Jak u Hitchcocka. ZDJĘCIA

Po horrorze w Rzeszowie siatkarze Asseco Resovii awansowali do półfinału mistrzostw Polski. Fot. Paweł Bialic

PLUSLIGA. Nerwy na własne życzenie, ale liczy się awans!

Resoviacy wykorzystali atut własnej hali i w piątym decydującym starciu, z gatunku o życie, po horrorze pokonali PGE Skrę i awansowali do półfinałów. W nich w najbliższy weekend zmierzą się z Delectą (pierwsze dwa mecze w Bydgoszczy).

Ćwierćfinałowa rywalizacja Asseco Resovii z PGE Skrą wyglądała jak w filmach Alfreda Hitchcocka: najpierw potężne trzęsienie ziemi, a później napięcie już tylko stopniowo rosło, a na końcu nastąpiła zaskakująca kulminacja.

ZOBACZ ZDJĘCIA

- Zwycięzca tego ćwierćfinału staje się faworytem rywalizacji o mistrzostwo Polski, bo taki bój na śmierć i życie każdego musi zahartować – uważa rozgrywający Asseco Resovii Maciej Dobrowolski. Ciśnienie przed poniedziałkowym meczem w obu ekipach było ogromne. Najlepszym tego przykładem może być sytuacja z przedmeczowe odprawy video zespołu z Rzeszowa. Przypadkowo zakłócił ją Grzegorz Stawinoga (wiceprezes PGE Skry), który pojawił się w biurze Asseco Resovii i wprowadził konsternacje w ekipie mistrzów Polski. Trener Andrzej Kowali przerwał analizę i dopiero wznowił ją jak z pomieszczeń klubowych wyszedł przedstawiciel Skry.

Podczas poniedziałkowego pojedynku, podobnie jak w poprzednich czterech meczach, nie brakowało niczego: znakomitych akcji, gwałtownych zmian sytuacji, ogromnych emocji, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych, i co najważniejsze, siatkówki na wysokim poziomie. Koncertowo w szeregach gospodarzy spisywał się Jochen Schops. Niemiecki bombardier w I secie atakował aż 19 razy i miał 58 proc. skuteczności (11 pkt). Jeszcze lepiej gra ekipy trenera Andrzeja Kowala wyglądała w II secie, kiedy to Schopsa zaczęli skutecznie wspierać Olieg Achrem i Paul Lotman, a niesamowite piłki w obronie podbijał… rozgrywający Lukas Tichacek. Bełchatowianie momentami byli bezradni. Trener Jacek Nawrocki przy stanie 19:13 zdecydował się desygnować na boisko Mariusza Wlazłego (zmienił słabiej dysponowanego Aleksandara Atanasijevica), który zagrał na swoje nominalnej pozycji atakującego. Ta roszada jednak nie przyniosła zmierzonego efektu, bowiem resoviacy niesieni dopingiem ponad 5-tysięcznej publiczności byli nie do zatrzymania.

Bełchatowianie walczyli jednak znów do samego końca i to się im opłaciło, natomiast resoviaków ogarnął totalny paraliż i niemoc. W głowach siatkarzy z Rzeszowa w trudnych momentach kołatała myśl, że nie potrafili dobić rywala. Kropkę nad i resoviaci postawili dopiero w tie-breaku, a po ostatniej piłce długo fetowali sukces, natomiast bełchatowianie ze spuszczonymi głowami i dużym rozgoryczeniem opuszczali Podpromie. Sezon 2012/2013 muszą spisać na straty. – Jeśli przegrywasz w ćwierćfinale, zostaje co najwyżej piąte miejsce i rozczarowanie. Porównując do nas, Skra po poniedziałkowym wieczorze czuła tak, jak biało-czerwoni po igrzyskach w Londynie . Cóż, takie życie- porównuje trener reprezentacji Polski, Andrea Anastasi.

ASSECO RESOVIA    3
PGE SKRA Bełchatów    2
(25:23, 25:20, 21:25, 15:25)

PGE SKRA: Woicki, Winiarski, Kłos, Atanasijevic, Wlazły, Pliński oraz Zatorski (libero), Bąkiewicz, Boninfante
ASSECO RESOVIA: Tichacek, Lotman, Kosok, Schops, Achrem, Nowakowski oraz Ignaczak (libero), Perłowski, Bartman, Grzyb, Dobrowolski,

Sędziowali: Maciej Twardowski (Radom) i Paweł Burkiewicz (Kraków). Widzów5,5 tys. Stan rywalizacji play-off (do 3 zwycięstw): 3-2, Asseco Resovia w półfinale zmierzy się z Delectą Bydgoszcz, w drugiej parze ZAKSA Kędzierzyn-Koźle zagra z Jastrzębskim Węglem.

Rafał Myśliwiec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.