Kiedy naprawdę narodził się Jezus

Fot. Archiwum

Chrystus przeszedł na świat od czterech do siedmiu lat wcześniej niż powszechnie sądzimy.

Jezus Chrystus urodził się w Betlejem. Tego możemy być pewni. Czy jednak wydarzyło się to 25 grudnia, to już kwestia do dyskusji. A już na pewno Mesjasz nie przyszedł na świat w stajence i jak się powszechnie sądzi 2011 lat temu.

Uroczystość Narodzenia Pańskiego u katolików łączy się silnie z różnego rodzaju tradycjami i zwyczajami. Tak mocno przywykliśmy do stajenki, 25 grudnia, jako daty narodzin Jezusa, że trudno nam sobie nawet wyobrazić, że to niezwykle wydarzenie, mogło mieć miejsce w zupełnie innym czasie i okolicznościach, niż powszechnie sądzimy. Tymczasem relacje zawarte w Piśmie Świętym i innych źródłach, w sposób bardziej lub mniej wyraźny wskazują nam na różnice pomiędzy tym, co rzeczywiście i gdzie się wydarzyło podczas tej tajemniczej nocy, a tym, co stało się wytworem wielowiekowej tradycji.

Ewangeliści i prorocy wskazują na Betlejem

Tego, że Chrystus przyszedł na świat w Betlejem, nie ma sensu poddawać w wątpliwość. Wyraźnie o miejscu Jego narodzenia, piszą Ewangelie: Mateusza i Łukasza. Miejsce to wskazywał także prorok Micheasz, którego przepowiednie można znaleźć w Starym Testamencie: “A ty, Betlejem, Efrata, najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich! Z ciebie mi wyjdzie Ten, który będzie władał w Izraelu, a pochodzenie Jego od początku, od dni wieczności” (Mi 5, 1).

Grota, nie stajenka

Co do miasta, w którym narodził się Jezus, nie mamy więc żadnych wątpliwości. Te natomiast powstają, gdy zaczniemy mówić o konkretnym miejscu, w którym doszło do rozwiązania. Śledząc dokładnie relacje ewangelistów, trzeba jednak zdecydowanie wykluczyć, by stało się to w jakże popularnej w naszej tradycji stajence. Co dokładnie jest zapisane w księgach objawionych? „Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie” (Łk 2,6-7). Podobny sens mają słowa anioła skierowane do pasterzy: “Znajdziecie Niemowlę, owinięte w pieluszki i leżące w żłobie” (Łk 2,12).

Do narodzin doszło zatem w pomieszczeniu, w którym stał żłób. Chociaż nie ma wyraźnego wskazania, czy była to stajenka, czy grota,  więcej przesłanek wskazuje na tę drugą opcję. Są też zresztą namacalne dowody, o czym za chwilę.

W starożytności często wykorzystywano jaskinie i groty jako miejsce schronienia. Korzystały z nich nie tylko zwierzęta, ale także często ludzie. Potwierdzeniem tego jest relacja pochodząca z połowy II wieku autorstwa św. Justyna Męczennika, który pochodził z Palestyny i dobrze znał okolice Betlejem. Wspominał on “grotę, znajdującą się tuż w pobliżu miasteczka, w której narodził się Chrystus”.

Gdy na początku IV wieku chrześcijaństwo stało się oficjalną religią, do Betlejem przybyła św. Helena, matka cesarza Konstantyna Wielkiego. To jej starania doprowadziły do budowy kościoła, zlokalizowanego dokładnie nad Grotą Narodzenia. Ta znalazła się pod głównym ołtarzem świątyni, tworząc podziemną kryptę. Budowla została przebudowana w VI wieku z polecenia cesarza Justyniana i przetrwała do naszych czasów. – Gdy dziś w betlejemskiej bazylice schodzimy po wąskich schodach prowadzących do Groty Narodzenia, wiemy, iż dotykamy miejsca wyjątkowego. Byłoby nieporozumieniem spierać się, czy dokładnie w tym miejscu, czy kilka centymetrów lub metrów dalej narodził się Chrystus. Gdy mówimy o narodzeniu Jezusa w ubogiej grocie, wśród zwierząt i pasterzy, nie chodzi jedynie o tani sentymentalizm czy ckliwe przeżycie. Ciemna grota jest obrazem otchłani, do której przychodzi Bóg przynoszący światłość. Już w swoim narodzeniu Chrystus zstępuje do czeluści tego świata, w jakich znajduje się ludzkość żyjąca w „cieniu śmierci”. Grota ma więc nie tylko sens rzeczywisty, ale też symboliczny – dowodził ks. Józef Naumowicz, w artykule “Czy Jezus narodził się w Betlejem 25 grudnia?”.

Dlaczego 25 grudnia świętujemy Boże Narodzenie

Wątpliwości co do miasta i miejsca narodzin Jezusa, mamy już z grubsza rozwiane. Teraz zajmiemy się ustaleniem daty tego niezwykłego wydarzenia. W Nowym Testamencie nie ma żadnej wzmianki na ten temat. Poza tym pierwsi chrześcijanie w ogóle nie obchodzili Bożego Narodzenia. W kalendarzu liturgicznym pojawiło się ono dopiero w drugiej połowie IV wieku. To św. Augustyn wskazał 25 grudnia jako rzeczywistą datą narodzenia Chrystusa.

Co wpłynęło na jej przyjęcie w chrześcijaństwie? – Opracowania najczęściej wskazują, że Boże Narodzenie zastąpiło pogański kult Niezwyciężonego Słońca, którego narodziny obchodzono 25 grudnia. Niewątpliwe kult ten, rozpowszechniony w Cesarstwie Rzymskim, spopularyzował datę 25 grudnia, która wyznaczała moment zimowego przesilenia dnia i nocy, a więc astronomiczny punkt roku, od którego coraz krótsze stawały się ciemności nocy, a zaczynało zwiększać się światło dnia.  – dodał w swoim opracowaniu ks. Naumowicz.

Trudno jednak z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, czy Boże Narodzenie przypadało rzeczywiście w rocznicę przyjścia na świat Jezusa. Najstarsze świadectwo potwierdzające ten fakt pochodzi z końca II wieku n.e.   – Napomknięcia o tym można odnaleźć u św. Hipolita (urodzonego przed rokiem 170): “Pierwsze przyjście Pana naszego wcielonego, w którym narodził się w Betlejem miało miejsce ósmego dnia przed kalendami styczniowymi” (tzn. 25 grudnia) – zauważył ks. Krzysztof Kinowski w rozprawie “Biblia i Tradycja o Bożym Narodzeniu”.

Który tak naprawdę teraz mamy rok?

Tak jak nie możemy mieć stuprocentowej pewności, że Jezus przyszedł na świat 25 grudnia, tak nie można z całym przekonaniem wskazać też roku, w którym miało to miejsce. Nie może być mowy o tym, że wydarzyło się to w roku zerowym, ponieważ taki rok w naszym kalendarzu nie istnieje. W datowaniu przyjętym w historii powszechnej po 1 rok p.n.e. następuje od razu 1 rok n.e. Którego roku urodził się więc Jezus?

Karkołomnego zadania wyznaczenia tej daty podjął się mnich Dionizy Mały ze Scytii, w 525 roku. To on wprowadził do kalendarza datę narodzin Zbawiciela i przyjął ją jako początek rachuby czasu. – Uzasadniał to tym, że narodzenie Jezusa jest “początkiem naszej nadziei”, źródłem odnowienia ludzkości i centralnym wydarzeniem w dziejach świata. Dlatego uznał właśnie datę przyjścia na świat Jezusa jako właściwą, by przyjąć ją za punkt wyjścia w kalendarzu. Okazało się jednak, że przy wyznaczaniu tej daty mnich popełnił brzemienną w skutki pomyłkę, zbyt późno wyznaczając datę narodzenia. – twierdzi ks. Kinowski.

Z Ewangelii wiadomo, że Jezus przyszedł na świat w czasach Heroda. Pewne jest, że król Judei, umarł w 4 roku przed naszą erą! Narodziny Chrystusa musiały mieć zaś miejsce przed śmiercią Heroda, niektórzy przypuszczają, że nawet 2-3 lat wcześniej. Badania astronomiczne nad naturą zjawiska znanego jako „gwiazda betlejemska” wskazują, że z dużą pewnością można wyznaczyć siódmy rok p.n.e. jako datę narodzin Jezusa. Wynika stąd, że Dionizy Mały ustalił datę narodzin Chrystusa o 4-7 lat za późno.  – dodał ks. Kinowski.

Z tego wynika, że obecnie mamy co najmniej 2015, a być może nawet 2018 rok. Dlaczego jednak nie poprawiono dat, po odkryciu błędu Dionizego Małego? Z prostej przyczyny, taka operacja spowodowałaby zbyt duże zamieszanie i na dobrą sprawę dziś trudno byłoby ją przeprowadzić.

*Cytaty z Starego Testamentu i Nowego Testamentu pochodzą z Biblii Tysiąclecia (wydanie drugie poprawione).

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.