Inwazja końskich bąków na Lisiej Górze

Końskie bąki zaczynają być coraz bardziej uciążliwe dla mieszkańców Rzeszowa i okolic.

RZESZÓW. Na terenach rekreacyjnych miasta rozprzestrzenia się plaga dokuczliwych owadów, które atakują ludzi.

Nie mamy dobrych wiadomości dla mieszkańców Rzeszowa, planujących spędzić czas na świeżym powietrzu na obrzeżach miasta. Te bowiem w ostatnim czasie zostały opanowane przez tzw. końskie bąki. Agresywnych owadów jest dużo i są coraz większym utrapieniem dla ludzi.

“Koński bąk” to potoczna nazwa owada Tabanus bovinus żywiącego się krwią. Wielu z mieszkańców Rzeszowa w czasie minionego weekendu boleśnie odczuło moc ugryzienia tego stworzenia. – Chcieliśmy zrobić ognisko na Lisiej Górze. Już po 30 minutach zbierania drewna na opał uciekaliśmy aż się kurzyło. Żądne krwi owady były dosłownie wszędzie – żali się Marcin, mieszkaniec osiedla Zalesie w Rzeszowie.

Czy to już plaga?

- Nie można powiedzieć, że owadów tych jest więcej niż zazwyczaj. Ich liczebność utrzymuje się na stałym poziomie. Jednak z powodu drastycznego spadku pogłowia zwierząt rolnych “bąki’ atakują również ludzi. Ich aktywność nasila się w popołudniowych porach dnia. Unikają słońca, chowają się raczej w krzakach i miejscach zacienionych – informuje lekarz weterynarii Leonard Rogowski.

Jak się bronić

Ugryzienie “gza” jest bardzo bolesne i skutecznie może odstraszyć amatorów leśnych przechadzek. Niestety nie istnieje na rynku taki środek, który odstraszyłby tego owada przed atakiem. – Nie roznoszą one groźnych chorób jak komary czy kleszcze, nie jest to więc zjawisko niebezpieczne. Chociaż alergicy mogą boleśniej odczuwać skutki ugryzienia. Jedyny ratunek przed “końskim bąkiem” to unikanie w porach popołudniowych terenów w pobliżu gospodarstw rolnych, gdzie występuje zwierzyna hodowlana – radzi Leonard Rogowski.

Katarzyna Lewandowska

do “Inwazja końskich bąków na Lisiej Górze”

  1. Rafał

    Dla ludzi są niebezpieczne z tego względu, że są przenosicielami takich groźnych chorób, jak: tularemia, wąglik oraz pasożytów – świdrowców i nicieni.

  2. Rafał

    Srodki z zawartoscia skladnika Deet im wiecej % tym lepiej i zaden bak nie zblizy sie nawet
    Srodek z Deet nie powinno sie stosowac u dzieci

  3. beata

    ZRÓBCIE COŚ W KOŃCU Z TYMI BAKAMI KOŃSKIMI I KOMARAMI W MIESCIE I W BLISKICH OKOLICACH. NA TYM NIEZAOSZCZEDZICIE! WOGOLE CALY POWIAT POWINIEN ZOSTAC ODKOMARZONY I LUDZIE Z DZIECMI BY TAK NIECIERPIELI BO NIC INNEGO NIE POMORZE. NIECH PAN PREZYDENT W KONCU ZROBI COS PORZYTECZNEGO DLA MIESZKAŃCOW , COS Z CZEGO BEDE ZADOQWOLENI A COS CO NIE WZBUDZI SMIECHU W INNYCH MIASTACH POLSKI JAK OKRAGLA KLADKA KTORA JAK DO TEJ PORY PRZYNOSI WIECEJ UTRUDNIEN NIZ POZYTKU W POZNIEJSZYM CZASIE!

  4. degustator

    czy Miejska straż nie chroni rezerwatu od potencjalnych podpalaczy, tylko patrzeć Lisia jak pójdzie w sierpniu z dymem !

  5. Kasprzak

    Na Lisiej Górze jest wyraźny zakaz palenia drewna znajdującego się w „lasku”, więc nie można go zbierać na opał! Dlatego dobrze, że przestępców chociaż owady odgoniły. Gdzie była straż miejska?
    Problem z owadami jest także na bulwarach czy olszynach… Może czas przeprowadzić odkomarzanie, zanim powstanie ogromny problem?

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.