Jak ugryźć “Jaskółki”?

Aby uniknąć takich obrazków w niedzielnym meczu, rzeszowianie na czele z Jasonem Crumpem (z lewej) nie mogą sobie pozwolić na chwilę słabości. Fot. Wit Hadło

ENEA EKSTRALIGA. Lider i wicelider Grand Prix 2012 na torze przy ul. Hetmańskiej

W niedzielę żużlowcy PGE Marmy Rzeszów spróbują dokonać tego, czego jeszcze w tym sezonie nie udało się żadnej drużynie Enea Ekstraligi – pokonać Azoty Tauron Tarnów. – Trzeba jeździć szybciej od nich – to recepta na zwycięstwo trenera rzeszowskiej ekipy, Dariusza Śledzia.

Od momentu powstania Speedway Ekstraligi (2000 rok), rzeszowianie nie przegrali jeszcze meczu z tarnowskimi “Jaskółkami” przed własną publicznością (pięć zwycięstw). – Tarnów to znakomity zespół, jednak ja wierzę w to, że w niedzielę przerwiemy ich serię meczów bez porażki – przekonuje Łukasz Sówka, który po nieobecności w meczu w Zielonej Górze wraca do składu PGE Marmy. Parę juniorską powinien on tworzyć z “gościem”, Damianem Adamczakiem z Orła Łódź.

Trener Dariusz Śledź tak na dobrą sprawę nie musi się martwić o postawę dwóch zawodników: Grzegorza Walaska i Rafała Okoniewskiego. Chcąc jednak pokonać tarnowian, pozostali rzeszowianie muszą pojechać zdecydowanie lepiej, niż w ostatnich dwóch meczach z Włókniarzem i Falubazem. Niedzielne starcie obu drużyn obserwować będzie m.in. Zoltan Adorjan, który bronił barw rzeszowskiej Stali w latach 1991-95.

Lampart ponownie w Rzeszowie
Tarnowianie w dotychczasowych 8 meczach stracili tylko punkt (remis 45-45 w Zielonej Górze) i zdecydowanie przewodzą tabeli Enea Ekstraligi. W składzie ekipy Marka Cieślaka na niedzielne starcie znalazł się wychowanek klubu ze stolicy Podkarpacia, Dawid Lampart, który przed tym sezonem zdecydował się na przeprowadzkę z Rzeszowa do Tarnowa.

W drużynie “Jaskółek” aż roi się od gwiazd, na czele z aktualnym mistrzem świata, Gregiem Hancockiem i mistrzem świata juniorów, Maciejem Janowskim. – Mamy dobrą drużynę, bardzo zgraną ze sobą. Wszystko się zazębia i idzie w dobrym kierunku. Skoro zatem chcą nas nazywać dream teamem, to niech nas tak nazywają – tak o swoim zespole mówi Cieślak, który również z szacunkiem wypowiada się rzeszowskiej ekipie. – Rzeszów właściwie stracił tylko jeden punkt w meczach u siebie, a przed sobą ma jeszcze bardzo dużo spotkań, tak więc wszystko na dobrą sprawę dopiero się rozkręca. Najważniejsze jest na tym etapie dostać się do czwórki i dopiero tam zacznie się prawdziwa walka – dodaje Cieślak.

Marcin Jeżowski

do “Jak ugryźć “Jaskółki”?”

  1. dariusz

    jestem kibicem marmy ale tez realista beda baty od tarnowa i to straszne i bez napinania!

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.