Jak się wyprowadza pieniądze z państwowej kasy?

Autostrada ciągle w budowie, ale premie dla „swoich” wypłacone zostaną tak czy owak... Fot. Archiwum

Wpisanie premii do umowy, niezależnie od wyników pracy, to coraz częstsza praktyka na najwyższych stanowiskach państwowych.

Logika, rozum i ekonomia podpowiadają, że nagrody i premie powinny być uzależnione od wyniku pracy, czyli szybkości jej wykonania i przede wszystkim jakości. Do braku tejże logiki w państwie polskim jesteśmy przyzwyczajani od wielu lat. Najnowszą lekcją takiej głupoty są premie przyznane przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad swoim pracownikom odpowiedzialnym za budowę autostrady A2 od węzła Konotopa do węzła Stryków.

Odcinek ten miał być gotowy już w maju 2012, tak by mógł służyć kibicom w czasie Euro 2012, ale najbliższym realnym terminem jest… październik. Kierowcy będą musieli korzystać z objazdów, które w odróżnieniu od autostrad przejezdnością nie grzeszą.

Mimo tej prestiżowej porażki i czujnego oka opinii publicznej, GDDKiA nie bije się w piersi, lecz idzie w zaparte, bo premie, których wysokości notabene nie znamy, zostaną wypłacone z puli GDDKiA zgodnie z ustawą o służbie cywilnej oraz z wewnętrznym regulaminem tej instytucji. To, że autostrada jest niegotowa niczemu nie przeszkadza, a zamiast logicznego uzasadnienia nagród wystarczą piękne, acz wewnętrznie puste farmazony o „wyjątkowym i ponadstandardowym zaangażowaniu w realizację tego projektu”. Nietrudno zauważyć, że wyjątkowym i ponadstandardowym zaangażowaniem wykazali się raczej autorzy uzasadnienia premii dla wykonawców.

Podobnie było w przypadku superpremii dla byłego prezesa Narodowego Centrum Sportu, Rafała Kaplera. Stadion Narodowy, za którego budowę był odpowiedzialny, oddano z półrocznym poślizgiem, przy czym wciąż jest jeszcze poddawany poprawkom i nie wykluczone, że 100-proc. sprawności osiągnie dopiero po turnieju Euro. Fakt ten stał się przeszkodą do wypłaty Kaplerowi 571 tys. zł premii dopiero po nagłośnieniu tego skandalu w mediach. Minister sportu Joanna Mucha, najpierw argumentowała, że umów trzeba dotrzymywać, ale gdy zorientowała się, że warto zagrać pod publiczkę, wstrzymała wypłatę premii dla byłego prezesa NPC. Ten jednak nie daje za wygraną i postanowił walczyć o 570 tys. zł w sądzie. Nie jest bez szans, bo jak wynika z tajnego aneksu do umowy między nim a NPC, dostałby premię, nawet gdyby przez trzy lata nawet nie kiwnął palcem. Kapler może nawet na całym skandalu zyskać, bo przez wstrzymanie wypłaty przez Muchę może otrzymać odsetki karne za zwłokę.

Schemat wyprowadzania pieniędzy z państwowej kasy jest zatem banalnie prosty i co najważniejsze – zgodny z prawem. Nagrody i premie należy po prostu wpisać do umowy bądź wewnętrznego regulaminu instytucji. Można je przecież skonstruować tak, że nawet gdyby np. z jakiegoś powodu aresztowano pana X, to nie wykluczałoby to przyznania mu olbrzymiej i niezasłużonej premii. Nawet najgłupsza i najbardziej niesprawiedliwa umowa może być zgodna z prawem i regulaminami. To najłatwiejszy i dość bezpieczny dla polityków sposób zapewnienia swoim kolegom „na stołkach” dodatkowych profitów. Parafrazując powiedzenie z czasów PRL-u: „Czy się stoi czy się leży, gruba premia się należy”.

Arkadiusz Rogowski

do “Jak się wyprowadza pieniądze z państwowej kasy?”

  1. galicjok

    Zlodziej na zlodzieju i zlodziejem pogania.
    To jest Polska wlasnie !

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.