Inny wymiar sesji i szkoły

- To nie będzie tania inwestycja, ale miasto na nią stać - powiedział prezydent Andrzej Szlęzak, zachęcając radnych do uważnego uczestnictwa w prezentacji. Fot. Autor

STALOWA WOLA. Co wspólnego ma prezydent miasta z garnkami, czyli niewdzięczność radnych po godzinnym pokazie multimedialnym.

Bardzo nietypowo rozpoczęła się piątkowa sesja Rady Miejskiej. Rajcy zostali przytłumieni liczbą ekranów, rzutników i monitorów. Usiedli w ławach oczekując na sprawozdanie prezydenta, które miało być pierwszym punktem sesji. Zamiast sprawozdania był pokaz możliwości techniki cyfrowej, którą z Chin przywiozła firma „i-tech Poland”. – Podniesiemy standardy nauczania w naszych szkołach i przeniesiemy je w zupełnie inny wymiar – powiedział na wstępie prezydent Andrzej Szlęzak. I wyszedł.

Radni w drzwiach próbowali zatrzymać prezydenta, ale włodarzowi się spieszyło. Powiedział tylko, że sprawozdanie złoży na następnej sesji i radził radnym, by uważnie obserwowali prezentację, bo wkrótce będą kupować taki sprzęt i oprogramowanie.

Oczekiwali czegoś więcej

Wybrańcy stalowowolan posłuchali prezydenta i prowadzącego prezentację. Dowiedzieli się, że uczniom stalowowolskim wkrótce kreda do niczego nie będzie potrzebna, a ekran dotykowy zastąpi pianino, książkę, a nawet mały plac zabaw. Pierwsza sala wyposażona w takie multimedia zostanie urządzona w budowanej przez miasto bibliotece międzyuczelnianej. Kolejna w multicentrum, które ma być urządzone w obecnym kinie „Ballada”, o ile miastu uda się tanio kino kupić. Następne znajdą się w każdej stalowowolskiej szkole prowadzonej przez samorząd miejski. Wszystko w ciągu dwóch, najwyżej trzech lat. O cenach nie było mowy, bo technika galopuje, a jej ceny spadają i nie wiadomo jeszcze kiedy magistrat ogłosi przetargi. – Stalowa Wola ma wielką szansę mieć największy w Europie hologram – kusił na zakończenie Łukasz Wilk z „i-techu”.

Radnych zamiast pobudzić, prezentacja znudziła. – Na mnie to nie robi wrażenia – podsumował godzinny trud „i-techu” Lucjusz Nadbereżny (PiS). – Taką technologię mogliśmy zobaczyć w Muzeum Regionalnym podczas wystawy prac Norblina. To co teraz zostało nam pokazane, jest dostępne dzisiaj w każdym smartfonie. Oczekiwałem zdecydowanie czegoś więcej.

Radni stalowowolscy mają faktycznie kontakt z techniką na wysokim poziomie. Ponad rok temu magistrat zakupił dużą tablicę interaktywną, która może służyć m.in. do liczenia głosów. Liczenie jednak ciągle odbywa się „ręcznie”, bo podobno tak jest …szybciej.

Garnki na następnej sesji?

Słuszności prezentacji multmedialnej próbowała jeszcze bronić Małgorzata Ignarska (PO) i z jej głosem nadzieje mogą wiązać uczniowie stalowowolskich szkół. Wszak najpóźniej za trzy lata, szkoły mają być przeniesione w inny wymiar. Radni opozycji pozostali jednak w realiach i po zakończonej prezentacji dalej słowami Wiesława Siembidy, domagali się sprawozdania prezydenta. Nie doczekali się ani prezydenta, ani sprawozdania. Mają obietnicę wysłuchać go za niecałych dziesięć dni. Nie wszyscy w słowo prezydenta uwierzyli. – Pewnie i na następną sesję nie przyjdzie, a zamiast sprawozdania zafunduje nam prezentację garnków  - powiedział jeden z radnych PiS.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.