Janusz Panasewicz: – Odmówiłem występu w Opolu

- Jestem za stary na konkursy, ewentualnie mogę zagrać recital – tak komentuje nieobecność Lady Pank w Opolu Janusz Panasewicz. Lider zespołu opowiada o ich najnowszej płycie “Maraton” oraz wspomina czasy, gdy w muzyce nie chodziło o gwiazdorzenie.

PAP: – W przyszłym roku minie 30 lat od powstania Lady Pank. Jak zmieniła się polska scena muzyczna od czasów, gdy wy debiutowaliście?
J.P.: – Jeśli chodzi o emocje, czy reagowanie na koncertach to nie zmieniło się zbyt wiele. Natomiast zespoły z lat 80., np. my, miały inne podejście do grania. To był romantyzm, wszystko na wariackich papierach, bardzo szczere. Wtedy nikt z muzyków nie miał szczególnej ochoty na gwiazdorzenie, po prostu cieszyliśmy się, że Bóg nam dał możliwość grania przed tysiącami ludzi i to było najważniejsze.
PAP: – Jednak w tym roku nie skorzystaliście z propozycji zagrania na popularnym festiwalu. Czemu nie było was w Opolu?
J.P.: – W dużej mierze to dzięki mnie tam nie wystąpiliśmy. Dostaliśmy zaproszenie zagrania piosenki w konkursie Superjedynki i ludzie mieliby głosować na nas lub na Patrycję Markowską. Odmówiłem.
PAP: – Nie jeździcie na takie imprezy?
J.P.: – Nigdy nie brałem udziału w żadnych konkursach. Będąc od prawie 30 lat na scenie, mogę ewentualnie zagrać recital, ale na konkursy jestem za stary. Zresztą, muzyka nie jest żadną rywalizacją.
PAP: – 20 czerwca ukazała się wasza najnowsza płyta “Maraton”. To podobno album nie o polityce, a o miłości.
J.P.: – Kiedy Janek Borysewicz przyniósł mi muzykę na “Maraton” powiedziałem, że nie chcę już śpiewać o polityce i stąd płyta ma inny klimat.

PAP, bez

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.