Jechali do pracy, znaleźli śmierć

Trzydziestoletni Paweł Delimata z Krosna miał za dwa tygodnie wrócić do domu

Pamiętam potworny huk i trzask, zbudziłem się w szpitalu, Józef K. słabym głosem opowiadał żonie Marii przez telefon o tym strasznym wypadku.

Szczegółów nie jest w stanie określić, niewiele pamięta. Pozostał tylko ból. Wie już, że dwaj koledzy z którymi jechał do pracy, nie żyją. Dziękuję Bogu, że mnie zachował – płakał do słuchawki… Szczęścia zabrakło Pawłowi i Grzegorzowi z Krosna. Obaj zginęli na miejscu.

Do tego strasznego wypadku doszło w ubiegła środę (3 bm) około godz. 6 rano w pobliżu miasta Biddinghuizen położonego w środkowej Holandii. Bus wiozący ludzi do pracy zderzył się z potężnym traktorem ciągnącym przyczepę z ziemniakami. Siła uderzenia była tak wielka, że przód busa został zupełnie zmiażdżony. Busem na krakowskich numerach, podróżowało dziesięć osób z powiatu krośnieńskiego. Dwie osoby zginęły na miejscu, trójka walczy o życie w holenderskich szpitalach. Wszyscy jechali do pracy w firmie, która zajmowała się sortowaniem odpadów. Warunki na drodze były bardzo trudne – było ciemno, padał deszcz, a na drodze zalegało błoto. Holenderska prokuratura bada wszystkie okoliczności, jednak nie informuje o szczegółach.

O wszystkim dowiedziałam się z telewizji, mówi pani Barbara mama trzydziestoletniego Pawła D. Po chwili przyszła córka Ania i potwierdziła mi tę straszną wiadomość. Wszyscy, a najbardziej jego syn Dominik, który ma dopiero 4 lata, czekaliśmy na Pawła, miał wrócić za dwa tygodnie…Nie wiem kiedy sprowadzimy zwłoki mojego syna, mówi pani Barbara. Firma w której pracował obiecała nam pomoc w załatwieniu wszystkich formalności. Syn zawsze mówił, że jest bardzo zadowolony z pracy w tej firmie, cieszył się, że ma kontrakt pięcioletni, to może w tej sytuacji nam pomogą, dodaje załamana kobieta.

W Urzędzie Miasta w Krośnie odbyło się spotkanie z właścicielem firmy i rodzinami poszkodowanych w wypadku. Prezydent Piotr Przytocki obiecał, że nie zostawi rodzin ofiar bez pomocy.

- Znamy sytuację rodzin, których ojcowie zginęli w wypadku. Wszystkim poszkodowanym udzielimy pomocy, także prawnej i psychologicznej – zadeklarowała wczoraj Jolanta Matys – dyrektor MOPR w Krośnie. Właściciel firmy pojechał do Holandii, pomógł również rodzinom ofiar w wyjeździe do swoich bliskich.

Barbara Mnich, Jerzy Paszkowski

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.