Już za miesiąc koniec handlu w niedzielę

Już w 2020r. w życie wejdzie całkowity zakaz handlu we wszystkie niedziele. Fot. Wit Hadło

Pierwsza niedziela wolna od handlu przewidziana jest na 11 marca. Fot. Paweł Dubiel

Prezydent podpisał ustawę o ograniczeniu handlu w niedziele. Wielu prawników twierdzi, że to bubel prawny.

Stało się. Ustawa o zakazie handlu w niedziele została podpisana przez prezydenta Andrzeja Dudę. Oznacza to, że już za miesiąc mieszkańcy Podkarpacia odczują pierwsze ograniczenia zakupowe. Co ważne, eksperci ostrzegają, że nowe przepisy są pełne nieścisłości i będzie je można omijać na wiele sposobów.

Podpisana przez prezydenta ustawa wchodzi w życie 1 marca. Zgodnie z jej założeniami w 2018 r. w każdym miesiącu będą jedynie dwie niedziele handlowe – pierwsza oraz ostatnia. Już rok później konsumenci zakupy zrobią tylko w ostatnią niedziele, a od 2020 r. zostanie wprowadzony całkowity zakaz (nie licząc siedmiu wyłączeń). – Jestem przekonany, że najlepszym rozwiązaniem byłoby od razu wprowadzenie wszystkich niedziel wolnych od handlu, ale mimo że się nie udało tego zrobić i tak możemy mówić o dużym sukcesie – mówi Roman Jakim, przewodniczący zarządu rzeszowskiej „Solidarności”. Kogo obejmą nowe restrykcje? M.in. sklepy wielkopowierzchniowe, sieci handlowe, stoiska, stragany, hurtownie, składy materiałów budowlanych czy centra meblarskie. Katalog zawiera również masę wyłączeń, które już od kilku miesięcy wzbudzają wątpliwości oraz otwierają furtkę do szeregu różnych interpretacji i nadużyć.

Bubel prawny?
Prawnicy zwracają uwagę na sporą liczbę luk w podpisanej ustawie. Jedną z nich jest przyzwolenie na handel w Internecie. Wielu przedsiębiorców już oznajmiło, że otworzy tzw. showroomy, czyli punkty, gdzie będzie można np. przymierzyć ubrania lub oglądnąć sprzęt RTV. Następnie klient otrzyma możliwość zakupu danego produktu za pomocą smartfona, poprzez zeskanowanie otrzymanego przez sprzedawcę kodu. Wszystko odbędzie się „w Internecie”, a odbiór danej rzeczy na miejscu i od ręki. Wyłączeniu podlegać mają również „zakłady prowadzące działalność w zakresie kultury, sportu, oświaty, turystyki i wypoczynku”.

Czy oznacza to, że duże centra handlowe będą mogły prowadzić handel jeśli na ich terenie odbędzie się np. wystawa lub pokaz sztuki? Nie można tego wykluczyć. – Jeżeli właściciel sklepu zacznie „kombinować” jak ominąć ustawę, to będziemy składać wnioski o jej uszczelnienie – zapowiada Jakim. Kolejna niewiadoma dotyczy stacji paliw. Nie ma żadnych wytycznych co do oferowanego przez ich właścicieli asortymentu. Może się więc okazać, że podczas płacenia za benzynę kupimy przy okazji ubrania, gorące posiłki, wędliny, owoce czy warzywa. Wątpliwości budzi również handel w sklepach na dworcach kolejowych czy portach lotniczych. Pytanie czy w takich punktach obsłużony zostanie tylko klient okazujący bilet podróżny czy każda osoba? Przedsiębiorcy szukają swoich „szans” także w przekwalifikowaniu sklepów w piekarnie, kwiaciarnie czy punkty rybne. Nieczytelność nowych wytycznych już teraz powoduje olbrzymie zamieszanie i sporo absurdu. – Nie ma możliwości uchwalenia prawa, które będzie odporne na wszystkie manipulacje – zauważa Jakim.

Kary grzywny
Za złamanie zakazu handlu w niedziele ustawa przewiduje karę grzywny w wysokości od 1 tys. zł. do 100 tys. zł. Nie wiadomo czy ewentualne konsekwencje odstraszą przedsiębiorców, jednak pewnym jest, że będą oni próbować „żonglować” przepisami, aby znaleźć wolną przestrzeń do ich obejścia. Pytanie również czy zmiany rzeczywiście odciążą pracowników i czy np. nie zabiorą studentom niekiedy jedynej możliwości dorobienia na opłacenie studiów czy czesnego.

Kamil Lech

do “Już za miesiąc koniec handlu w niedzielę”

  1. Anty wieśniak

    Będzie wreszcie na weekendzie w mieście spokój a nie sami wichuranci….

  2. kancelaria SiS

    Trochę powielacie bzdury z Wyborczej. Jakie otwieranie showroomów? Ustawa jasno określa że po to powstała żeby bronić pracowników pracujących w niedzielę. I tego nie da się obejść showroomem. Bo mimo iż handlu nie będzie jako takiego to zatrudnieni sprzedawcy którzy przyjdą do pracy mają na umowie o pracę zakres obowiązków i przeważnie wpisane sprzedawca. Jeżeli sprzedawca przychodzi do sklepu i 8h pracuje jak wynika z umowy to już wkaściciel firmy mimo braku handlu łamie zasady ustawy i podlega każe. Inaczej wytłumaczę:

    Gdy kobita w sklepie zatrudniona jako sprzedawca nie obsłuży przez cały dzień ani jednego klienta i do kasy nie wpłynie ani 1złotówka to wedle umowy jaką wykonywała pracę czy nie sprzedawcy?

    • zz

      Takich sklepów do których klienci wchodzą i nic nie kupują jest pełno w „naszych pięknych” galeriach

    • Jan

      Ale można będzie zatrudnić tego studenta tylko w weekend i dać mu stanowisko „prezenter-promotor”. A sprzedaż realizować oczywiście w smartfonie. Z możliwością odbioru na miejscu.
      Głupie dziadki z Solidarności, typu Jakim, nie nadążają,

Skomentuj

Uważaj, co piszesz. W Internecie nie jesteś anonimowy!

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.