Jak się okradają biznesmeni w Rzeszowie? cz.1

Fot. Archiwum
Fot. Archiwum

Już dziś tylko w Super Nowościach pierwsza część serii artykułów śledczych odsłaniających kulisy szokującej sprawy wyprowadzenia ogromnego majątku z kilku rzeszowskich spółek.

– Jak daleko można się posunąć, by w nieuczciwy sposób, bez skrupułów, bez obawy o odpowiedzialność prawną, wykorzystując zależnych od siebie pracowników, za wszelką cenę powiększać majątek w nieetyczny sposób, pogrążając tym samym prezesów oraz innych pracowników, a także konfliktując rodzinę (trzeba zauważyć, że jednym z oszukanych wspólników jest bratanek Ryszarda Podkulskiego)? – zastanawiają się przedsiębiorcy, którzy złożyli do prokuratury kilka zawiadomień o popełnieniu przestępstwa przez jednego z najbardziej znanych rzeszowskich biznesmenów, Ryszarda Podkulskiego. Byli jego przyjaciółmi i wieloletnimi wspólnikami. Teraz zarzucają mu i innym współpracującym z nim osobom doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem spółki Europa II Plaza Sp. z o.o. Spółka komandytowa na kwotę 40 milionów złotych. W drugiej sprawie dotyczącej spółki AUTONIKA KONSORCJUM Sp. z o.o. Spółka komandytowo-akcyjna wspólnicy zarzucają biznesmenowi m.in., że proces emisji obligacji spółki posłużył Ryszardowi Podkuslkiemu do wyprowadzenia majątku tej spółki o wartości księgowej ocenianej na od 160 do ponad 200 milionów złotych. Pokrzywdzeni przedsiębiorcy takie postępowanie nazywają wprost – dla nich jest to kradzież. W obu sprawach toczą się prokuratorskie śledztwa, jedno w Tarnobrzegu, drugie w Rzeszowie. W piątek rozpoczynamy szczegółowe przedstawienie pierwszej ze spraw. Druga część już w poniedziałek. W kolejnych zaś dniach następne odcinki naszego wielowątkowego cyklu.

– Trzeba mieć świadomość, że to jest oszustwo naprawdę na niesamowite kwoty i mało jest ludzi w Polsce oszukanych na takie pieniądze – mówią wspólnicy Ryszarda Podkulskiego. – Jeżeli pozbierać by wszystkie te jego sprawy, bo my znamy jeszcze inne tematy, gdzie w grę wchodzą drobniejsze kwoty, to robi się suma wcale nie mniejsza niż w aferze Marcina P. z Amber Gold. Mamy więc takiego rodzynka także na Podkarpaciu – dodają z gorzkim uśmiechem.

Gdy ponad 20 lat temu pokrzywdzeni przedsiębiorcy rozpoczynali współpracę z Ryszardem Podkulskim, wcale nie przypuszczali, że będzie mieć ona tak przykry finał.

– Działalność biznesową związaną z panem Podkulskim rozpoczęliśmy w rejonie jasielskim, z którego wszyscy się wywodzimy – opowiada Mirosław Misiołek. – W Rzeszowie natomiast ta współpraca zaczęła się od budowy dużego centrum handlowego Europa II, które w tamtym czasie [był to rok 1996 – dop. red.] odniosło wielki sukces.

Konsekwencją tych powiązań kapitałowych były kolejne wspólne inwestycje: w Sosnowcu, w Nowym Sączu, Autonika w Rzeszowie, hotel Victoria w Lublinie i inne.

– Obiekt w Nowym Sączu o powierzchni 18 tysięcy metrów kwadratowych, czyli centrum Europa II Plaza, także odniósł spory sukces komercyjny – wyjaśnia Misiołek. – Rocznie przynosił 9 – 10 milionów złotych dochodu netto. Do maja tamtego roku nie było problemów z współpracą w tej spółce, wszystko opierało się na wzajemnym zaufaniu.

Jak wyjaśnia przedsiębiorca, w ostatnich latach drogi wspólników nieco się rozchodziły, każdy prowadził działalność bardziej samodzielnie, ale niektóre firmy i nieruchomości pozostawały we wspólnym zarządzaniu, m.in. C.H. w Nowym Sączu Europa II Plaza oraz Autonika Konsorcjum Sp. z o.o. Sp. komandytowo-akcyjna, o których właśnie piszemy. Wspólnikami byli Mirosław Misiołek, bratanek Ryszarda Podkulskiego oraz sam Ryszard Podkulski.

Kredyt miał pomóc wszystkim wspólnikom
Później pojawił się pomysł zaciągnięcia kredytu refinansującego inwestycję. Kredytem nie był zainteresowany bratanek Ryszarda Podkulskiego, jednak zgodził się ze względu na potrzeby sygnalizowane przez pozostałych wspólników pod warunkiem, że będzie to bezpieczny kredyt nieobciążający nadmiernie spółki.

– Ryszard Podkulski zadeklarował, że ma znajomości oraz układy w bankach i szybko załatwi sprawy związane z zaciągnięciem kredytu – opowiada Mirosław Misiołek. – Choć nigdy nie było to jego domeną, tym razem bardzo chciał się tym zająć sam.

12-13.qxd

Jednak mimo obietnic, kilkumiesięczne starania o zaciągnięcie kredytu w Raiffeisen Bank nie przyniosły rezultatów. – Początkiem 2013 roku Ryszard Podkulski poinformował, że istnieje spora szansa, by uzyskać kredyt na refinansowanie tej nieruchomości w granicach 40 milionów złotych w Alior Bank. Odpowiedziałem, że w takim razie w porządku – mówi nasz rozmówca.

Po miesiącu Misiołek zadzwonił do Ryszarda P. z pytaniem, co z kredytem. Usłyszał, że jeszcze trochę to potrwa, zgoda banku może będzie w czerwcu, a może w lecie. W maju okazało się jednak, że jest duża szansa na zgodę zarządu banku na udzielenie kredytu, brakuje tylko wymaganej przez bank uchwały wspólników spółki, na co hipotetycznie zostanie on przeznaczony.

40 mln zł z kredytu zniknęło
Minęło kilka dni. Wieczorem 3 czerwca zadzwonił drugi mniejszościowy wspólnik – bratanek Ryszarda Podkulskiego i prosząc o spotkanie, poinformował Misiołka, że „mieli kredyt, ale już nie mają”.

– Z jego relacji wynikało, że kredyt na kwotę 45 milionów złotych został już uruchomiony i za te pieniądze zostały kupione nieruchomości Ryszarda Podkulskiego prywatne bądź w jego spółkach, między innymi w Jaśle – mówi Misiołek. – Odpowiedziałem, że to niemożliwe, bo po pierwsze, potrzebna byłaby szczegółowa uchwała wspólników spółki dotycząca nabycia konkretnych nieruchomości i bez takiej uchwały żaden notariusz nie sporządziłby aktu notarialnego. Po drugie, nigdy nie umawialiśmy się na zakup tych nieruchomości, których nikt nie chce, bo całkowicie upadają.

Mirosław Misiołek zadzwonił na drugi dzień do Ryszarda Podkulskiego. Ten kazał zadzwonić za godzinę. W tej sytuacji Misiołek skontaktował się z radcą prawnym Beatą M., żeby dowiedzieć się, co się dzieje, bo pieniądze zostały wyprowadzone ze spółki. – Ani nie potwierdzam, ani nie zaprzeczam – usłyszał w odpowiedzi. Prawniczka zasugerowała, by o szczegóły pytał Ryszarda Podkulskiego. – Zapytała mnie jednak, czy się nie spodziewałem takiego obrotu sprawy – mówi. – Skąd, oczywiście, że nie – odparł przedsiębiorca. – Ja na twym miejscu, czegoś takiego bym się spodziewała – miał usłyszeć w odpowiedzi Misiołek.

Przedsiębiorca poprosił Beatę M. o kontakt z Ryszardem Podkulskim, bo ten po poprzedniej rozmowie już nie odbierał od niego połączeń. – Zresztą nie odebrał tego telefonu do dzisiaj – dodaje Misiołek.

Pojechał więc w tej sytuacji do biura Ryszarda Podkulskiego. – Gdy mnie tylko z daleka zobaczył, uciekł schodami przeciwpożarowymi – mówi Misiołek.
Kolejnego dnia bratanek Ryszarda Podkulskiego przyniósł mu nagranie własnej rozmowy z Danielem S., prezesem spółki Europa II Plaza. Nasza redakcja także nim dysponuje.

– Na tym nagraniu prezes S. mówi o przygotowaniach do tych działań i zamiarach Ryszarda Podkulskiego – opowiada mówi Mirosław Misiołek.

Próba kontaktu wspólników z prezesem nie przyniosła rezultatów. – Nie chciał z nami w ogóle rozmawiać – mówią obaj. Skontaktowali się więc z wiceprezesem Tadeuszem D. – Był bardzo zaskoczony informacjami, jakie mu przekazaliśmy – relacjonuje Misiołek. – Był przekonany, że wszystkie działania były ustalone i uzgodnione ze wspólnikami.

Ci poinformowali go jednak, że w związku z całą sprawą on i prezes Daniel S. mogą mieć poważne kłopoty i będą wyciągane wobec nich konsekwencje. – Nie może być tak, że ten, kto ma w spółce układy z prezesem, może wyprowadzać majątek na lewo i prawo. On zrozumiał, w jakiej sytuacji się znalazł (został wprowadzony w błąd) i zaczął od tej pory z nami współdziałać – mówi Misiołek.

Jak opowiada nam przedsiębiorca, Tadeusz D. opowiedział wówczas o przebiegu wydarzeń. Zgodnie z tą relacją aktów notarialnych nie dokonywał notariusz stale współpracujący ze spółką, lecz notariusz wskazany przez panią mecenas Beatę M., który w końcu sporządził akty notarialne zbycia nieruchomości, na czym zależało Ryszardowi Podkulskiemu.

Mimo prób kontaktu biznesmen nie odebrał telefonu od Mirosława Misiołka, kiedy zaś ten próbował go odwiedzić w biurze, mimo że był obecny, zawsze krył się w pokojach lub gdzieś znikał.

Doszło więc do tego, że spółka kupiła za nieco ponad 40 milionów złotych nieruchomości warte w ocenie pokrzywdzonych przedsiębiorców jakieś 30 procent z tej kwoty. – Ryszard Podkulski przeniósł do spółki nieruchomości zupełnie mu niepotrzebne – ocenia Misiołek i dodaje: – Spółka przez 12 lat miała w granicach 10 milionów złotych netto dochodu, w 2013 roku do maja miała 4 miliony zysku, ale do końca roku wykazała tylko 2 miliony zysku (czyli w tym okresie przyniosła już 2 miliony złotych straty), a w tym roku ma już po 300-400 tysięcy złotych straty co miesiąc. W ten sposób majątek jest cały czas wyprowadzany ze spółki. Porozumieć się nie możemy.

Okoliczności, w których doszło do zniknięcia 40 mln złotych z konta spółki
Wróćmy jednak do maja 2013 r. Wspólnicy po przyjęciu 27 maja umowy o zaciągnięciu kredytu w Alior Banku czekali w nieświadomości na przyznanie pieniędzy. Dziś już wiadomo, że zaraz następnego dnia, czyli 28 maja, w jednej z rzeszowskich kancelarii notarialnych należącej do Beaty C. doszło do podpisania umów sprzedaży kilku nieruchomości należących do Ryszarda Podkulskiego bądź spółek przez niego kontrolowanych.

Według pokrzywdzonych przedsiębiorców, zawarciu umów sprzedaży towarzyszyły uchybienia proceduralne – jak mówią, notariusz sporządził akty notarialne bez stosownych uchwał.

– Ryszard Podkulski domagał się podpisania umów, przekonywał o zgodzie wszystkich wspólników spółki, a na podnoszone przez prezesa Daniela S. i wiceprezesa Tadeusza D. wątpliwości co do celowości i legalności podpisywanych umów pan Podkulski zagroził natychmiastowym odwołaniem obu prezesów z zarządu, a potem wypowiedzenia umów o pracę – mówią przedsiębiorcy. – Obaj byli uzależnieni od Ryszarda Podkulskiego korporacyjnie, a prezes S. miał jeszcze osobiste zobowiązania finansowe wobec swojego mocodawcy.

Według pokrzywdzonych, jedyną osobą, która odniosła korzyść z dokonanych transakcji, był Ryszard Podkulski , ponieważ pieniądze trafiły do niego lub spółek przez niego kontrolowanych.

Chociaż wspólnicy co innego mieli usłyszeć od dyrektor rzeszowskiego oddziału Alior Banku, Krystyny S., bank już 29 maja, a więc zaledwie dzień (!) po zawarciu aktów notarialnych, przelał kwotę 30 milionów 304 tysięcy 894 złotych i 17 groszy tytułem pierwszej transzy kredytu. Dwa dni później, a więc 31 maja, spółka przelała na rachunek spółki Star Invest Sp. z o.o. S.K.A. 22 miliony 17 tysięcy złotych, na rachunek Ryszarda Podkulskiego 2 miliony 400 tysięcy złotych, na rachunek Star Europa Holding Sp. z o.o. S.K.A. kwotę 5 milionów 584 tysiące złotych.

– Niezwykle szybkie przelanie środków z Alior Bank na rachunek spółki nie byłoby możliwe bez ścisłej współpracy z Ryszardem Podkulskim dyrektor rzeszowskiego oddziału banku Krystyny S. – mówią pokrzywdzeni wspólnicy.

Dodają, że wiceprezes Tadeusz D. zwracał się do dyrektorki o udzielenie internetowego dostępu do kont spółki, jednak mimo iż był członkiem zarządu spółki, nie otrzymał dostępu.

Natomiast 5 czerwca 2013 r. Łukasz Misiołek (syn Mirosława) oraz bratanek Ryszarda Podkulskiego złożyli w oddziale Alior Banku pismo informujące o naruszeniach związanych z dokonanymi transakcjami sprzedaży nieruchomości, jednocześnie żądając anulowania wypłaty spółce środków z kredytu i zablokowania pozostałych transz do czasu wyjaśnienia sprawy. Pismo trafiło też do Prokuratury Okręgowej oraz Komisji Nadzoru Finansowego. Wspólnicy zwrócili m.in. uwagę na to, że bank sfinansował transakcje sprzedaży nieruchomości pomimo braku stosownych zgód wyrażonych w uchwale, a także niezweryfikowania rzeczywistej wartości nabywanych nieruchomości.
Tadeusz D. 27 czerwca 2013 r. złożył w oddziale Alior Banku oświadczenie o odwołaniu pełnomocnictwa udzielonego przez spółkę Sebastianowi Podkulskiemu (synowi Ryszarda Podkulskiego) do dokonywania czynności bankowych i rachunku bankowego. Bank nie dokonał jednak żadnych zmian, pozostawiając dostęp do rachunku spółki synowi Ryszarda Podkulskiego.

Wspólnicy przypuszczają, że dyrektor oddziału Alior Banku Krystyna S. została uprzedzona przez Ryszarda Podkulskiego co do charakteru planowanych czynności i rzeczywistego celu zagarnięcia przez spółkę kredytu w banku.

Trudno w takiej sytuacji nie zadać sobie pytania, czy takie postępowanie banku jest normalne?

Dyrektor Krystyna S. odmawia komentarza, zasłaniając się tajemnicą bankową i odsyła naszych dziennikarzy do rzecznika banku w Warszawie.
Jak do zarzutów formułowanych przez wspólników odnosi się Ryszard Podkulski?

– Każdemu wolno zgłaszać swoje zastrzeżenia, jeśli czuje się pokrzywdzony – mówi biznesmen. – Wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Ja jestem o to bardzo spokojny. To normalna procedura, że jeśli wpłynęło zgłoszenie musi być rozpatrzone.

Według Ryszarda Podkulskiego, odpowiedzialność za wszelkie działania ponoszą prezesi spółek, którzy, jego zdaniem, robią to zgodnie z prawem.

Z kolei prezes Daniel S. pytany o zarzuty kierowane pod jego adresem przez wspólników spółki, zaprzecza. – Nie ma żadnego postępowania, tylko postępowanie w sprawie. Nie chcę tego komentować, nie było żadnej presji na mnie. Nie wiem, skąd ma pan telefon do mnie – mówi wyraźnie zdenerwowany Daniel S. po zadaniu kilku pytań przez naszego dziennikarza.

Już w poniedziałek:
Od zawiadomienia rzeszowskiej prokuratury przez pokrzywdzonych przedsiębiorców upływa już blisko rok. Niedawno sprawa została przekazana do prokuratury w Tarnobrzegu. Dlaczego tak się stało i dlaczego badanie sprawy trwa tak długo?

0 0 vote
Article Rating
19 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
wacek
wacek
6 lat temu

Czy banki nie sprawdzają co mają w zastaw,przecież facet stosuje tzw oscylator aportowy.Jeszcze nie spłacił jednego kredytu hipotecznego a już zaciąga nastepny jeszcze wiekszy a aporty te same.Czy Komisja Nadzoru Finansowego ma wiedze że spółki sie zmieniają a udziałowiec taki sam. Czy jeden bank wie ile kredytu na inwestor w innym banku ten scenariusz ten jaki stosował wegierski finansista – Sorosh.To jest tak jak za PRL kiedy pierwszy sekretarz partii patrzy na jedną świnie w PGR (państwowe gospodarstwo rolne) i mówi już gdzieś tą świnie widziałem a świnia odpowiada jak chyba tez sekretarza już gdzieś widziałam.Bo dla wykonania planów i… Czytaj więcej »

Linoskoczek
Linoskoczek
6 lat temu

Co dzieje się ze sprawą byłego dyrektora Banku Gospodarstwa Krajowego w Rzeszowie? Dwa lata temu było o tym hucznie i ..nagle wszystko ucichło!

Bartek
Bartek
6 lat temu

Po pierwsze trzeba jasno mieszkańcom wyjaśnic , ze na terenie Podkarpacia i Rzeszowa prowadzi działalnośc gospodarczą dwóch (2) Ryszardów Podkulskich, jeden jest z (57)roku syn Władysława i drugi Ryszarad Podkulski syn Stanisława (63) jeden ten starszy jest znany medialnie blisko związany z urzednikami miejskimi, nawet zatrudnił w jednej że spółek syna vice-prezydenta miasta, ten drugi działał w ukryciu nikt nic o nim nie wie. Rejestrował spółki na wybrzeżu i mało sie ujawniał ale za to był znany innym organom państwa. Kilka lat temu został oskarżony przez Prokurature Okregową w Tarnobrzegu m.in za podrabianie podpisów i fałszowanie dzienników budowy galeri handlowych.… Czytaj więcej »

Janusz
Janusz
6 lat temu

Tak ustawiono prawo aby nie majac dzisiaj nic za 2 lata być bogaczem z ogromna fortuną. Za znienawidzonego PRL takie żeczy nie były możliwe.

maryśka
maryśka
6 lat temu

podobno kaczor doznał erekcji na wałach ?

Anna
Anna
6 lat temu
Reply to  maryśka

widać sex ci się ciągle marzy, a nikt na ciebie nie ma ochoty!

tępiciel
tępiciel
6 lat temu

Pan p. bierze po prostu przykład z góry kradnia tak jak nasz kochany rząd, który zadaje się z mafiozami kryjąc ich i dając wolną rękę w bandyckich procederach.
Dlatego kto nie jest złodziejem w tym kraju prócz osób pracujących od 7-15 za najnizsza krajową . Reszte to łapówkarze, krętacze i darmozjady.
Gdyby nie Pan Podkulski i jego wiele galerii ciekawe gdzie ci ludzie by znaleźli pracę. Rzeszów by się wyludnił.

ROMAN
ROMAN
6 lat temu

jak wynika z tego całego artykułu i z bardzo trafnych opinii ; P.joli i P. gala – aktualna sytuacja wygląda tak że teraz tylko złodziej/ hochsztapler/ cygan/ posiadający układy / mający powiązania i haki na innych ma się super w tym naszym niby państwie prawa – bo instytucje które powinny takiego gagatka tępić i puścić tylko w samych majtkach bez skarpetek mają niby związane ręce – czyli tak dogłębnie się zastanowić to to jest państwo totalnego bezprawia które tych niby krezusów ze szmalem toleruje i nic im nie robi a czepia się normalnych obywateli stłoczonych w ten system biurokratycznej machiny… Czytaj więcej »

Antoś
Antoś
6 lat temu

Czy tylko jak w tytule .
Korupcje oczywiste, wiadome, i już nie tylko bez skrupułu, lecz i bez wstydu.

gal-
gal-
6 lat temu

Dobrze jola mówisz , ale zacząć trzeba od samej góry po pierwsze trzeba z wiejskiej połowę darmozjadów wyrzucić raczej wszyscy się ze mną zgodzą , że na taki kraj jan nasz to 250 posłów to liczba zdecydowanie wystarczającą. Po drugie pozbawić wszystkie święte KROWY immunitetów (nietykalność rodzi przestępczość) , wprowadzić odpowiedzialność za błędne i bezmyślne decyzje urzędników i polityków. Wprowadzić w jednoosobowe okręgi wyborcze. I chyba najważniejsze co może być TO usprawnić Urząd Skarbowy , żeby zaczął ścigać nieuczciwych podatników tak jak to est w USA nie ważne czy jestem prezydentem czy zwykłym kowalskim płacić każdy musi i każdy powinien… Czytaj więcej »

polo
polo
6 lat temu

no ale w rzeszowie klika ferenc podkulski jurkiewicz bankrut…..to sa biznesmeni….okradaja ludzi jedynki upadły bo jurkiewicz roztroinił majątek…

jola
jola
6 lat temu

Ile krzywd jeszcze musi wyrzadzic ludziom ten człowiek, czy nie ma bata na takich oszustów. Dlaczego nadal góra z Po blokuje rozliczenie jego niejasnych interesów nie tylko w Rzeszowie czy Jasle ale również Lublinie czy Zamościu. Zapewne przyjdzie taki moment że nie tylko w Polsce ale w całej Europie dowiedza sie jak można oszukiwac bezkarnie ludzi, banki czy Skarb Państwa. W Warszawie w Ministerstwie Skarbu Państwa gdzie trwa rekontrola spółki Rzeszowskie Zakłady Graficzne wiezą już z kim maja do czynienia tylko jakoś lokalne władze i instytucje kontrolne udają że nic sie nie dzieje.Jeden z urzdników miasta powiedział przecież spółka RZG… Czytaj więcej »

jan
jan
6 lat temu

A czy nasze pieniądze są bezpieczne w Alior Bank?Pani Krysia powinna stanąć przed sądem.Zamykajcie konta w Alior Bank w Rzeszowie!!!!!

Pinkman
Pinkman
6 lat temu

PODKULSKI = PLICHTA – FERENC POWINIEN GO WYŚEDLIĆ Z POWROTEM DO JASŁA !!!!!!!!!!!!!!!!!!

Romana Zofija Krzak
Romana Zofija Krzak
6 lat temu

Każdy Rysiek to fajny facet, a każdy biznesmen to zwykły złodziej. Różnice wynikają jedynie z tego, kto kogo wydymał i po prostu okradł, kiedy to zrobił oraz na jaką skalę. albo jest się złodziejem malutkim, albo ciut większym, albo zupełnie byczym. Ci byczy, mają rzecz jasna najbardziej klawe życie Jedni bezczelnie okradają swoich pracowników, którzy zapierdzielają w pocie czoła na jakichś bizneskmiotów, którzy do biznesu wjechali PKS-em w gumofilcach i w spodniach z krempliny. Biznesmeni muszą okradać oraz wyzyskiwać swoich pracowników aby umilić życie swoim paskudnym żonom, które odkąd przestały wstawać o piątej do krów żyją modnie, starają się byś… Czytaj więcej »

Mistrz
Mistrz
6 lat temu

Zły człowiek- To Pan Panie Ryszardzie!

prawnik
prawnik
6 lat temu

a co w Rzeszowie mało takich oszustów? kazdy z mieniacych sie biznesmenow ma to samo za skora, kladzie jedna społke jej majatek wczesnie przekazuje badz „odsprzedaje” społce powiazanej z wlascicielem i jego rodzina a pierwsza zostaje z dlugami ludzmi na stanie itd.. Jeden ze znanych w kregach wlasciciel upadlych firm budowlanych ma zalozonych kilkanscie nowych spolek i robi sobie taka karuzele zyjac w dostatku i smiejac sie ludziom w twarz, no ale gdy sie ma uklady to i sady nierychliwe

eric
eric
6 lat temu

Nie tylko Rysiek oszukuje, popatrzcie na innych przedsiębiorców w Rzeszowie, co ostatnio likwidowali i likwidują swoje spółki, a ludzi zostawiają bez wypłat i długach.

kamil
kamil
6 lat temu
Reply to  eric

Takie metody dochodzenia do majątku kosztem innych ludzi stosuje cała jego rodzina, widocznie jest to zakodowane genetycznie.W innych miastach poradzili sobie z oszustem np w Lublinie dostał tak po blachach ,że mechanik u Czacha nie mógł rozpoznac jaki to był model Mercedesa.