się osiedlu. Dziś wiemy, że gdyby nie Liceum dla Dorosłych i OHP ten budynek straszyłby pustkami. A gdybyśmy jeszcze zdecydowali, że busy z Nagnajowa i Ocic nie podjeżdżają pod te placówkę, ale pod SP nr 3 to już w ogóle nie mielibyśmy tam pełnych klas – mówi prezydent Norbert Mastalerz.

Najmniejsza z tarnobrzeskich szkół ma tę zaletę, że jest położona w najbardziej pożądanym obecnie osiedlu w mieście, czyli na wzgórzu miechocińskim rozciągającym się nad Jeziorem Machowskim. Oficjalnie o zamianie tej placówki na hotel nikt jeszcze nie mówi, ale o pewnych spekulacjach można już usłyszeć w magistracie.

- Pewne decyzje już w mojej głowie zapadły – przyznaje Mastalerz. – Tniemy wszystko i na pewno w tarnobrzeskich szkołach skończy się urzędowanie 3 lub 4 wicedyrektorów. Od 1 marca w magistracie rozpocznie swoją pracę nowy naczelnik wydziału edukacji. Oczekuję od niego, że będzie w sposób kreatywny zarządzał działką, która miasto kosztuje rocznie przeszło 70 mln zł. A przypomnę, że tylko w ubiegłym roku, do oświaty miasto dopłaciło 9 mln zł. Dziś, już jestem pytany o 7 procentową podwyżkę dla pracowników administracji w oświacie. I skąd mamy wziąć dla nich pieniądze, skoro miasto ma 100 mln zł długu? Przed pewnymi decyzjami w oświacie nie uciekniemy – kończy prezydent.

Małgorzata Rokoszewska

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.