Immunitet stawia polityka ponad prawem

Polscy parlamentarzyści mogą czuć się bezkarni bo immunitet jaki posiadają chroni ich niemal w każdej sytuacji, w której mogą wejść z konflikt z prawem. Fot. Wit Hadło

Słowacy zlikwidowali immunitet dla parlamentarzystów i urzędników, inne europejskie państwa mocno go ograniczyły. Tylko nasi parlamentarzyści mają takie przywileje, że mogą czuć się bezkarni.

Immunitety polskich polityków nie mają precedensu w Europie. Polskiego polityka nie karze się nawet za przekroczenie prędkości zarejestrowane fotoradarem. W innych krajach też funkcjonuje ochrona parlamentarzystów, jednak nie równa się ona z bezkarnością. W Polsce system immunitetu dawno się wynaturzył i uczynił z klasy politycznej wręcz bezkarne święte krowy.

W ubiegłym tygodniu opisaliśmy skandaliczna sytuację, w której polscy parlamentarzyści nie są pociągani do odpowiedzialności w wypadku przyłapania ich przez fotoradar na przekroczenia prędkości. Generalny Inspektorat Ruchu Drogowego nie zadaje sobie nawet trudu, by próbować karać posłów przekraczających przepisy, które sami uchwalają. Postanowiliśmy sprawdzić, jak podobne kwestie są uregulowane w innych krajach Europy.

- Nie potrafię wskazać innego tzw. cywilizowanego państwa nie tylko na Starym Kontynencie, ale i na świecie, gdzie ochrona prawna polityków byłaby posunięta do tak kuriozalnych rozmiarów jak w Polsce – mówi doktor Hubert Sommer, socjolog i politolog z Uniwersytetu Rzeszowskiego.

Słowaccy parlamentarzyści sami zlikwidowali immunitety
Najbardziej przejrzystym przykładem są Słowacy. Tam parlamentarzyści w lipcu 2012 roku sami sobie zlikwidowali immunitety. Wcześniej odebrali ten przywilej urzędnikom państwowym. Słowaccy politycy jednogłośnie (!) zagłosowali za likwidacją prawnej ochrony, która czyniła ich bezkarnymi. Zgodnie z nowym prawem, na Słowacji odpowiedzialność prawna nie grozi posłom tylko za wypowiedzi na forum parlamentu. – Ten dzień przejdzie do historii. O uchylenie immunitetu walczyliśmy przez osiem lat. Posłowie nie mogą mieć większych praw niż obywatele, których reprezentują – powiedział po głosowaniu nad uchwałą Daniel Lipszyc, słowacki minister sprawiedliwości.

Częściowa ochrona w większości krajów
W innych państwach Europy, tak jak w Polsce, też występuje ochrona prawna deputowanych do parlamentu, jednak nie w takiej formie jak u nas. W większości państw, deputowani do parlamentów nie odpowiadają karnie tylko za to, co łączy się z wykonywaniem przez nich obowiązków zawodowych. Politycy nie mogą odpowiadać za głosowanie i wypowiedzi związane z pracą parlamentarzysty. Reszta czynów może być już normalnie ścigana.

W Austrii policja i prokuratura, nie musi uzyskać zgody parlamentu na wszczęcie śledztwa przeciw posłowi. Natomiast w Finlandii, organy ścigania nie muszą nikogo pytać o zdanie, jeśli polityk jest podejrzany o przestępstwo zagrożone karą co najmniej 6 miesięcy wiezienia. W Belgii parlamentarzysta może zostać aresztowany w każdej chwili, nie potrzeba na to zgody jego partyjnych kolegów. Wyjątkiem jest czas trwania obrad, wtedy politycy są nietykalni. Zupełnie podobnie do Belgów sprawę tą rozwiązano w Luksemburgu. Natomiast holenderscy parlamentarzyści, nie mogą być karani, tylko za działania związane z wykonywaniem mandatu na terenie parlamentu. W każdej innej sytuacji są traktowani jak ich wyborcy. Bardzo podobnie sprawa ma się w Irlandii.

W Niemczech trzeba pośpieszyć się z aresztowaniem posła
W Wielkiej Brytanii deputowani nie muszą odpowiadać w sprawach cywilnych, oraz nie odpowiadają za swoje wypowiedzi w parlamencie, jednak w sprawach karnych nie są w żaden sposób chronieni. Dość specyficzny immunitet mają niemieccy politycy. Obejmuje on działania na forum Bundestagu, jednak nie chroni ich przed odpowiedzialnością za wypowiedzi poza parlamentem. Zatrzymać i pociągnąć do odpowiedzialności można posła tylko za zgodą Bundestagu, ale… Jeśli niemiecki deputowany zostanie zatrzymany na gorącym uczynku lub w 24 godziny od przestępstwa, to nikogo o zadnie pytać nie trzeba.

Nasi parlamentarzyści mogą kpić z prawa i to robią
Nawet na tle dobrze chronionych polityków w  Niemczech nasi wypadają jako bezkarni. Nie można ich zatrzymać, nie można przebadać alkomatem, nie można nawet wlepić mandatu bez zgody Sejmu czy Senatu. – Polskie rozwiązania są niewłaściwe i przestarzałe i mówię to zarówno jako obywatel jaki i politolog – ocenia Hubert Sommer. – Tak duże uprzywilejowanie sprawia, że politycy mogą wręcz kpić z prawa i obywateli. Wymaga to natychmiastowej zmiany przepisów, bo tak szeroka ochrona, a właściwie bezkarność polityków, niczemu nie służy i jest nie uzasadniona.

Politycy na temat immunitetu mają jednak bardziej mieszane poglądy. – Ja się nigdy immunitetem nie zasłaniałem – mówi Dariusz Dziadzio, podkarpacki poseł z Ruchu Palikota. – Intencja twórców immunitetu była inna, niestety prawo to jest nadużywane. Myślę jednak, że zakres ochrony powinien pozostać, aby zapewnić posłom niezależność, jednak w przypadku nieprzestrzegania przepisów ruchu drogowego, polityków nie powinien chronić immunitet.

- Jestem za utrzymaniem immunitetu, ale tylko w obszarze sprawowania mandatu czy funkcji – mówi Stanisław Ożóg podkarpacki poseł z PiS. – W innych obszarach nie widzę potrzeby stosowania takich przywilejów. W przypadku chociażby stwarzania zagrożenia w ruchu drogowym, poseł ma być traktowany inaczej niż zwykły obywatel.

Zmiany w zakresie karania parlamentarzystów za wykroczenia przeciw kodeksowi ruchu drogowego, zapowiedziała już marszałek Ewa Kopacz. Będą to jednak tylko zmiany w zakresie samych mandatów. Parlamentarzyści będą mieli możliwość uiścić mandat bezpośrednio po zdarzeniu, bez konieczności całej procedury uchylania immunitetu.

To jednak za mało. Tak naprawdę odpowiedzialność polityków powinna być bezwzględnie egzekwowana. W końcu reprezentują oni państwo i obowiązujące w nim prawo. Skandalem jest sytuacja gdy polityk w ogóle dopuszcza się łamania prawa, które przecież sam uchwala. Skoro politykowi, który prawa uchwala może w ogóle przyjść do głowy ich łamanie to albo prawo jest na wskroś idiotyczne, albo polityk robi idiotów z wyborców.

Artur Getler

do “Immunitet stawia polityka ponad prawem”

  1. sebastian

    jakby zlikwidowali immunitety to 80% poszłaby kiblować

  2. ryszard

    proponuję zniesienie immunitetu oraz wolontariat, bo uchwalane buble prawne nie należy się wynagrodzenie

    • Ambroży

      Ryszard – z całym szacunkiem do tego co napisałeś , ale się mylisz -te prace wykonują przeważnie na zlecenie studenci zamiast posłów i poszczególnych resortów?.

  3. lesio

    jazda po pijaku, przekraczanie predkosci, lżenie policjantow podczas kontroli drogowej i unikanie odpowiedzialnosci za przestepstwa tak mozna po krotce scharakteryzowac pojmowanie immunitetu przez naszych parlamentarzystow. czuje sie bezkarni moze i przez posiadanie immunitetu ale przede wszystkim to maja problemy osobowosciowe. wybieramy do parlamentu niedojrzalych emocjonalnie burakow, ktorzy jak juz zasiada w ławach poselskich to im sie wydaje ze posiadaja wladze absolutna. z drugiej strony jak by ich pozbawic immunitetu to z przyczyn politycznych sami sie powsadzaja za kraty. powolaja jakas policje polityczna w stylu cba i beda sie bawic w policjantow i zlodziei. nie chce rozmywac tematu ale problem dotyczy nie tylko politykow. sedziowie i prokuratorzy tez maja sporo za uszami i unikaja odpowiedzialnosci

    • koala

      A tak jest w Australi.
      Jeden z senatorow jechal na autostradzie z Sydney do Canberry z szybkoscia 245km/h jak zostal zatrzymany przez policje. Max dozw jest 110km/h. Niezwlocznie doprowadzony przed oblicze sedziego tlumaczyl sie ze jechal na bardzo wazne spotkanie z premierem w sprawie obronnosci kraju. Sedzia wysluchal tego wytlumaczenia i tylko kiwal glowa i dal taki wyrok : Poniewaz jest pan senatorem i ma pan dawac przyklad dla maluczkich postanawiam ” karze pana grzywna w wysokosci 2,5 tys dolarow, zatrzymuje prawo jazdy na 18 miesiecy i skazuje na kare bezwglednego wiezienia na okres 3 miesiecy” Nie bylo ZADNEGO ODWOLANIA. Zostal natychmiast na sali sadowej skuty przez policje i wyprowadzony do wykonania wyroku. Widziala to jak wyprowadzali go z sadu cala Australia w telewizji. Po wyjsciu z wiezienia chcial wejsc do parlamentu ale straz nie wpuscila go do pracowniczych pokoi poselskich. STRACIL PRACE jako ze osoba karana sadownie nie moze sprawowac funkcji na stanowiskach w rzadzie Australijskim.
      W Australi nie ma immunitetu.

  4. Ambroży

    Ja raczej problem wycofania immunitetu widzę POprzez brak miejsca w pudle dla prawie całej tej koalicji rządzącej?. Oni by po prostu musieli zniknąć w krótkim okresie czasu. No popatrzmy przez obecny pryzmat np. CBŚ w resorcie finansów u Kapicy, a przecież od znanej afery hazardowej ile upłynęło straconego czasu i miliardy strat dla Państwa ???

  5. andrzej

    DO LEMINGÓW: Tusk wam to też obieca,a co? mu zależy, nie takie rzeczy obiecywał.

    • Brat Albert

      ty już masz kuunamuniu na deklu a, Tusk doprowadzi do zniesienia przywilejów tych nierobów bo ci drudzy to banda pętaków i karierowiczów i nigdy już władza nie bedzie im dana .Taki śmietnik

  6. to ja

    Hmmmm – a coz to za przystojny polityk? ;-)

  7. Mpiotrek

    Popieram- jeszcze zabrac im przywileje podrozowania LOTem za darmo. Kiedys taki posel lecial to nie dosc ze czekalismy na niego to jeszcze wszystkich sklal i grozil ze straca prace, bo zadzwoni gdzie trzeba!

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.