Jak mamy wybaczyć oprawcy?

– Tu kulkę dostałem – wskazuje pan Tadeusz, jedna z ofiar Augustyna K. - Teraz tu pomiędzy palcem wskazującym, a kciukiem taka mi się dziura zrobiła. Osłaniałem się przed nim samochodzikiem dziecka, rękę odsłoniłem. A on strzelał do mnie jak do kaczki, raz po raz. Fot. Wit Hadło

Dla ofiar 71-letniego Augustyna K. koszmar nie skończy się nigdy: – To wraca, gdy tylko zamknie się oczy.

Gdy tuż po strzelaninie skuty w kajdanki Augustyn K. wsiadał do policyjnego radiowozu, krzyczał do mieszkańców: “Żałuję, że kupiłem taki kiepski pistolet, bo miałem zamiar zgładzić całą ulicę”. Ludzie bali się, że wróci i dokończy dzieła. Koszmarnej obietnicy Augustyn K. już nie spełni. W miniony weekend z piątku na sobotę powiesił się w celi więzienia w Załężu. Zabiły go wyrzuty sumienia, a może tak naprawdę wcale nie chciał się zabić?

Jedziemy do Tyczyna, na ul. Wyzwolenia, gdzie 7 czerwca ubiegłego roku rozegrał się dramat. Uzbrojony w pistolet Augustyn K. otworzył ogień do swoich sąsiadów. Ciężko ranił 53-letnią Grażynę S. i jej 80-letniego ojca Tadeusza W. Kobieta po trzech miesiącach zmarła w szpitalu. Przed śmiercią ostrzegała rodzinę: “Trzeba się stąd wyprowadzić, nie chcę, nie możemy tam żyć”, jakby bała się, że gdy oprawcę wypuszczą, to koszmar się powtórzy.

Natarł jak drapieżnik   

Dojeżdżamy na miejsce, przed dom, który wciąż nosi ślady tamtych tragicznych wydarzeń. – Patrzcie, tu wszędzie są ślady po kulach. Na drzwiach, w ścianach – wskazuje niewładną ręką pan Tadeusz, jedna z ofiar Augustyna i zaprasza nas do środka.

Wraz z panią Anną, do której mężczyzna strzelał jako pierwszy, a która rok temu relacjonowała nam tragiczny przebieg zdarzeń, siadamy w kuchni. Z nami są jeszcze żona pana Tadeusza, Eugenia i jego wnuczka, córka tragicznie zmarłej Grażyny.

- Te wspomnienia są wciąż świeże i będą z nami do końca – mówią. – Nad tym nie można przejść do porządku dziennego, tym bardziej, że my tu wciąż jesteśmy. Człowiek wychodzi na ogród i momentalnie przed oczami ma tamte sceny. Widzi krew, czuje dziwny lęk. To wszystko pamięta się ze szczegółami.

- Grażyna, jak do niej podeszłam to miała taki krwisty kwiat na piersiach od kul, które w nią trafiły – wspomina pani Anna. – A pan Tadeusz, to był widok przerażający. Mówiąca twarz zalana krwią. Pomyślałam wtedy “w głowę dostał i jeszcze mówi, to chyba dobrze”. Rozerwane rękojeścią pistoletu płatki nosa dosłownie mu fruwały, teraz to się ładnie już zagoiło.

Pan Tadeusz wstaje pokazując poranioną, niesprawną rękę. – Widzi pani, tu kulkę dostałem. Teraz tutaj, pomiędzy palcem wskazującym a kciukiem, taka mi się dziura zrobiła. Osłaniałem się przed nim samochodzikiem dziecka, rękę odsłoniłem. A on strzelał do mnie jak do kaczki, raz po raz. Dostałem w rękę i nagle czuję ból w brzuchu, a ten wali do mnie raz, drugi, trzeci. W końcu przestał. Myślę sobie “Chwała Bogu, bo mu się amunicja skończyła”, a ten mnie kolbą trzask po twarzy i szyi. Przeładował i znowu. Trzy magazynki na nas miał. Ze wszystkich sił pchałem go na ulicę, upadłem i takie jasne światło mi się pojawiło przed oczami. Nie wiem jak wstałem, doprawdy nie wiem. Czy mi ktoś pomógł, czy Opatrzność sił dodała wtedy. Uciekłem do drugiego garażu, a ten strzelał za mną. – Taka szeroka struga krwi na chodniku została po nim – wtrąca pani Anna pokazując rękami szerokość. – Jak do niego doleciałam to stał oparty o  rower. We krwi cały. A tamten strzelał jeszcze, dobijać chciał. – Cztery kule dostałem, trzy operacje przeszedłem – mówi pan Tadeusz.- Jedna z kul wciąż tkwi w stawie biodrowym. Lekarze nie chcą usuwać, zbyt wielkie ryzyko, bo koło tętnicy siedzi.

Już raz próbował się zabić
O samobójstwie Augustyna K. mieszkańcy ul. Wyzwolenia dowiedzieli się od razu. – No tragedia się stała, bo się człowiek powiesił, ale też odetchnęliśmy z ulgą – przyznają. – Przecież on zarzekał się, że jak wróci to nas wyzabija. Nawet na rozprawach sądowych złorzeczył. I nie stało by się tak? Przecież ludzi wyzywał, groził, że “zaj***  łeb i się będzie po drodze toczył”. Terroryzował ulicę. Groźby zastraszania z jego strony były na porządku dziennym. Bił, wyzywał i groził ludziom, że wszystkich powystrzela.

- Ponoć się na sznurówkach powiesił – wtrąca pani Anna – Ale on już raz próbował, jak dostał wyrok za pobicie. Też na sznurówkach, ale go odratowali. Może teraz też myślał, że zdążą go odratować w porę i na przykład do szpitala pójdzie. A tu nie zdążyli… A może mu pomogli, bo nie był sam w celi przecież. Ale wie pani co, ta tragedia wcale nie musiała się zdarzyć. Ostatnio wyrok dostał za groźby albo pobicie, już nie pamiętam, tylko że w zawieszeniu. Jakby poszedł siedzieć wtedy, to by się to nie wydarzyło…
- A czy coś takiego wybaczyć można? – pytamy. – Zapomnieć się nie da, a wybaczyć? Może gdyby padło słowo przepraszam, może by wtedy było łatwiej…

***
Zwłoki Augustyna K. znaleziono w sobotę rano. Powiesił się w celi Zakładu Karnego Rzeszów Załęże, gdzie czekał na wyrok. Celę współdzielił z innymi osadzonymi, nie była monitorowana. W sprawie samobójstwa mężczyzny trwają czynności wyjaśniające – Zwłoki zabezpieczono do badań sekcyjnych. – mówi Edyta Lenart, Prokurator Rejonowy. – Postępowanie prowadzone będzie w kierunku namowy do samobójstwa lub pomocy w samobójstwie – dodaje.

Augustyn K. miał odpowiadać  za zabójstwo, usiłowanie potrójnego zabójstwa oraz kierowanie gróźb karalnych. Groziło mu za to dożywocie. Postępowanie w tej sprawie zostanie teraz umorzone.

Katarzyna Szczyrek

do “Jak mamy wybaczyć oprawcy?”

  1. adawaqa33

    trzeba było z wariatem dziesiątkami lat się po sądach ciągać? nie można było dziadowi odpuścić dla spokoju? warto było być tak samo zawziętym ? to powinien być smutny przykład dla innych – ku przestrodze … zdrowie i życie jest wartością NAJWAŻNIEJSZĄ

  2. swojak

    A oni to tacy byli niewinni ? Tylko ich na oltarze wyniesc i sie do nich modlic !!
    A co zrobili ze ten czlowiek do nich strzelal ?
    Bez powodu to nawet zwierze nie atakuje a nie dopiero czlowiek !!

  3. niania

    więcej nienawiści i zawziętości – tylko to was może uratować

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.