Huta kupiła fabrykę ciężarówek

- To największa transakcja w Jelczu-Laskowicach od poczatku istnienia miasta - przyznał Kazimierz Putyra ( prawej), burmistrz miasta. Obok Krzysztof Trofiniak, prezes HSW. Fot. Autor

STALOWA WOLA. 500 km od siedziby zbrojeniowej spółki, rozkręcają interes samochodowy, który ma wzmocnić pozycję HSW w branży.

Za 16,2 mln. zł Huta Stalowa Wola kupiła od syndyka Jelcza, spółkę Jelcz-Komponenty. Nasz producent sprzętu zbrojeniowego za tę cenę kupił nie tylko 4,5 ha hal produkcyjnych i 300-osobowa załogę, ale też szansę na niebagatelny kontrakt z armią. Nasze wojsko potrzebuje wymienić ok. 2,5 tys. ciężarówek, a to byłby nie lada zarobek dla HSW. O upadającej firmie z Dolnego Śląska nie mówiąc.

Oficjalnie, przy blasku fleszy i w reprezentacyjnej sali magistratu w Jelczu-Laskowicach, doszło do podpisania jednego z ciekawszych kontraktów naszego biznesu. Patrząc na finalną kwotę nie jest wielki, ale bardzo perspektywiczny. Na pewno wleje on nowe życie w maleńki Jelcz-Laskowice, ale może być jednym z intratniejszych dla Stalowej Woli.

Kiedyś to był potentat, któremu teraz dano nową szansę

HSW sprzedała Chińczykom swoją cywilną część i od razu zaczęła inwestować pieniądze w część zbrojeniową. Wizytówką tej jest chociażby „Langusta”, wyrzutnia rakiet na podwoziu kołowym. Stalowowolanie byli największym odbiorcę podwozi z Jelcza i dlatego zostali najpoważniejszym kontrahentem dla syndyka, gdy ten ogłosił gotowość sprzedaży spółki. Konkurencja poprzestała na pobraniu specyfikacji przetargowej. Dolnośląska spłka została kupiona za cenę mniejszą, od tej, jaką zaproponował syndyk, ale HSW zobowiązała się zainwestować w ciągu najbliższych miesięcy ok. 5 – 6 mln. zł. To bardzo wiele dla firmy, która lata świetności ma dawno za sobą. A warto przypomnieć, że kiedyś w Jelczu pracowało 10 tys. osób, które produkowały rocznie ok. 10 tys. różnego rodzaju pojazdów.

Huta SW kupiła prawa do znaku towarowego Jelcza, ale nie zamierza go zmieniać. Na razie nie zamierza też wracać do innych pojazdów, które kiedyś zjeżdżały z linii produkcyjnych koło Oławy. Dofinansuje swoją nową spółkę, by ta mogła zwiększyć produkcję nawet kilka razy. Przynajmniej kilka firm jest zainteresowanych bieżącym zakupem specjalistycznych podwozi do sprzętu zbrojeniowego, a Jelcz-Komponenty wyrasta na krajowego lidera w tej produkcji. HSW będzie sprzedawała wojsku całkowicie swoje produkty jak kołowy moździerz „Rak” czy wspomnianą „Langustę”. Jeżeli na czas udałoby się unowocześnić fabrykę w Jelczu-Laskowicach i przekonać sztabowców do swoich atutów, stalowowolanie mogliby liczyć na kontrakt-marzenie. Mowa jest o zakupie 2., do 3,5 tys. szt. różnych nawych pojazdów kołowych, bo obecne są przestarzałe. W zależności od wyposażenia, każdy taki pojazd jest warty od kilkuset tysięcy złotych do miliona i więcej.

Same rocznice na powitanie stalowowolan

Jelcz-Komponenty produkuje dziś podwozia do samochodów specjalistycznych (wojskowych i strażackich) oraz świadczy usługi dla różnych zakładów metalowych. Mieszczący się w Jelczu zakład ma5,5 hapowierzchni, z czego 4,5 pod dachem. Powstał na bazie dawnych Jelczańskich Zakładów Samochodowych, które założonu równo 60 lat temu. Zakłady były w Jelczu, a pracownicy budowali się i zamieszkiwali w sąsiednich Laskowicach. Równo ćwierć wieku temu obie wsie się połączyły i dziś są miastem Jelcz-Laskowice, z kierownicą autobusu w herbie. Gdyby rocznic na przyjazd stalowowolan było mało, to delegacja znad Sanu miała ostatnią okazję zobaczyć duży biurowiec grupy Jelcz SA. Syndyk sprzedał go prywatnemu nabywcy, który w odróżnieniu od HSW, postanowił go rozebrać i budować nowy biznes od podstaw.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.