Karapyta wnosi o uniewinnienie

Mirosław Karapyta po wyroku I instancji zapowiadał apelację. – Jestem niewinny i będę walczył, by to dowieść – deklarował. Fot. Monika Kamińska

PRZEMYŚL. Ruszył proces apelacyjny byłego marszałka i ekswojewody podkarpackiego. Wyrok poznamy za dwa tygodnie.

Przed przemyskim Sądem Okręgowym ruszył proces apelacyjny Mirosława Karapyty, byłego marszałka województwa i ekswojewody podkarpackiego. Lubelska prokuratura oskarżyła go o 16 zarzutów, w tym m.in. korupcję, płatną protekcję i gwałt. Sąd I instancji skazał M. Karapytę na 4 lata pozbawienia wolności i grzywnę, uniewinniając od części zarzucanych mu czynów. Karapyta od początku utrzymuje, że jest niewinny i w apelacji wnosi o uniewinnienie. Od wyroku I instancji odwołał się też oskarżyciel publiczny, który dla odmiany żąda uznania oskarżonego winnym wszystkich zarzutów zawartych w akcie oskarżenia. Proces apelacyjny toczy się, podobnie jak w ten w I instancji, z wyłączeniem jawności. Wyrok mamy poznać 29 stycznia.

Przypomnijmy: w lutym 2013 roku funkcjonariusze CBA wkroczyli do Urzędu Województwa Podkarpackiego, którym wówczas kierował Mirosław Karapyta oraz do jego prywatnego domu. Marszałek przebywał wtedy prywatnie w Brazylii. W dwa miesiące potem został zatrzymany i osadzony w areszcie śledczym. Niedługo później jednak wyszedł za poręczeniem majątkowym. Były wojewoda i marszałek podkarpacki miał kłopoty ze zdrowiem. Przeszedł operację, leczył się sanatoryjnie. Cały czas utrzymywał, ze jest niewinny, chciał też, by media publikowały jego wizerunek oraz imię i nazwisko.

Lubelska prokuratura sformułowała zawierający 16 zarzutów akt oskarżenia przeciwko Mirosławowi Karapycie. Sprawa jednak długo nie wchodziła na wokandę żadnego sądu. A to dlatego, że kolejne sądy w regionie odżegnywały się od sądzenia M. Karapyty. Wraz z nim oskarżonych było kilka osób, z których część skutecznie życzyła sobie wyłączenia ich z jego sprawy. Ostatecznie proces byłego polityka PSL ruszył w kwietniu 2018 roku przed Sądem Rejonowym w Przemyślu, a razem z Karapytą na ławie oskarżonych zasiedli Robert M., były zastępca komendanta KPP w Jarosławiu i eksburmistrz Ustrzyk Dolnych Henryk S. Pierwszy był oskarżony o ujawnienie Mirosławowi Karapycie, osobie do tego nieuprawnionej szczegółów śledztwa, drugi o udzielenie korzyści majątkowej byłemu marszałkowi i wojewodzie z gminnych pieniędzy. Obaj zostali w I instancji uznani za winnych i skazani. Najcięższe zarzuty ciążyły jednak na Mirosławie Karapycie. Zarzucano mu głównie przyjmowanie łapówek w różnej formie i za różne „przysługi” w czasie, gdy był on wojewodą, a potem marszałkiem województwa, czyli w latach 2008-13, ale także o usiłowanie gwałtu oraz protekcję przy uzyskiwaniu pracy i prawa jazdy okazywaną w zamian za seks. Ze względu na te obyczajowe „wątki” proces toczył się z wyłączeniem jawności.

Wyrok I instancji zapadł w styczniu zeszłego roku. Sąd Rejonowy w Przemyślu uznał byłego marszałka i wojewodę za winnego większości zarzutów tak z zakresu przyjmowania korzyści majątkowych, jak i seksualnych za płatną protekcję, jak i usiłowania skłonienia do obcowania płciowego. Od kilku zarzutów Mirosław Karapyta został jednak uniewinniony. Łącznie skazano go na 4 lata bezwzględnego pozbawienia wolności, zaliczając mu na poczet tej kary półroczny pobyt w areszcie śledczym. Ponadto były marszałek i wojewoda miał ponieść koszty sądowe w zakresie tych czynów, które, zdaniem sądu, popełnił, a także zwrócić korzyści majątkowe, które według wyroku pozyskał łamiąc prawo. Sąd uznał też za stosowne upublicznienie sentencji wyroku m.in. w mediach oraz na stronach internetowych kilku instytucji.

Mirosław Karapyta od początku utrzymywał, że jest niewinny i tuż po ogłoszeniu wyroku zapowiadał apelację. Od wyroku I instancji odwołał się też oskarżyciel publiczny, domagając się uznania Karapyty winnym wszystkich zarzucanych mu w akcie oskarżenia czynów.

Na rozstrzygnięcie apelacji przyszło nam poczekać niemal równo rok. W środę (15 stycznia) w przemyskim Sądzie Okręgowym pojawili się wszyscy trzej oskarżeni. Mirosław Karapyta tak samo jak dotychczas chciał ujawniania w mediach jego danych i wizerunku. – Nic się od zeszłego roku nie zmieniło, a na pewno już moja twarz i nazwisko – mówił przed rozprawą do dziennikarzy. Sąd II instancji, jak się należało tego spodziewać, także wyłączył jawność procesu. Wiadomo, że złożonych zostało kilka wniosków, ale ze względu na to, że proces toczy się przy drzwiach zamkniętych nie wiemy, czego dokładnie dotyczyły. Wyrok mamy poznać 29 stycznia.

Monika Kamińska

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Jasio Kefirekrzeszowiak Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jasio Kefirek
Gość
Jasio Kefirek

A co z Rysiem P. ?

rzeszowiak
Gość
rzeszowiak

Przed Sadem stanal morderca ktory zamordowal ojca i matke.
Sedzia pyta oskarzonego co ma na swoja obrone ?
Oskarzony proszac o lagodny wyrok powiedzial :
Prosze Wysokiego Sadu SIEROTA JESTEM !