Izotop irydu zabójczy dla raka

– Dzięki planowaniu leczenia w trójwymiarze możemy precyzyjniej dobrać dawkę radioterapii, ograniczając liczbę powikłań. Skraca się też czas leczenia – mówi dr nauk med. Andrzej Sękowski, spec. ginekolog położnik, onkolog-radioterapeuta z Centrum Onkologii przy Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Rzeszowie. Fot. Paweł Bialic

RZESZÓW. Nowa, precyzyjna metoda walki z nowotworami – dawka promieniowania trafia bezpośrednio w guz.

W tej metodzie izotop irydu, zabójczy dla raka, umieszcza się po dokładnym, trwającym nawet 5 godzin opracowaniu, “namierzeniu” guza, we wnętrzu nowotworu. – Dawka sterylizująca trafia bezpośrednio w guz przy maksymalnej ochronie punktów krytycznych narządów znajdujących się wokół niego – mówi dr nauk med. Andrzej Sękowski, spec. ginekolog położnik, onkolog-radioterapeuta z Centrum Onkologii przy Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Rzeszowie.

To bardzo precyzyjna metoda wymagająca zsynchronizowanego działania kilkunastu osób obsługujących kilka urządzeń: tomografu, symulatora z opcją tomografu i rezonansu. – Cała zintegrowana linia terapeutyczna do brachyterapii HDR kosztowała szpital 6 mln zł i będzie służyła chorym na nowotwory narządów rodnych, raka piersi, płuc, a z czasem przy innych lokalizacjach narządowych – mówi dr n. med. Jan Gawełko, wojewódzki konsultant ds. radioterapii, z-ca dyrektora ds. lecznictwa onkologicznego w placówce.

Metoda ma same zalety
Jakie są zalety nowej metody? – Przede wszystkie precyzja naświetlania, mniejsza dawka promieniowania, ochrona narządów krytycznych otaczających guza, a co za tym idzie, mniej powikłań. I oczywiście skrócony czas leczenia. Chodzi przecież o to, by nie tylko wyleczyć, ale jak najszybciej wrócić pacjenta do życia w rodzinie czy pracy zawodowej – mówi dr Sękowski. – Ważne jest także to, że 40 proc. pacjentek leczonych jest u nas ambulatoryjnie, a to znaczy, że przyjeżdżają do nas raz w tygodniu na jedną godzinę przez trzy kolejne tygodnie. To zwiększa ich komfort i samopoczucie, a placówce daje oszczędności.

Dotychczas również korzystano z brachyterapii, tyle że 15-letni sprzęt pozwalał na podanie cezu w ciągu 7-godzinnego leżenia pod aparatem. – Kiedyś jeden cykl brachyterapii trwał nieprzerwanie przez 100 – 120 godzin, potem udało się go zmniejszyć do 7 godzin, teraz do 10 minut. Czy to nie postęp w leczeniu? – pyta dr Sękowski i dodaje, że tę najnowszą metodę stosuje tylko kilka procent ośrodków w Europie.

Anna Moraniec

do “Izotop irydu zabójczy dla raka”

  1. elka

    A moja mama właśnie leżała 7h ale dzięki temu żyje i po naswietlaniach jest już 6lat

  2. ingo

    Ale głupoty wygaduje ten człowiek. Moja mama był leczona tylko przez kilkanaście minut i to właśnie w tym ośrodku.

    • miki

      Ja leżałem w Krakowie i miałem brachyterapię przez 24godz. (12 l. temu) Tylko jod nie cez jak teraz propagują. Ważne że skutek osiągnięty.Zdrówka wszystkim.(I dostępności dla WSZYSTKICH bez kolejek)

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.