Jak ukraść trzydzieści milionów złotych?

KRAJ. PODKARPACIE. Fiskus sięga łapą do kieszeni przedsiębiorców.

W przyszłym roku przedsiębiorcy zapłacą tysiąc złotych za interpretację podatkową. Obecnie praca urzędników przy wyjaśnianiu stworzonych przez nich niejasnych przepisów kosztuje czterdzieści złotych. Haracz wzrośnie więc 2500 procent! Ministerstwo finansów tłumaczy, że funkcjonowanie Krajowej Informacji Podatkowej kosztuje rocznie 30 mln zł i chce, by te pieniądze zapłacili podatnicy korzystający z KIP.
Projekt zmian w Ordynacji podatkowej zawiera zmiany, które uderzą w przedsiębiorców. Jest tam propozycja zmiany wysokości opłaty za wydanie interpretacji podatkowej. Ma ona wzrosnąć z 40 zł na 1000 zł!

Urzędnicy Ministerstwa Finansów wymyślili sprytny sposób wprowadzenia tego haraczu. W projekcie zmian ustawy zapisano, ze oplata za wydanie interpretacji podatkowej ma być podniesiona tylko dla dużych podmiotów, które rozliczają się w wyspecjalizowanych urzędach skarbowych. Zmiany dotyczyły by więc podatkowych grup kapitałowych, banków, zakładów ubezpieczeń, oddziałów i przedstawicielstw firm zagranicznych.

Podwyżka opłaty ponoszonej przez najbogatsze firmy obracające miliardami złotych nikogo nie będzie bulwersowała. Ba, może nawet się spotkać ze społeczną akceptacją. Tysiąc złotych za interpretację przepisów podatkowych to przecież symboliczna opłata dla np. Orlenu, PGE czy PGNiG. Duży może więcej, więc niech i więcej płaci.

Jednak w toku legislacji okaże się, że tak skonstruowane przepisy łamią konstytucyjną zasadę równości podmiotów wobec prawa. No bo dlaczego bogatszy miałby płacić za to samo więcej niż biedniejszy? Można więc przypuszczać, że w czasie prac Sejmu nad ustawą autorzy zmian usną przepis o dużych podmiotach i tysiączłotowa opłata zostanie wprowadzona dla wszystkich przedsiębiorców. Obecna stawka – 40 zł – zostanie zachowana tylko dla osób fizycznych, które sporadycznie zwracają się do KIP o interpretacje przepisów podatkowych.

Kolejna zmiana dotyczy publikacji interpretacji. Obecnie wszystkie wydane interpretacje są publikowane w Biuletynie Informacji Publicznej. Każdy przedsiębiorca może się zapoznać z pytaniami i odpowiedziami udzielonymi innym i nie musi się zwracać do KIP ze sprawą, którą raz już wyjaśniono.

Teraz publikacji nie będzie. Dziesiątki przedsiębiorców będzie się więc zwracało do KIP z podobnym pytaniem, a urzędnicy będą tylko powielali raz opracowaną odpowiedź. Za każdym razem jednak skasują tysiąc złotych.

Tworzenie niezrozumiałego prawa, a potem zarabianie na tłumaczeniu zawiłości i sprzeczności jest samonapędzającym się młynkiem do produkcji pieniędzy. Gdyby taki manewr przeprowadził którykolwiek poprzedni rząd, opozycyjna Platforma Obywatelska zachłystywałaby się od okrzyków krytyki. Jednak te złodziejskie zmiany wprowadza PO, a opozycja milczy zajęta bez reszty rozdrapywaniem ran po smoleńskiej katastrofie.

Krzysztof Rokosz

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.