Hutnicy pokonali metalurgiczną elitę

Tylko w Stalowej Woli stal trudnościeralna trafia z pieca prosto na linię COS

STALOWA WOLA. Pomysłowość hutników przełoży się na duże zyski spółki.

Hutnicy z Huty Stali Jakościowych jako pierwsi w świecie odlali stal trudnościeralną w systemie ciągłym. Laikowi może to niewiele mówić, ale do HSJ zaczęli pukać dziennikarze z renomowanych pism branżowych. – Nie jestem pewien, czy jesteśmy pierwsi w świecie, ale nie słyszałem, by jakaś huta w Europie tego dokonała – mówi Wojciech Maj, członek zarządu HSJ.

Stal trudnościeralna wykorzystywana jest do produkcji elementów urządzeń narażonych na ścieranie lub mechaniczne uszkodzenia. Robi się z niej m.in. lemiesze do spychaczy, górnicze przenośniki, czy przyczepy do samochodów przewożących kamienie. Po pręty z takiej stali pukają do też HSJ władze więziennictwa, bo kraty z niej zrobione są odporne na piłowanie.

Nie tylko trudnościeralne

W HSJ jest linia do ciągłego odlewania stali (COS), na którą trafia stal bezpośrednio z pieca. Do tej pory wielkie urządzenie było nieużyteczne w przypadku stali trudnościeralnej. Szlachetna stal spuszczana była do kadzi, potem do wlewnic i dopiero zimne wlewki poddawano obróbce mechanicznej. To ciągnie za sobą duże straty w materiale. Pod koniec października ciekła stal trudnościeralna, trafiła na linię COS. – To było ryzykowne, ale nowatorskie rozwiązanie – chwali stalowowolskich metalurgów dyr. Wojciech Maj. – Splendor pierwszych w kraju, czy Europie jest oczywiście ważny, ale nie mniej ważne są zyski, jakie przyniesie taki rodzaj wstępnej obróbki stali.

Stalowowolscy hutnicy stają się liderami w metalurgicznych poszukiwaniach. Przez kilka lat robili stal pancerną, która była cieńsza i odporniejsza od konkurencji. Dopięli swego i w tym roku zaczęli uzbrajać nasze „Rosomaki” w swoją stal. Właśnie skończyli produkcję kilkudziesięciu pancerzy do tych wozów opancerzonych, które operują w Afganistanie. Opinie są pochlebne i lada dzień do HSJ powinno spłynąć zamówienie na kilkadziesiąt następnych kadłubów do „Rosomaka”.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.