Izolator zaczyna krzepnąć. ZDJĘCIA

Piłkarze Izolatora (biało- zielone stroje) nie mieli wczoraj kłopotów z pokonaniem beniaminka z Malawy.

IZOLATOR BOGUCHWAŁA – STRUMYK MALAWA. Podopieczni Szymona Szydełki rozbili beniaminka.

Wydaje się, że słaba formę z początku rundy piłkarze Izolatora mają już za sobą. W niedzielę rozbili Strumyka, który wyglądał jakby stracił zapał do III ligi.

Miejscowi zagrali wczoraj jak za swoich najlepszych czasów, czyli ładnie składnie i z polotem. Podopieczni Szymona Szydełki nieźle operowali piłką, za którą w większości przypadków musieli uganiać się ich rywale. Biorąc pod uwagę fakt, że mecz był rozgrywany w upale, na pewno takie przebieżki miały wpływ na kondycję Malawian.

Gospodarze tylko przez kwadrans badali rywala. Diagnoza musiała być jedna –rywal nie zrobi nam krzywdy, można więc go mocniej nacisnąć. Efekt tego był taki, że Rusin otrzymał dobre podanie od Cuprysia i ze stoickim spokojem otworzył wynik meczu. To tylko dodało piłkarzom z Boguchwały animuszu, ale na ich skuteczny finisz, trzeba było trochę poczekać. Ten nastąpił pod koniec pierwszej odsłony tego pojedynku i był doprawdy piorunujący. Na 2-0 podwyższył Cupryś, po chwili poprawił Rusin i było po meczu.

W przerwie Marcin Wołowiec, trener Strumyka próbował ratować sytuację, zrobił dwie roszady w składzie, ale efekt był odmienny od zamierzonego. Przyjezdni zamiast spróbować choćby odrobić straty, stracili kolejnego gola.

Wysokie prowadzenie sprawiło, że miejscowi nieco spuścili z tonu. To pozwoliło przyjezdnym nieco wykazać się w ofensywie. Przy okazji mógł też błysnąć Pawlus, który nie zamierzał się dekoncentrować jak koledzy z pola i zaliczył kilka efektownych parad. Gdy zaś już się Malawscy piłkarze wyszaleli, rezerwowy Tyburczy ustalił wynik meczu.

ZOBACZ ZDJĘCIA!

p

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.