Każdy może dać choremu na białaczkę szanse na życie

Fot. Anna Moraniec

RZESZÓW. Monika Dziewit z Mogielnicy i Kamila Cibicka z Mielca podarowały już swój szpik. Ksiądz Mariusz Wawrzynek chce zostać dawcą, dlatego zarejestrował się w bazie.

Połowa z 10 tys. osób chorujących na białaczkę i wymagających przeszczepu nie znajduje dawcy. – W naszej bazie mamy już 265 tys. osób (ogólnie w kraju zarejestrowanych jest 350 tys.). 9 osób z Podkarpacia już zostało dawcami – mówi Renata Rafa, z Fundacji DKMS Baza Dawców Komórek Macierzystych Polska. Wśród nich jest Monika i Kamila. Być może wkrótce dołączy do nich ks. Mariusz.

Rejestracja jako potencjalny dawca jest bardzo poważną decyzją. W przypadku, gdy okaże się, że któraś z zarejestrowanych osób jest czyimś genetycznym bliźniakiem, daje tej osobie nadzieję na nowe życie. Jeżeli wtedy zrezygnuje, to odbiera komuś tę nadzieję. Na szczęście zdarza się to rzadko, był np. przypadek, że potencjalna dawczyni podczas badań dowiedziała się, ze jest w ciąży, dla jej bezpieczeństwa odstąpiliśmy od pobrania – mówi Renata Rafa.

Kto może zostać dawcą?
Zarejestrować może się każdy zdrowy człowiek pomiędzy 18 a 55 rokiem życia, ważący minimum 50 kg (bez dużej nadwagi). Rejestracja polega na przeprowadzeniu wstępnego wywiadu medycznego, wypełnieniu formularza i pobraniu wymazu z wewnętrznej strony policzka. Na tej podstawie zostają określone cechy zgodności antygenowej, a jeśli okaże się, że kod genetyczny dawcy zgadza się z kodem genetycznym chorego, wtedy dochodzi do przeszczepu.

- Miałam ciężki poród i potrzebowałam dużo krwi, ktoś ją oddał, dzięki temu mogę cieszyć się z narodzin córeczki. Chcąc się odwdzięczyć zarejestrowałam się w bazie dawców szpiku, po pół roku dostałam telefon, że mam “genetycznego bliźniaka”, który potrzebuje mojej pomocy. Pojechałam na badania, potem pobrano mi szpik. Od tego czasu minęło 6 miesięcy, mam wspaniałe uczucie, że pomogłam mężczyźnie który bardzo chciał żyć, tym bardziej, że nic mnie to nie kosztowało, nic nie bolało, jedynym dyskomfortem było czterogodzinne leżenie na wygodnym fotelu podczas odseparowania szpiku z mojej krwi. Mąż cały czas był przy mnie, bardzo mnie wspierał – mówi Monika Dziewit z Mogielnicy.

- Do bazy dawców trafiłam dwa lata temu zainspirowana postawą rodziców, którzy zapisali się trochę wcześniej. Dwa tygodnie temu zostałam dawcą. Co czuję teraz? Wzruszenie. Mam świadomość tego, że zrobiłam coś dobrego, w dodatku tak małym wysiłkiem, na który każdego stać, a który może dać szansę na życie komuś bardzo tego potrzebującemu – mówi Kamila Cibicka z Mielca.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

- Mam znajomą, bardzo młodą osobę, która zapadła na białaczkę i wymagała przeszczepu. Wtedy kiedy dla niej organizowano podobną jak ta akcja, nie mogłem w niej uczestniczyć i bardzo tego żałowałem. Kiedy podczas organizowania rejestracji dawców “dla Jarka i Innych” trafili do mnie wolontariusze fundacji DKMS postanowiłem, że teraz to nadrobię, dlatego przyszedłem i trafiłem do bazy dawców. Jeżeli można pomóc to nie wolno odmawiać – mówi ks. Mariusz Wawrzynek z Rzeszowa.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Anna Moraniec

do “Każdy może dać choremu na białaczkę szanse na życie”

  1. Antoni Kosiba

    Ja chciałem się kiedyś wpisać do bazy dawców, ale zrezygnowałem z tego pomysłu, ponieważ nie można uzyskać danych, kto będzie odbiorcą szpiku.

    A ja sobie nie życzę być dawcą np. dla Nergala albo innego satanisty.

    Oferowanie szpiku tak, ale tylko pod warunkiem grania w twarte karty.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.