Jak władza zwykłem człowiekiem się bawi

– Bez mojej wiedzy zdemontowano zewnętrzny licznik gazu - denerwuje się Marcin Lingarski. - Odcięto mi prąd i wodę. Wójt gminy Żyraków myślał, że kiedy to zrobi, to się wyprowadzę. Nic z tego. Nie odejdę, bo nie mam gdzie mieszkać. Fot. Edward Kłak
– Bez mojej wiedzy zdemontowano zewnętrzny licznik gazu – denerwuje się Marcin Lingarski. – Odcięto mi prąd i wodę. Wójt gminy Żyraków myślał, że kiedy to zrobi, to się wyprowadzę. Nic z tego. Nie odejdę, bo nie mam gdzie mieszkać. Fot. Edward Kłak

Marek Rączka chce wyrzucić na bruk z przypałacowej stróżówki człowieka, który nie ma się gdzie podziać. Czy tylko dlatego, że lokator jest prywatnym kierowcą Edwarda Brzostowskiego, za którym wójt Żyrakowa nie przepada?

Marcin Lingarski nadal mieszka w domu gospodarza przy Zespole Parkowo-Pałacowym w Straszęcinie, mimo że gmina Żyraków odcięła mu dostawę prądu, gazu i wody. Jego zdaniem, wójt Marek Rączka, właściciel tego obiektu, znalazł sposób, żeby się go pozbyć i wyrzucić z tego budynku. W tej sprawie M. Lingarski złożył doniesienie do prokuratury, bo uważa, że bezprawnie pozbawiono go mediów. Wójt gminy nie ma sobie nic do zarzucenia. – Ten pan nie jest zameldowany w domu gospodarza i nielegalnie tam przebywa – stwierdził.

– W sierpniu bez mojej wiedzy ktoś zdemontował zewnętrzny licznik gazu – mówi zdenerwowany Marcin Lingarski. – Wcześniej w tym domu mieszkałem z narzeczoną i córką, która chodzi do czwartej klasy, ale wyprowadziły się do rodziny w Dębicy, bo w stróżówce przy pałacu nie ma warunków do życia. Widocznie wójt pomyślał, że jak mi odetnie gaz, prąd i wodę, to odejdę. A ja zostałem i nadal będę tu mieszkał, bo nie mam się gdzie podziać.

Zespół Parkowo-Pałacowy od Agencji Nieruchomości Rolnych Oddział Terenowy w Rzeszowie dzierżawił Edward Brzostowski, prezes firmy Dexpol i radny Sejmiku Województwa Podkarpackiego. W 2010 roku jednak zrezygnował z tego obiektu, mimo że sporo zainwestował w remont tych nieruchomości. Wszystkie zabudowania nieodpłatnie przekazał władzom gminy Żyraków, bo obiecały, że pałac przeznaczą na biuro Rady Gminy, na salę ślubów i salę obrad rady. Ponadto Brzostowski uzyskał zapewnienie, że Marcin Lingarski będzie nadal mógł zajmować z rodziną stróżówkę.

Brzostowski składa doniesienia
– Złożyłem doniesienie do prokuratury w dwóch sprawach. Jedna dotyczy nieprawidłowości popełnionych przez władze gminy Żyraków, bo wójt Rączka obiecał, że pałac przeznaczy na biuro rady i salę ślubów, ale tego nie zrobił, i przez trzy lata pałac stoi pusty – mówi Edward Brzostowski. – Wójt użytkował tę nieruchomość niezgodnie z zapisami umowy, którą z nim zawarłem. Druga sprawa dotyczy bezprawnego odcięcia prądu, gazu i wody mojemu służbowemu kierowcy, panu Marcinowi Lingarskiemu, który mieszka w domu gospodarza przy pałacu. To przestępstwo, dlatego złożyłem doniesienie do prokuratury.

Marcin Lingarski przyznaje, że miał zaległości w płatnościach za wodę, gaz i prąd, ale zawarł umowę z gminą i płaci w ratach. – To jednak nie opóźnienia w opłatach były powodem, dla którego wójt chce mnie wyrzucić ze stróżówki. Jako argument przedstawia brak mojego zameldowania w tej nieruchomości – tłumaczy nasz rozmówca. – W tym trzypokojowym domu przy pałacu mieszkam 8 lat. Przez cały ten okres nikt ode mnie nie wymagał, żebym się zameldował. Dopiero gdy nastał wójt Rączka, nagle po trzech latach swoich rządów zdecydował, że trzeba mnie się pozbyć i wyłączył mi wszystkie media. Dlatego również złożyłem doniesienie do prokuratury o bezprawne wyłączenie mi gazu, prądu i wody.

Wójt: – Lokator zamieszkuje nielegalnie dom gospodarza
Marek Rączka, wójt gminy Żyraków, nie ma sobie nic do zarzucenia. – Pan Marcin Lingarski nie był zameldowany w domu gospodarza i mieszkał nielegalnie – mówi wójt. – Wynika to nawet z pisma, jakie jeszcze w 2009 roku wpłynęło do firmy pana Brzostowskiego. Agencja Nieruchomości Rolnych nie wyraziła wtedy zgody na zameldowanie pana Lingarskiego ani żadnej innej osoby na pobyt stały lub czasowy na terenie Zespołu Parkowo-Pałacowego.

Wójt dodał, że nieruchomość w Straszęcinie jest wpisana do rejestru zabytków, w związku z czym nie ma możliwości wydzielenia budynku gospodarza na mieszkanie. Jak twierdzi Rączka, gmina nie jest też w stanie zapewnić Marcinowi Lingarskiemu lokalu zastępczego. Jedyne co władze gminy postanowiły w tej sprawie zrobić, to pozwać lokatora do sądu, licząc, że po korzystnym dla siebie wyroku uda im się go pozbyć z nieruchomości.

– Przede mną w domu gospodarza mieszkały inne osoby i gmina oraz Agencja Nieruchomości Rolnych się ich jakoś nie pozbywały. Dlaczego więc ja mam odejść? – pyta Marcin Lingarski. – Mieszkam tam i moim zadaniem jest sprzątanie i pilnowanie zabytkowych budynków w Straszęcinie.

O losie Lingarskiego zdecydowała polityka?
Tajemnicą poliszynela jest, że sprawa ma w rzeczywistości drugie dno. Marek Rączka nie przepada za Edwardem Brzostowskim, ten ostatni również czuje sporą niechęć do wójta Żyrakowa. Ponadto obaj reprezentują dwie partie stojące w opozycji do siebie – Brzostowski – SLD, wójt – PiS. A tak się składa, że sam Marcin Lingarski prywatnie jest kierowcą prominentnego działacza podkarpackiej lewicy. Rączka zapytany, czy to przypadkiem nie jego animozje z Brzostowskim sprawiły, że z takim uporem dąży do tego, by pozbawić niewinnego człowieka dachu nad głową, ucina spekulacje. – Nie będę na ten temat rozmawiał – powiedział wójt. – Pan Lingarski przebywa w domu gospodarza nielegalnie, nie jest tam zameldowany. To właśnie i tylko to zdecydowało, że powinien się wyprowadzić. W przyszłym roku dom gospodarza chcę przeznaczyć na zaplecze sanitarno-szatniowe.

Wójt odpiera też zarzuty, że przez trzy lata nic nie robiono, żeby zagospodarowano zespół pałacowy. – Nie mieliśmy pieniędzy na remont – wyjaśnia. – Panu Brzostowskiemu zapłaciliśmy 170 tys. zł, bo tyle wydał na modernizację pałacu. Do Urzędu Marszałkowskiego złożyliśmy wniosek i ze środków Unii Europejskiej dostaniemy 350 tys. zł. Będziemy mogli wyremontować pałac i przeznaczymy go, tak jak zamierzaliśmy, na biuro rady, salę ślubów i salę obrad rady. A pan Lingarski musi opuścić dom gospodarza.
Marcin Lingarski zapowiada jednak, że spłaci długi, ale z domu gospodarza się nie wyprowadzi, bo nie ma gdzie zamieszkać. Pozostanie tam, mimo że w budynku nie można się umyć, a w pokojach jest zimno i ciemno.

Mariusz Andres

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
6 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
emigrant
emigrant
7 lat temu

Wlasciciel obiektu (domu/mieszkania) ma prawo wypowiedziec wynajem „lokalu” w terminie dlugosci okresu za jaki jest placony czynsz wynajmu, chyba ze w umowie wynajmu jest spisana inna mozliwosc. Jezeli lokator placi co miesiac za wynajem to po okresie 1 miesiaca od ostatniej platnosci ma obowiazek opuszczenia „lokalu” gdy zostal powiadomiony przez wlasciciela. To jest problem lokatora gdzie wynajmie sobie inny lokal do zamieszkania. Jezeli lokator nie opuszcza lokalu mimo zakonczenia sie okresu wypowiedzenia, a nie uzgadnia innej daty opusczenia lokalu, wlascicel ma prawo zawolac POLICJE i sila usunac lokatora ze swojego lokalu. Z CZYJEGO KONIA W POLOWIE DROGI ZLAZ ! Wlasnosc… Czytaj więcej »

kasia
kasia
7 lat temu

POlska Tuska dla bogatych

Gryzonie
Gryzonie
7 lat temu
Reply to  kasia

Swiete Slowa

obserwator
obserwator
7 lat temu

Jeżeli Brzostowski nie zameldował kierowcę w dzierżawionym budynku, to popełnił przestępstowo, ponieważ istnieje prawny obowiazek meldunkowy. Teraz powinien jako „ludzki” człowiek zameldować go w swoim prywatnym domu, ewentualnie T. Moskal skoro zapewniał, że kierowca brzostowskiego będzie mógł dalej mieszkać. Kierowca prawdopodobnie nie płacił czynszu [nic nie ma w artykule] czyli miał nieopodatowane korzyści. Następne przestępstwo, tym razem skarbowe.

Bonifacy Krufka
Bonifacy Krufka
7 lat temu
Reply to  obserwator

W zacietrzewieniu nie odróżniasz przestępstw od wykroczeń.
Tym bardziej, że problematycznych -przedawnienie!

obserwator
obserwator
7 lat temu

nie jestem prawnikiem, chciałem tylko zwrócić uwagę na sposób postępowania E. Brzostowskiego i T. Moskala. Złamać przez niego prawo to dobrze, wyegzekwowac prawo to żle.