Jemy kiełbasy dla ludzi czy dla zwierząt?

Fot. Archiwum

PODKARPACIE. Uważaj co jesz. Producenci pakują do wędlin różne cuda.

Producenci w pogoni za zyskiem są gotowi dodać do wędlin przedziwne substancje, które z tradycyjnie rozumianą szynką czy kiełbasą mają niewiele wspólnego. Często nawet nie leżały koło prawdziwego mięsa, albo przynajmniej mięsem są tylko w teorii.

Skład wielu wyrobów dostępnych w sklepach przyprawia o zawrót głowy. Długa lista konserwantów, zagęszczaczy, dodatków białka sojowego. Producenci barwią wyroby, bo nikła zawartość mięsa sprawia, że miały by bez tego zabiegu blady kolor. Stosuje się do tego m. in. kwas karminowy (E 120), produkowany z… owadów. Do tego dochodzą skórki wieprzowe i osławiony MOM.

MOM co to takiego?

Często widząc na etykiecie ten skrót, nie wiemy co on oznacza. Jest to mięso mechanicznie odkostnione. Nie jest to jednak tylko mięso w wszystko co da się uzyskać z wyciśnięcia kości. – MOM-u nie wolno robić z głów, ogonów, nóg, kości udowych i goleniowych, skór i chcrząstek – mówi Jerzy Wiśniewski, Podkarpadzki Inspektor Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. – Drobiowy MOM nie może powstać z głów , łap i skóry szyi. Skład MOM-u jest kontrolowany przez odpowiednie służby i producenci są rozliczani z czego robią tę substancję.

Nie głowy i łapy to co?

W skład MOM-u wchodzi mięso, które na skutek obróbki traci swoją włóknistą strukturę. Przy “wyciskaniu” kości do MOM-u dostaje się szpik. Ogólnie w MOM-ie według prawa może znaleźć się wszystko co nie jest zakazane prawem czyli praktycznie wszystko co zostanie z korpusu kurczaka po oddzieleniu od niego najwartościowszych części mięsa.

Mało mięsa w kiełbasie

Zdarza się, że wędlina jaką kupujemy ma w swoim składzie 40 – 50 procent mięsa. Reszta to woda, MOM, białka i dodatki. Takie produkty mogą budzić wątpliwość konsumentów. Dziwny skład ma nie tylko kiełbasa zwyczajna. Często niewiele mięsa mają też wędliny, a w zasadzie wyroby wędlinopodobne. Najgorzej jest z tymi pakowanymi hermetycznie i posiadającymi długi termin przydatności do spożycia. – Produkty podkarpackich producentów i tak są dobrej jakości, znacznie wyższej niż te z innych części Polski – podkreśla Jerzy Wiśniewski. – Producenci z regionu bardzo dbają o swoją markę i bardzo rzadko i oszczędnie stosują dodatki do wędlin.

Artur Getler

do “Jemy kiełbasy dla ludzi czy dla zwierząt?”

  1. ROMAN

    no właśnie a gdzie stosowne instytucje kontrolne- pobory wzięli no to sru w teren i kontrolować masarnie i podawać pseudo wyroby kontroli a potem kara – jaka ? NO ODPOWIEDNIA TAKA JAK ZA STALINA – KULA W ŁEB- koleny masarz już zrobi dąbrą kiełbaskę nie ?

  2. Józek

    Oczekujemy pisemnej informacji od Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie i Sanepidu
    w zakresie podjętych działań w tym przedmiocie i wszczęcia postępowania
    karnego wobec osób winnych tego stanu rzeczy.
    Życzymy sukcesów w zwalczaniu przestępczości.

  3. IZABELLLA

    BIEDA W POLSCE OGROMNA I CORAZ BARDZIEJ KREW GESTNIEJE W SPOLECZENSTWIE!!!
    JEZELI BEDZIE TO POSTEPOWAC DALEJ, TO JA MAM W DU… TAKA UNIE EUROPEJSKA I KLAMCZUCHOW – BUZKOW, TUSKOW, I INNYCH RUSKOW! NIECH ONI SPIER…. NA DRZEWO Z ICH DOBROBYTEM!!!

  4. Rzeszowianka

    wyroby dla zwierząt mają mniej chemii, niż te dla ludzi, psiego czy kociego węchu nie oszukasz, dlatego w psich/kocich „konserwach” jest więcej mięsa niż w tych dla ludzi, a w innych wyrobach nie ma prawie żadnych konserwantów, sztucznych barwników itp. Ale człowiek to świnia – zje wszystko :)

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.