Internetowi oszuści wysługują się ciężko chorą 6-latką

Mała bohaterka maila ma już 6 lat. Czekają ją kolejne zabiegi jak przeszczep skóry, wstawienie kości czaszki i przeszczep włosów. Sprawcy lub sprawców zamieszania z mailem w dalszym ciągu nie udało się namierzyć

PODKARPACIE, SANOK. Rodzice: „Nie mamy z tym mailem nic wspólnego”

„14-miesięczna dziewczynka ma spaloną skórę, uszkodzone kości czaszki na skutek wysokiej temperatury, nie ma połowy twarzy (…) Czekają ją kolejne operacje i długa rehabilitacja, na którą potrzebne są pieniądze (…) Ciebie kosztuje to tylko kliknięcie, a rodzice dostają 3 grosze za każdego maila przesłanego w tej formie.” – to treść „łańcuszka szczęścia” krążącego w sieci już od 5 lat. Tyle że Ola ma już 6 lat a jej rodzice nie mają z tym mailem nic wspólnego…
Ola Kuczma to wesoła 6 latka. Tylko łysa główka i blizny na buźce przypominają o tragicznym wypadku do którego doszło, gdy miała przeszło roczek. Dziewczynka została dotkliwie poparzona, gdy w kominie zapaliła się sadza, która przez wadliwą instalacje została zassana do środka. Ogień buchnął wprost na stojące nieopodal łóżeczko w którym spała Ola. Dziewczynka ledwo uszła z życiem, miała poparzoną główkę, twarz, szyję i dłoń. Po długotrwałym leczeniu dziewczynka na szczęście wyzdrowiała, ale pojawił się ktoś, kto postanowił zrobić biznes na jej tragedii.

Nie mamy z tym mailem nic wspólnego!

Od 5 lat w sieci krąży mail w formie „łańcuszka szczęścia”, nawołujący do rozsyłania sobie nawzajem informacji o ciężko chorej dziewczynce. Informacja trafiła również do naszej redakcji. „Nie zmieniaj treści tego maila tylko po prostu prześlij go dalej. Ciebie kosztuje to tylko kliknięcie, a rodzice dostają 3 grosze za każdego maila przesłanego w tej formie.
Mail zawiera skrypt html, który zlicza ile razy był wysłany a płaci firma zajmująca się badaniami skuteczności mailingu jako formy marketingowej.” – czytamy.

Jednak okazuje się, że mail to fikcja, bo rodzice Oli nie mają z nim nic wspólnego. – Jesteśmy już zmęczeni tą całą sytuacją – przyznaje Anna Kuczma, mama dziewczynki – Ludzie dzwonią do nas, pytają o stan córki, ale są przekonani że Ola ma w dalszym ciągu 14 miesięcy. Żadnych rzekomo zarabianych poprzez rozsyłanie maila pieniędzy nie widzieliśmy na oczy – dodaje.

W całym zamieszaniu chodzi najprawdopodobniej o poławianie adresów mailowych dla firm, które rozsyłają później na nie swoje informacje reklamowe. – Na tego typu maile nie należy odpowiadać a już na pewno ich rozsyłać – mówi Podkom. Paweł Międlar, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Rzeszowie – Daje to tylko złudne poczucie, że komuś pomogliśmy. Zamiast tego najlepiej jest skontaktować się bezpośrednio z ludźmi, którzy potrzebują pomocy lub instytucjami które je wspierają.

Katarzyna Szczyrek

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.