Kibicowskie prostactwo

Mój syn ma niecałe 3 lata i tatę, który kocha futbol. Po tym, czego świadkiem byłem w sobotnie popołudnie przy Hetmańskiej, już wiem, że na mecz Stali nigdy go nie przyprowadzę. No… chyba, że coś się zmieni.

Ten tekst nie jest bezpośrednim atakiem wymierzonym w biało-niebieskich, tym bardziej że z podobnym problemem mierzą się niemal wszystkie klubu w naszym kraju. O czym mowa? O chamstwie i rynsztokowym języku płynącym prosto z trybun. Niemal przez pełne 90 minut sobotniego pojedynku Stal – GKS zorganizowane grupy kibiców przeciwnych obozów prowadzące doping (choć to słowo zdecydowanie tu nie pasuje) przekrzykiwały się wyzwiskami pełnymi wulgaryzmów i obelg. Być może proces mojej socjalizacji przebiegał inaczej, być może mój zasób słownictwa jest zdecydowanie bogatszy niż przeciętnego pseudokibica, ale tego, co działo się w sobotę na trybunach nie mogę nazwać inaczej, niż zwykłym prostactwem. Nie pomagały prośby spikera, nie pomagały płynące z głośników komunikaty odczytywane przez dzieci. „Tato, dlaczego przeklinasz?” – pytał mały chłopiec. Echo tych słów tylko odbijało się od… pustych głów. Ani pseudokibice Stali, ani GieKSy nie zamierzali skupić się na meczu i wspieraniu piłkarzy, tylko urządzali słowne przepychanki, kto kogo wyr…a. Miotali przekleństwami w każdą stronę.

Profesor Jan Miodek dostałby zawału. Zresztą ja sam wytrwałem tylko dlatego, że byłem w pracy. I nie chodzi o to, by robić z siebie świętoszka, który nigdy nie rzuca przysłowiowym mięsem. Stadion to nie filharmonia, pełno tu emocji, często niezdrowych, jednak wszystko ma swoje granice. Kluby – w tym oczywiście i Stal – usilnie próbują walczyć z wulgaryzmami, ale to jak starcie Don Kichota z wiatrakami. W teorii można wyłapywać na monitoringu „mistrzów mowy polskiej”, ale w praktyce nikt nie zaprząta sobie tym głowy. Tym bardziej, że skończyłoby się na jednorazowym… 50-złotowym mandacie od policji. Może warto to zmienić? Może warto w inny sposób zacząć walczyć z tym totalnym brakiem kultury? Jeśli tego nie zrobimy, wychowamy kolejne pokolenia krzykaczy. Mówię my, bo przyzwolenie na takie zachowania to współodpowiedzialność.

Redaktor Tomasz Czarnota

5
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
rzeszowiakrychuhijenamaniekBar Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
rzeszowiak
Gość
rzeszowiak

Problem jest z każdej ze stron. Czy to na Hetmańskiej czy na Wyspiańskiego. Mogę zrozumieć emocje związane z meczem ale nie które przyśpiewki są poprostu żenujące i na poziomie dziecka z gimnazjum. Jak zachęcić ludzi do przychodzenia na mecze jak banda półgłówków robi z siebie idiotów i zniża się do poziomu rynsztoku.

hijena
Gość
hijena

przekleństwa na stadionach? Gawiedzi wystarczy dać igrzysk i chleba.

maniek
Gość
maniek

Tak się zastanawiam co przeczytałem, panie Tomaszu, to nie wina kibiców, tylko pan się pomylił, niby jest pan ojcem jednak myślenie osoby niedojrzałej i nieodpowiedzialnej, mniej więcej jakby pan wziął syna do baru ze striptizem i potem pisał o zgorszeniu jakie tam widział 3 letni syn.

Bar
Gość
Bar

Zapraszam w sobotę na Wyspiańskiego 22. Warto czasem porównać.

rychu
Gość
rychu

Co za różnica czy słychać : jeb..ać Stal! na Wyspiańskiego czy jeb..ać Sovię na Hetmańskiej? Bydło i tyle