Jerzy Kulej nie żyje

Po zakończeniu kariery sportowej, Jerzy Kulej pracował jako trener i menedżer boksu zawodowego, był wziętym komentatorem i ekspertem telewizyjnym, a w latach 2001-2005 posłem na Sejm. Fot. PAP

BOKS. Był twardzielem, który nigdy nie leżał na deskach, a po zakończeniu kariery duszą towarzystwa.

W piątek wieczorem w szpitalu na Bródnie w Warszawie zmarł Jerzy Kulej, polski pięściarz wszech czasów. W październiku skończyłby 72 lata.

W grudniu podczas benefisu Daniela Olbrychskiego legendarny sportowiec doznał rozległego zawału serca. Powoli, krok po kroku, odzyskiwał jednak siły i kiedy wydawało się, że kłopoty ma za sobą, lekarze wykryli czerniaka oka. Według informacji do jakich dotarli dziennikarze “Przeglądu Sportowego”, to właśnie nowotwór w największy sposób przyczynił się do śmierci Jerzego Kuleja.

- Takiego człowieka już nie będzie – powiedział na wieść o zgonie Kuleja olimpijczyk z Moskwy Krzysztof Kosedowski.

Nigdy nie leżał na deskach
Jerzy Kulej stoczył w karierze 348 walk. Wygrał 317, sześć zremisował, 25 przegrał, ale nigdy nie leżał na deskach. Największe sukcesy święcił pod wodzą genialnego trenera Feliksa Stamma, który był w jego narożniku, gdy sięgał po olimpijskie złoto w Tokio (1964) i Meksyku (1968). Kulej nie imponował warunkami fizycznymi, walczył w wadze lekkopółśredniej, ale przeciwnika umiał trafić w punkt. W Tokio pokonał Jewgienija Frołowa z ZSRR, cztery lata później obronił olimpijski tytuł po walce z Kubańczykiem Enrique Regueiferosem. Kulej był też dwukrotnie mistrzem Europy (1963, 1965) i wicemistrzem (1967) oraz ośmiokrotnym mistrzem Polski (1961-70).

Nie tylko sport
Ukończył Akademię Wychowania Fizycznego w Warszawie, pracował jako trener i menedżer boksu zawodowego, był wziętym komentatorem i ekspertem telewizyjnym, a w latach 2001-2005 posłem na Sejm. W 1976 roku zagrał inspektora Jerzego Milde w filmie Marka Piwowskiego “Przepraszam, czy tu biją?”, wystąpił także w dokumencie “Papa Stamm” i opublikował swoją autobiografię “Jerzy Kulej – dwie strony medalu”. Był duszą towarzystwa podczas corocznych Balów Mistrzów Sportu organizowanych przez redakcję “Przeglądu Sportowego”.

Do wszystkiego doszedł sam, morderczą pracą, ale czy mogło być inaczej w przypadku kogoś, kto urodził się w drugim roku wojny, a wychował na Ostatnim Groszu, jednej z najuboższych dzielnic Częstochowy?

tsz

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.