Idą jak po swoje (ZDJĘCIA)

Fot. Wit Hadło

STAL RZESZÓW – SOKÓŁ SIENIAWA. Rzeszowianie imponują w domu.

Chyba mało kto pamięta, tak pewną siebie Stal Rzeszów. W sobotę przy Hetmańskiej zespół Janusza Niedźwiedzia spokojnie uporał się z lokalnym rywalem, choć ten do egzaminu przygotował się wyjątkowo skrupulatnie.

STAL Rzeszów 3
SOKÓŁ Sieniawa 0
(2-0)
1-0 Płonka (8.), 2-0 Ceglarz (35.), 3-0 Ceglarz (48.)
STAL
: Otczenaszenko – Trznadel, Tadrowski (58. Kostkowski), Basista, Jarecki (76. Kotus), Domański (66. Kądziołka), Ligienza (79. Szeliga), Mozler, Chromiński, Ceglarz, Płonka (61. Zagdański)
SOKÓŁ
: Korziewicz – Kapuściński, Padiasek, Pelc. Skała (81. Bursztyka), Purcha (58. Wąsik), Kasza, Lis (58. Majda), Kardyś (64. Siwyj). Surmiak, Brocki.
Sędziował
Przemysław Białacki (Kielce). Żółte kartki: Tadrowski – Kasza, Padiasek. Widzów 500.

Kiedy w 8. minucie Tomasz Płonka otworzył wynik, zdobywając równocześnie swoją 10. bramkę w sezonie, piłkarzom z Sieniawy stanęły przed oczami sceny z poprzednich meczów. Podopieczni Szymona Szydełki mają bowiem chwilowe problemy z koncentracją zarówno po pierwszym gwizdku, jak i po 15 minutach spędzonych w szatni. Swoistym potwierdzeniem tej tezy było zresztą trafienie – skądinąd kapitalne – Piotra Ceglarza tuż po przerwie. – Szybko zaczęło nam wszystko wypadać z rąk. Chyba musimy się teraz skupić na tym, by nie tracić goli w takich okolicznościach. Zostaliśmy zdominowani i gdy się obudziliśmy i ochłonęliśmy, było już po meczu – kręcił głową opiekun Sokoła, w szeregach którego nie brakuje zawodników z przeszłością w Stali. Damian Skała czy Sebastian Brocki, bo m.in. o nich mowa, niczego specjalnego w sobotę jednak nie pokazali, choć goście starali się biało-niebieskich podejść niespotykanym sposobem.

– Pierwszy raz, od kiedy trenuję seniorów, widziałem, żeby czterech rywali kryło moich zawodników jeden na jednego. Nie byliśmy na taki wariant przygotowani, ale na szczęście szybko sobie z tym poradziliśmy – uśmiechał się Janusz Niedźwiedź, którego pewność siebie ewidentnie udziela się piłkarzom. – W końcu poprawiliśmy drugim trafieniem. Tego brakowało w kilku wcześniejszych spotkaniach – dodawał 36-letni szkoleniowiec, prosząc jednocześnie o niemyślenie jeszcze o spotkaniu z Motorem Lublin. – Najpierw czeka nas puchar, a później spotkanie ze Stalą Kraśnik. Te punkty są tak samo ważne i tak samo liczone jak te z Motorem.

Co oczywiste, w mniej komfortowej sytuacji znajduje się Sokół, choć nikt alarmu wszczynać jeszcze nie zamierza. Przed beniaminkiem jednak ciężki okres. Po spotkaniu z biało-niebieskimi, kolejno na rozkładzie znajdują się Chełmianka i Podhale. To rywale wyjątkowo wymagający.

tc

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o