Inflacja poszła ostro w górę

Ekonomiści nie kryją zaskoczenia danymi GUS, który podał, że inflacja w styczniu 2011 r. wzrosła do 3,8 proc. (rok do roku). Spodziewają się podwyżek stóp procentowych, zauważając jednocześnie, że 3,8-procentowa inflacja pożera zyski z lokat bankowych.

Ceny towarów i usług konsumpcyjnych w styczniu wzrosły o 3,8 proc. w stosunku do stycznia 2010 r., a w porównaniu z grudniem 2010 r. wzrosły o 1,2 proc. – podał we wtorek Główny Urząd Statystyczny. Zgodnie z danymi GUS, żywność, napoje alkoholowe i wyroby tytoniowe podrożały w styczniu o 4,8 proc. (rdr), wydatki na użytkowanie mieszkań i nośniki energii były wyższe o 6,1 proc. (rdr), a ceny transportu wzrosły o 7,2 proc.

Dlaczego aż tyle?

Zdaniem ekonomistów Raiffeisen Bank, którzy oczekiwali wzrostu cen na poziomie 3,3 proc., wtorkowe dane o inflacji były “sporą negatywną niespodzianką”. Zwrócili oni uwagę, że styczniowa inflacja wspięła się na poziom najwyższy od kwietnia 2009 r.

- Na wyższą inflację złożyły się trzy czynniki. Pierwszym i najsilniejszym było gwałtowne przyspieszenie wzrostu cen żywności do 1,7 proc. (miesiąc do miesiąca) – stwierdziły Marta Petka-Zagajewska i Dorota Strauch.
Ich zdaniem, elementem sprzyjającym wzrostowi cen w styczniu była zmiana stawek podatku VAT. Według nich, dane GUS będą stanowić istotny argument przemawiający za niezwłocznymi podwyżkami stóp procentowych. – Uzyskanie większości skłonnej do poparcia kolejnego wniosku o podwyżkę już na marcowym posiedzeniu jest bardzo prawdopodobne – uważają ekonomiści z Raiffeisen Bank.

Także analitycy banku J.P. Morgan wskazują, że na styczniowy odczyt inflacji wpływ miała podwyżka o 1 pkt. proc. VAT i presja na wzrost cen żywności, które stanowią jedną czwartą w tzw. koszyku inflacyjnym, wynikająca z rosnących cen produktów rolnych. Ich zdaniem prawdopodobne jest, że w najbliższych miesiącach inflacja utrzyma się w przedziale 3,5-4 proc. i będzie stopniowo spadała do poziomu 3-3,5 proc. na koniec roku.

Ceny będą rosły dalej

Aleksandra Bluj z zespołu analiz i prognoz rynkowych banku Pekao uważa, że kolejne miesiące przyniosą dalsze wzrosty cen, włączając w to efekty “przemetkowania” w tej części sklepów, która nie dokonała tego na początku roku.
- W kolejnych miesiącach oczekujemy wzrostu inflacji powyżej 4 proc. (rdr), możliwe już w lutym, ze szczytem w okolicach 4,5 proc. (rdr) w maju/kwietniu 2011 roku – poinformowała Bluj. Jej zdaniem, inflacja na koniec 2011 r. może oscylować powyżej poziomu 4 proc. “z ryzykiem wyższego odczytu z tytułu rosnących cen żywności oraz wyższej niż oczekiwano presji inflacyjnej”.
Bluj spodziewa się podwyżki stóp procentowych w marcu o 25 pkt. bazowych, ale nie wyklucza też wzrostu o 50 pkt. bazowych. – W naszej ocenie rada skumuluje podwyżki stóp procentowych w pierwszej połowie roku, podnosząc stopy po raz kolejny już w czerwcu – poinformowała.

Analityk z Open Finance Michał Sadrak zwraca natomiast uwagę, że wysoka inflacja pożera zyski z lokat bankowych. – Przeciętny realny zysk z dwunastomiesięcznych depozytów zakończonych w styczniu był bliski zera, bo wyniósł zaledwie 0,09 proc. W co drugim banku klienci ponieśli realną stratę – poinformował Sadrak.
Z jego wyliczeń wynika, że aż w 15 bankach roczne lokaty po opodatkowaniu i uwzględnieniu inflacji nie dały rady ochronić zdeponowanych oszczędności. – Wśród lokat zakończonych w styczniu br. tylko w trzech bankach realny zysk przekroczył 1 proc. Jeszcze pół roku temu, kiedy inflacja wynosiła 2 proc., ta bariera nie stanowiła problemu dla 28 instytucji – wyjaśnia Sadrak. – Żeby nowozakładana lokata ochroniła oszczędności, jej oprocentowanie nie powinno być niższe niż 4,4 proc. w skali roku – podsumował Sadrak.

PAP, bez

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.