Jarosławski gwałciciel sam wymierzył sobie sprawiedliwość

To właśnie w tym domu miało dojść do zatrzymania Pawła R., 42-letniego jarosławskiego gwałciciela. Mężczyzna na widok antyterrorystów strzelił sobie w głowę. Fot. Wit Hadło

Mieszkanki Jarosławia i okolic mogą odetchnąć z ulgą. Po półtorarocznym śledztwie policjantom udało się dopaść dewianta, który sterroryzował miasto i jego okolice. Paweł R., bo o nim mowa, już nikomu krzywdy nie zrobi.

Gwałcił i napadał na kobiety, był także złodziejem. Podczas szturmu policyjnych antyterrorystów nie wytrzymał psychicznie i wypalił sobie z czeskiego pistoletu CZ w głowę. Kim był 42-letni Paweł R., przed którym drżały kobiety w całym Jarosławiu? Jak udało się ustalić jego tożsamość?

Czwartek, 13 grudnia. Policyjni antyterroryści z Rzeszowa dopinają ostatnie szczegóły akcji ujęcia seryjnego gwałciciela. Wiedzą, że może dojść do strzelaniny, bo Paweł R. był już wcześniej karany za próbę napadu na bank, a także za nielegalne posiadanie broni, amunicji i materiałów wybuchowych.

Kilka tygodni wcześniej policjanci z Jarosławia jako pierwsi typują, że gwałcicielem jest Paweł R. Funkcjonariusze dysponują jego DNA, choć nie chcą zdradzać skąd je mają. Następnie trwają żmudne badania w rzeszowskim laboratorium kryminalistycznym, dzięki którym okazuje się, że materiały biologiczne zabezpieczone u ofiar gwałciciela zgadzają się z DNA podejrzanego. – Gdybyśmy nie byli na sto procent pewni, to nie próbowalibyśmy go zatrzymać i nie wysyłali antyterrorystów. On był naprawdę groźny i miał wiele na sumieniu, więc nie było na co czekać – twierdzi jeden z policjantów znających sprawę.

Przebieg policyjnego szturmu
Tuż po godzinie 21 policjanci podjeżdżają przed dom w podjarosławskich Maleniskach. W oczy od razu rzuca się niskie ogrodzenie i dorobiony do niego poziomo drut kolczasty oraz tabliczka ostrzegająca przed groźnym psem. Funkcjonariusze otaczają posiadłość z każdej strony, tak, żeby w razie czego, przestępcy nie udało się wymknąć. Przed godziną 22. zapada decyzja o szturmie. Paweł R. leży w tym czasie w swoim pokoju i ogląda, jak się później okazuje, film pornograficzny. Niczego jeszcze nie przeczuwa.

Zaczyna się akcja. Antyterroryści jednocześnie rozbijają drzwi garażowe oraz drzwi do głównego wejścia. Wbiegając krzyczą: “policja!”. Paweł R. słyszy ich i momentalnie zrywa się z łóżka, bierze ze sobą pistolet, który posiada nielegalnie i wybiega z pokoju. Na antyterrorystów trafia w sieni. Wszystko trwa zaledwie ułamki sekund. Policjanci celują w niego, on w nich. Gdy krzyczą: “rzuć broń”, R. przystawia sobie pistolet do skroni i pociąga za spust. Jego ciało wykazuje jeszcze jakieś oznaki życiowe. Zaczynają go reanimować. Za kilkadziesiąt sekund podjeżdża karetka. Mężczyzna nie ma jednak szans na przeżycie. Umiera w domu, w którym w innych pokojach przebywają jego rodzice.

- Jesteśmy pewni, że gdyby próbowali go zatrzymać inni funkcjonariusze, a nie antyterroryści, to by do nich strzelał i kto wie, czy nie skończyłoby się to ich śmiercią – mówią nam policyjni eksperci.

Na miejscu zdarzenia pojawia się mnóstwo funkcjonariuszy i prokurator. Wszystkie czynności po samobójstwie w domu trwają dobrych kilkanaście godzin. Ciało R. trafia w końcu do Zakładu Medycyny Sądowej Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. W poniedziałek lekarze przeprowadzają sekcję zwłok.

Gwałciciel to bandyta z krwi i kości
Paweł R. ma bardzo bogatą przeszłość. Stróże prawa sami przyznają, że to zatwardziały kryminalista. To on razem ze swoim kompanem Maciejem, mieszkańcem Przemyśla, próbował napaść 1 marca 2000 roku na bank spółdzielczy w Żurawicy. Policjanci operacyjni dowiedzieli się jednak o planowanym skoku i zorganizowali zasadzkę. Uczestniczyli w niej kryminalni z przemyskiej komendy oraz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie. Do pomocy wzięli także antyterrorystów, bo R. był już wówczas groźnym bandytą i posługiwał się bronią. Przestępcy zostali zatrzymani w chwili, gdy krążyli samochodem “Audi” i motocyklem marki “MZ” wokół banku. Jak to bywa w tego typu przypadkach, policjanci “przetrzepali” cały dom R. w Maleniskach. Znaleźli m.in. pistolet maszynowy Skorpion, czeski pistolet CZ, ponad 100 sztuk amunicji oraz materiały wybuchowe. Cały “dobytek” R. nie mieścił się na dwóch stołach. Mężczyzna miał działać w zorganizowanej grupie przestępczej. Ostatecznie poszedł siedzieć do więzienia, a po 5 latach za dobre sprawowanie, wyszedł na warunkowe zwolnienie

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że R. był notorycznym złodziejem i włamywaczem. Działał nie tylko na Podkarpaciu, ale także w innych województwach. – Za wcześnie, żeby o tym mówić, będziemy całą tę sprawę wnikliwie badać – mówi Barbara Hopko-Grzebyk, szefowa Prokuratury Rejonowej w Jarosławiu.

“Zabiję cię s…o!”
Dziś już wiemy, że Paweł R. lubował się nie tylko w napadach i kradzieżach. To on sterroryzował Jarosław i okolice, dokonując brutalnych gwałtów na kobietach. Bandyta działał zgodnie z przyjętym planem. Z relacji ofiar wiemy, że był bardzo brutalny. Atakował głównie w nocy. Z naszych informacji wynika, że czasem po gwałcie żądał zapłaty za, jak to mówił, “uczynioną przyjemność”.

Nieoficjalnie dowiadujemy się, jak wyglądał przebieg jednego z ostatnich napadów Pawła R. Jedna z jego ofiar w godzinach nocnych wraca przez park do domu po zakrapianej imprezie. W pewnej chwili słyszy szelest. Gdy się odwraca jej oczom ukazuje się wysoki, ubrany na czarno mężczyzna z kominiarką na głowie. Przerażona kobieta zaczyna krzyczeć. Napastnik jednym ciosem w głowę szybko powala ją na ziemię. Kobieta upada na brzuch. R., próbuje ją rozebrać.

Na szczęście młoda kobieta po kilku sekundach odzyskuje świadomość. Zaczyna wyrywać się ze szponów oprawcy. W trakcie szarpaniny udaje jej się ściągnąć kominiarkę z jego głowy. Widzi jego twarz. To rozwściecza R. Mężczyzna wpada w szał, krzyczy: “zabiję cię s…o”. Łapie za jej głowę i przyciska do ziemi próbując ją dusić. Kobiecie udaje się podrapać go po twarzy i wykorzystując chwilę jego nieuwagi, uciec. Gdyby nie jeden z przechodniów, którego napotkała, dzisiaj mogła by już nie żyć.

W piątek próbujemy porozmawiać z jedną z prawdopodobnych ofiar Pawła R. Mówi niewiele: – O jego samobójstwie dowiedziałam się z mediów. Jestem w szoku. Tyle mogę powiedzieć.

Później już nie odbiera telefonów.

Dwie ofiary są pewne
Na razie wiadomo, że w policyjnym laboratorium porównano DNA Pawła R. z dwoma zabezpieczonymi podczas gwałtów materiałami biologicznymi. Zgadzają się stuprocentowo. Chodzi o napad dokonany na początku lipca 2011 roku, kiedy około godziny 4. w nocy R. w brutalny sposób zgwałcił 30-letnią kobietę w rejonie Podzamcza. Drugi z gwałtów, tych oficjalnie potwierdzonych, miał miejsce także w lipcu, tyle że 2012 roku. Zboczeniec zaatakował wówczas w rejonie jarosławskiego parku.

Wyniki pozostałych materiałów biologicznych, zabezpieczonych podczas napadów i porównanych z DNA samobójcy, poznamy w styczniu przyszłego roku. Na razie jednak śledczy nie chcą zdradzić ile posiadają takich materiałów. – Mogę powiedzieć jedynie, że jest ich kilka – mówi prokurator Bożena Harasz-Wołoszyn, zajmująca się sprawami jarosławskich gwałtów.

Paweł R. oczami sąsiadów
Jak się okazuje, sąsiedzi Pawła R. niewiele o nim wiedzieli. – Unikał kontaktów z ludźmi. Wyjeżdżał gdzieś na całe dnie, często nocami, nikt nie wiedział nawet czy pracuje, co robi – mówią. Podobno 42-letniemu gwałcicielowi urodziło się dziecko we wrześniu. Pan Zbigniew, jeden z sąsiadów, twierdzi, że ma je z jakąś dziewczyną, która ma mieszkać na Garbarzach.

Zdaniem okolicznych mieszkańców mężczyzna, jak to określili, “miał coś z głową”. – Normalny to on na pewno nie był – wyjaśnia pan Zbigniew. Jednym z powodów miała być trudna sytuacja rodzinna. Paweł R. mieszkał z rodzicami, którzy byli skonfliktowani z wieloma sąsiadami. – Pod ich dom często przyjeżdżał radiowóz i Paweł miał nawet za złe rodzicom, że ściągają na niego uwagę policjantów – mówi nam nasz rozmówca.

- Miał bardzo “pokręconą” sytuację w domu. Wcale mnie to nie dziwi, że coś mu się pomieszało w głowie. Być może to odbiło się na jego psychice – dodaje pani Zofia, która mieszkała obok gwałciciela.

Grzegorz Anton, Ewelina Nawrot

do “Jarosławski gwałciciel sam wymierzył sobie sprawiedliwość”

  1. Pawel

    Gosc zginal ogladajac dobranoceke…

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.