Jedyna w regionie lodowa specgrupa z katamaranem

Taki katamaran ślizga się po lodzie lepiej od sanek, jest zwrotniejszy w wodzie od niejednej łódki i jak na razie, jest jedyny na Podkarpaciu. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Taki sprzęt powinien być w każdej, przynajmniej zawodowej jednostce straży pożarnej. Gdy człowiek zamarza w wodzie, pieniądze nie powinny się liczyć.

Od roku w strukturach Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej działa grupa ratownictwa lodowego. Ratownicy przeszli specjalistyczne szkolenia, dostali nowy sprzęt i każdy im życzy, by wyciągali go tylko na ćwiczenia. Z lodem i chłodem nie ma żartów, o czym powinni pamiętać przede wszystkim wędkarze, oddający się teraz pasji wyciągania ryb spod przezroczystej tafli.

Lodowa specgrupa to 20. ratowników z zawodowej straży i ochotników z OSP Stalowa Wola. Jednostka ochotnicza ma zaledwie kilka lat i specjalizuje się w ratownictwie wodnym. Żeby nie mieć w zimie „przestojów” wodniacy w strażackich mundurach wyszli na lód. Nad dolnym Sanem lodowych pułapek w zimie nie brakuje, a potwierdzają je przypadki utonięć.

Lekki, zwinny i ratuje życie
- Przy wypadkach na lodzie główne znaczenie ma czas dotarcia do ofiary – mówi st. bryg. Tadeusz Niedziałek, komendant powiatowy Straży Pożarnej w Stalowej Woli. – Ratownicy z grupy lodowej są teraz przez cały czas w łączności telefonicznej. Wyjazd do akcji następuje w ciągu minuty. Teraz dzięki nowemu sprzętowi, czas dotarcia do osoby zagrożonej zostanie jeszcze bardziej skrócony.

Ten sprzęt, to jedyny na Podkarpaciu katamaran do ratownictwa lodowego. Kupiły go do spółki samorządy powiatowy i miejski. Koszt prawie żaden, bo niespełna 30 tys. zł, a pomoc dla ratowników i ofiar wypadków wielka. Do dwóch zabezpieczonych metalowymi rurami pływaków, przyczepiony jest silnik i pokład operacyjny. Lekka i łatwa w obsłudze konstrukcja nie wymaga żadnych przygotowań do akcji. Może ją obsługiwać nawet jedna osoba, a jest na tyle manewrowa, że można precyzyjnie podpłynąć do osoby ratowanej. A do tego bez zatrzymywania pokonuje granicę wody i lodu.

Próbkę możliwości „RSKTM” dali strażacy podczas testów katamaranu na jednym ze stalowowolskich stawów. Z lodowatej wody podejmowali tylko kolegów w suchych kombinezonach. – I oby ten sprzęt nie musiał być sprawdzany w prawdziwych akcjach – powiedział jego fundator, Robert Fila, starosta stalowowolski.

jam

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.