Jedyny w regionie szpital psychiatryczny dla dzieci jest przepełniony

Coraz więcej dzieci i młodzieży potrzebuje pomocy psychiatrycznej.

ŁAŃCUT. Dzieci dojeżdżają codziennie nawet z Przemyśla czy Jarosławia.

Problemu z dostępnością nie mają tylko pacjenci z okolic Rzeszowa czy Łańcuta. Południe regionu jest praktycznie pozbawione dostępu do tej specjalistycznej pomocy.

- Na oddziale stacjonarnym pacjenci leżą na dostawkach, obecnie jest 30 chorych, na oddziale dziennym gdzie kontakt przewiduje opiekę nad 15 osobami często zajmowaliśmy się ponad 30 pacjentami – mówi Roman Mikuła, specjalista z zakresu psychiatrii dzieci i młodzieży, ordynator oddziału dziennego w Centrum Medycznym w Łańcucie.

Do oddziału przyjmowani są pacjenci w wieku między 9 a 18 rokiem życia (gdy pacjent jest uczniem szkoły średniej jest możliwość podwyższenia górnej granicy wieku do 21 lat), obojga płci. Trafiają tu pacjenci z: schizofrenią, zaburzeniami afektywnymi, nerwicowymi, zespołami behawioralnymi, w tym zaburzeniami odżywiania się, zaburzeniami emocji.

Mniejszy problem jest gdy dziecko trafia na oddział stacjonarny. Wystarczy go przywieść i zostawić, to oczywiście naraża go na dodatkowy stres, a jego rodzinę na koszty dojazdu w odwiedziny. – Jeszcze gorzej gdy korzysta z pobytu w oddziale dziennym, bo musi przyjeżdżać na kilka godzin dziennie, z odległości nawet kilkudziesięciu km, a komunikacja jest jaka jest – mówi dr Mikuła.

Choroby psychiczne są, a jakby ich nie było

Skoro jest tak duże zapotrzebowanie na tego typu opiekę, to dlaczego na Podkarpaciu jest tylko jeden oddział zajmujący się chorobami psychicznymi dzieci? – Problemem jest nie tylko mała ilość łóżek, ale i brak odpowiedniej liczby specjalistów mogących opiekować się takimi dziećmi. A przyczyna tego jest jedna brak pieniędzy. Finansowanie opieki psychiatrycznej jest niskie, dużo poniżej kosztów funkcjonowania, kto więc chce tworzyć oddział czy przychodnię która z założenia będzie przynosić straty? – pyta doktor. – A skoro jest za mało ośrodków leczących to i nie ma gdzie zrobić specjalizacji z psychiatrii, a potem gdzie pracować. I koło się zamyka.

Problem braków w opiece psychiatrycznej nad dziećmi zauważył rzecznik praw dziecka Marek Michalak o czym pisze do minister zdrowia i do rzeczniczki praw pacjenta. Chce by zaliczono ją do priorytetów.

Anna Moraniec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.