Idź na wybory! Masz moc, bo masz głos!

Starsi i ci w średnim wieku pamiętają pierwsze od ponad 40 lat częściowo wolne wybory w 1989 roku.  Szło się na nie z sercem pełnym nadziei i z dumą, że wreszcie można naprawdę głosować, a nie brać udział w fikcji, jaką robiły, dodajmy że przymusowo, z wyborów komunistyczne władze. Przede wszystkim jednak właśnie – szło się! Potem Polacy szybko jakoś zapomnieli, że ich głos się naprawdę liczy, że ten skromny „x” w kratce naprawdę coś znaczy! „Nie mam na kogo”, „Nic się i tak nie zmieni”, a wreszcie, o zgrozo, „Nie chce mi się” mówią i mówili niektórzy. A potem narzekają „Kto takich (tu pejoratywny, albo i wulgarny zwrot) powybierał?”. Odpowiedź jest prosta: Wy, Drodzy Państwo, także Wy, którzyście nie poszli głosować! Oddaliście swój los w cudze ręce, pozwoliliście innym decydować o Was bez Was. Tak było, ale już być nie musi. Teraz można to zmienić. Jak? Bardzo prosto: 21 października iść do urn i oddać swój głos! To nasz przywilej w demokracji, ale i nasz obowiązek wobec choćby naszego zdrowego rozsądku!

Wybory samorządowe są szczególne. Bo choć niektórym zdaje się, że cóż tam ten samorząd może, tak naprawdę od naszych samorządów zależy w dużej mierze nasza codzienna jakość życia. To on decyduje o tych najbliższych nam, mieszkańcom, sprawach, może czasem i trywialnych, ale na co dzień ważnych.

To wybory, w których głosujemy na ludzi, których znamy nie tylko z ekranów naszych telewizorów, czy komputerów, czy stron ogólnopolskich gazet, ale tak po prostu, bo oto kandyduje nasz sąsiad, nasz nauczyciel, nasz lekarz, w końcu nasz znajomy. Wybierajmy mądrze- stawiajmy na tych, których znamy jako ludzi uczciwych,  aktywnych, będących blisko zwyczajnych spraw, a nie nabijających  „punkty” swojej partii! Na tych, którzy mają realny plan dla naszych miast i gmin, a nie na tych, którzy i obiecują, że „rząd da”, gdy ich wybierzemy, bo przecież rząd z tej samej co oni opcji.

Rząd, jak słusznie zauważyła kiedyś Margaret Thatcher nic nikomu nie daje, bo rząd nie ma swoich pieniędzy! Jeśli coś komuś „da”, to musi tych pieniędzy poszukać w kieszeni innego podatnika i zwyczajnie mu je zabrać! Rozglądajmy się pilnie dookoła, przypatrzmy się kandydatom na włodarzy i do rad: co robią, co umieją, co sobą reprezentują i, co niemniej ważne, o kogo tak naprawdę dbają. Czy o zwyczajnych ludzi, czy o swoich partyjnych kolegów, którzy w zawrotnym tempie, bez  kompetencji i doświadczenia szybko pną się po szczeblach kariery na posadach opłacanych z pieniędzy podatników. Nie słuchajmy pustych obietnic i przechwałek, co to ktoś tam chciał zrobić, a nie zrobił, choć mógł, bo był przy władzy.

Jak pokazują statystyki w krajach, gdzie do władzy doszli populiści, takich jak choćby Węgry, czy Turcja ludzie nadal głosują na tych głoszących puste hasła i czcze obietnice, bo wierzą, że te obietnice zostaną spełnione i rząd im coś za darmo „da”. My Polacy jesteśmy pracowitymi ludźmi, wcale nie chcemy, by nam ktoś coś dawał, chcemy sobie sami na godne życie zapracować! Wystarczy nam w tym nie przeszkadzać blokując stanowiska partyjnymi kolegami z gatunku „nie matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera” i rozdając na prawo i lewo bez planu i zastanowienia nasze pieniądze w ramach tzw. kiełbasy wyborczej.

21 października większość z nas będzie miała wolne w pracy, a ci, którym przyjdzie pracować, też zdążą tam, gdzie wszyscy powinniśmy iść i oddać swój głos. Decyzja o małej ojczyźnie, naszym mieście, czy gminie, województwie czy powiecie należy do nas! Mamy moc, bo mamy głos!

Redaktor Monika Kamińska

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.