Jerzy Cypryś – człowiek z charyzmą

Jaki jest najmłodszy z kandydatów na prezydenta Rzeszowa?

Znakomity nauczyciel, pedagog, błyskotliwy menedżer, doskonały dyrektor II LO i wicekurator oświaty. W każdą z tych życiowych ról wkładał całe serce i maksimum zaangażowania. To jemu w czasach bylejakości i powszechnego braku autorytetów udało się wychować rzesze wspaniałych młodych ludzi, którzy wiedzą, czego chcą, nie stoją z boku, ale angażują się w życie społeczne.

To nieprzypadkowy sukces, ale jak mówią uczniowie, efekt wyjątkowej osobowości Jerzego Cyprysia. – Zaimponował mi umiejętnością sprawnego wypełniania obowiązków dyrektora liceum w sensie zarządzania placówką oświatową oraz podejściem – dość specyficznym i wyróżniającym go in plus – do młodych ludzi. Od samego początku było wyraźnie widać, że chce być dyrektorem, który kształtuje i szanuje młodych, a nie tylko rządzi nimi i wymaga – mówi Piotr Piech (28 l.), jeden z absolwentów II LO w Rzeszowie.

Nie przekreślał i dawał szansę

Jerzy Cypryś do każdego młodego człowieka podchodził z sercem. – Uważaliśmy go za „swojego”, tym bardziej naturalnym było traktowanie go z szacunkiem. Pewnie dlatego do jego gabinetu nie chodziło się po reprymendę, a po to, aby zasięgnąć opinii, czy po prostu pogadać, jeśli ktoś miał jakiś problem – opowiada dalej Piotr. Jerzy Cypryś żadnego z uczniów nigdy nie przekreślał. Dlaczego? – Moim mottem jest: patrz na każdego z ludzi, jak na człowieka, a zobaczysz w nim dobro, które potrzebuje szansy, by się rozwinąć. Ale choć dziś jest moda na agresję, gdy każdy z nas zatrzyma się choć na chwilę, to dostrzeże, ile dobrych rzeczy go spotyka. Czasem kilka dobrych słów, uśmiech, gest wystarczą, by zmienić nasze usposobienie – przyznaje Jerzy Cypryś. Każdemu dawał drugą szansę. Nawet tym, którym przydarzyła się „wpadka” z narkotykami. Jeden z ojców wdzięczny za uratowanie córki ze szponów nałogu napisał do Jerzego Cyprysia: „Dziękuję Panu, tylko Pan nie potępił mojego dziecka. To dzięki Panu moja córka odnalazła sens życia”.

Całkiem prywatnie

A jakim Jerzy Cypryś był kiedyś uczniem? – Starałem się angażować w życie szkoły i klasy. Z moją klasą maturalną mam stały kontakt. Spotykamy się regularnie. Niedawno świętowaliśmy 25-lecie matury. To, że odnaleźliśmy się po latach, to duża zasługa Renaty, naszej przewodniczącej. Zresztą kilka lat temu Renia namówiła nas wszystkich na wspólny wypad do Wysowej. Cała klasa pojechała tam z rodzinami. Było super i sprawiło, że dziś potrafimy się bawić w gronie klasowym całymi rodzinami.

Jerzy Cypryś jest żonaty, ma 2 dzieci: córkę Agnieszkę i syna Łukasza. – Kiedy mamy tylko czas, organizujemy wspólne wycieczki rowerowe, najczęściej w okolice Budziwoja, Lubeni – mówi kandydat na prezydenta. Uwielbia też „wspólne kopanie piłki” ze znajomymi. – To daje możliwość poruszania się, jest okazją do dobrej zabawy, znakomicie odstresowuje. Czasem po meczu zastanawiam się nawet, co bardziej mnie boli: nogi czy mięśnie brzucha ze śmiechu.

W kuchni Jerzy Cypryś odnajduje się jak mało który mężczyzna. – W domu nie było siostry: mam dwóch braci, więc wszyscy musieliśmy się nauczyć gotować – opowiada. – Gotuję nie tylko według sprawdzonych przepisów, ale i eksperymentuję. Uwielbiam roladę z jabłkami. W ogóle uwielbiam jabłka.

Sprawdzi się w ratuszu

W wolnych chwilach czyta książki historyczne. – Historia jest znakomitą nauczycielką życia, uniwersalną. Zmieniają się daty i postacie, ale mechanizmy pozostają te same – podkreśla Jerzy Cypryś.

Czy historia pomoże mu dobrze rządzić? – Na pewno. Znajomość historii uczy nas szacunku. Jedni mówią, że dostaliśmy świat w spadku od poprzednich pokoleń. Inni, że jest on tylko pożyczką od dzieci, którą musimy zwrócić wraz z procentem. Powstaje pytanie, co będzie naszym procentem, którym ubogacimy świat – mówi kandydat na prezydenta.

Jako nauczyciel i dyrektor Jerzy Cypryś wniósł znakomity wkład w postaci wykształcenia setek młodych, wspaniałych ludzi. Wydaje się więc, że i w elu prezydenta sprawdzi się więc z łatwością. Jerzy Cypryś ma doświadczenie w zarządzaniu. Jest konsekwentny, działa z pasją i chce zmieniać rzeczywistość na lepsze. Potrafi rozmawiać i dogadywać się z ludźmi. Cieszy się ogromnym autorytetem i jest w stanie pociągnąć za sobą „rząd dusz”. Czegóż więcej trzeba przyszłemu prezydentowi…

Zuzanna Dębowska

Tekst z gazety Fakty.pl

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.