Jak zapalisz, to zapłacisz

Kibice "Stali" Stalowa Wola oglądają mecze swoich pupili przez pryzmat takich ostrzeżeń. Nikt nie powie, że nie wiedział o zakazie.

STALOWA WOLA. Prawdziwy kibic jest wrogiem nałogu. Przynajmniej wg. autorów ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu.

Od roku obowiązuje ustawowy zakaz palenia tytoniu podczas meczów sportowych, ale na rygorystyczny zakaz wszyscy patrzą przez palce. Tak organizatorzy, jak i kibice. Tymczasem dla jednych i drugich kpiny z prawa mogą zakończyć się utratą sporej gotówki. Wystarczy, że w policyjnym patrolu na meczu znajdzie się jeden zdecydowany wróg palenia.

Palenia w trakcie sportowych pojedynków zakazuje ta sama ustawa, która zlikwidowała „puszczanie dyma” w urzędach, szkołach, teatrach i na przystankach autobusowych. Kibice, zwłaszcza piłkarscy, jeszcze przez jakiś czas próbowali droczyć się z wymiarem sprawiedliwości, bo w ustawie jest mowa o zakazie palenia w pomieszczeniach obiektów sportowych. Kibice upierali się, że stadion bez dachu nie jest pomieszczeniem.

Prawdziwy kibic na meczu nie pali
Kibic, choć zna się na sędziowaniu, od interpretacji prawa nie jest i po kilku mandatach musiał zaszyć sobie kieszeń z papierosami. Organizatorzy meczów, nie chcąc brać winy na siebie, rozwieszają gdzie można tablice informujące o zakazie palenia. W razie braku takiego oznakowania, organizator ryzykuje mandatem o wartości nawet 2 tys. zł. Jeżeli kibic zapali na meczu, może zapłacić „tylko” 500 zł. Pozostaje pytanie, gdzie nałogowiec może zachłysnąć się dymem podczas przerwy w meczu?

Organizator powinien przygotować dla palaczy specjalne pomieszczenie. Musi to być jednak pomieszczenie szczelne, żeby dym nie wydostawał się na zewnątrz, a przez to nie szkodził wolnym od nałogu. Znalezienie takiego pomieszczenia na stadionie graniczy z cudem, więc organizatorzy imprez sportowych gremialnie oduczają kibiców palenia. – Na stadionie w Stalowej Woli nie ma pomieszczenia dla palaczy – przyznaje Edward Chura, który z ramienia klubu zajmuje się organizacją meczy miejscowej „Stali”. – Kibicowanie często wiąże się z poświęceniem. Najdrobniejszą jego formą jest powstrzymanie się od palenia na dwie meczowe godziny.

Gdy sąsiad dmucha ci w twarz
Policjanci i ochroniarze jak mogą, wstrzymują się od interwencji w przypadku, gdy ktoś w ferworze kibicowania, zapali papierosa. Nie mogą jednak odmówić takiej, gdy o pomoc poprosi ich kibic wojujący z nikotyną, któremu kolega z sektoru dmucha dymem za kołnierz. Najczęściej kończy się na ostrzeżeniu, ale mandaty już się zdarzają.

Jerzy Mielniczuk

do “Jak zapalisz, to zapłacisz”

  1. roman

    a dla czego na przystankach nie umieszczono stosownych tablic o zakazie palenia -dalej niektórzy palą a na zwróconą uwagę mamroczą że nie wiedzieli o zakazie – no to gdzie są te służby do tępienia tego dziadostwa-
    i tolerowania palenia w miejscach publicznych- i tu potwierdza się moja teoria o inteligencji obywateli – czyli jest zakaz jest / kto go stosuje – ci co nie palą – no bo nie palą palacze mają go gdzieś i palą – czyli na 10 osób ilu jest mądrych.? którzy respektują to prawo.- w innych dziedzinach jest podobnie.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.