Jeździmy ściśnięci jak sardynki!

Podróż odbywa się w tragicznych warunkach, czego dowodem są zdjęcia, które przysłała do naszej redakcji Czytelniczka.

PODKARPACIE. Szynobusy kursujące w weekendy na trasach z Jarosławia do Horyńca Zdroju i z Horyńca Zdroju do Rzeszowa są koszmarnie przepełnione.

- Pomóżcie, bo to przechodzi ludzkie pojęcie, co się wyrabia w szynobusach – zadzwoniła do naszej redakcji zdenerwowana Czytelniczka z Lubaczowa. – W weekendy pasażerowie stoją dosłownie jeden na drugim. Ścisk jest niewyobrażalny. Są i tacy, którzy muszą zrezygnować z podróży, bo już się nie mieszczą. My naprawdę nie chcemy wiele, chcemy tylko godnie podróżować.

Sprawa dotyczy piątkowych i niedzielnych kursów szynobusów, których zarządcą jest Podkarpacki Zakład Przewozów Regionalnych. – W tygodniu na trasie Jarosław – Horyniec Zdrój i Horyniec Zdrój – Rzeszowa jest w porządku. Jeździ mało osób i wszyscy się mieszczą. – podkreśla nasza informatorka. –  Koszmar zaczyna się już w piątek (trasa Jarosław – Horyniec Zdrój), gdy uczniowie i studenci wracają z Rzeszowa do domów  i trwa do niedzieli (kurs Horyniec Zdrój-Rzeszów), gdy sytuacja się odwraca i wszyscy jadą z powrotem do Rzeszowa. Na poszczególnych stacjach np. w Oleszycach, nie ma jak wejść do szynobusu. 9 października w Lubaczowie wsiadła zaledwie połowa pasażerów, bo dla pozostałych brakło miejsca. Jeden z podróżujących trzymał całą drogę torbę na głowie! To skandal.

Będą dwa szynobusy?

Zapytaliśmy o sprawę w Podkarpackim Zakładzie Przewozów Regionalnych w Rzeszówie – Sprawa jest nam znana – mówi Krzysztof Pawlak z PZPR. – Mamy bardzo trudną sytuację taborową. Mogę jednak zapewnić pasażerów, że pracujemy nad tym, żeby w najbardziej oblegane dni tj. w piątki i w niedziele włączyć do ruchu bardziej pojemny autobus szynowy. Wtedy liczba miejsc  z dotychczasowych 160 zwiększy się do 260.

Do tematu powrócimy.

Katarzyna Szczyrek

do “Jeździmy ściśnięci jak sardynki!”

  1. Jan

    Za organizację kolejowego regionalnego transportu pasażerskiego odpowiada samorząd województwa. Może rzeszowscy urzędnicy zainteresowali by się wreszcie efektami swoich zaniechań!

    Kiedyś, w czasach Polskich Kolei Państwowych, na tych trasach kursowały kilku- lub nawet klikunastowagonowe składy pociągów. A teraz z łaski wysyła się niewielkie pojazdy, bo taniej. A jaką limuzyną jeździ marszałek województwa?
    Po co nam taka władza, której utrzymanie kosztuje, a mieszkańcy regionu nic z tego nie mają?

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.