Kiepskie zakończenie roku

Były snajper Jeziora Jakub Dłoniak (niebieska koszulka) rzucił swojej dawnej drużynie zaledwie 8 punktów. Fot. Bogdan Myśliwiec
Były snajper Jeziora Jakub Dłoniak (niebieska koszulka) rzucił swojej dawnej drużynie zaledwie 8 punktów. Fot. Bogdan Myśliwiec

TBL. Tarnobrzeżanie przegrali z Rosą; Jakub Dłoniak nie zrobił swojej dawnej drużynie większej krzywdy.

Emocjonujące spotkanie na koniec roku obejrzeli kibice w Tarnobrzegu, szkoda tylko, że zakończyło się ono porażką „Jeziorowców”. W zdecydowanie lepszych nastrojach z Podkarpacia wyjechali koszykarze Rosy z liczną grupą swoich kibiców.

– Moim celem jest… zdobycie mistrzostwa Polski – stwierdził Korie Lucious (najjaśniejsza postać niedzielnego meczu). – Przecież gra się po to, żeby wygrywać. Celem jest zwycięstwo w każdym spotkaniu i tak samo było w Tarnobrzegu – dodaje Amerykanin, który po studiach próbował dostać się do NBA, a Rosa jest jego pierwszym europejskim (zawodowym) klubem.

Zespół z Radomia świetnie rozpoczął spotkanie i po niespełna czterech minutach prowadził już różnicą 15 punktów (17:2). „Jeziorowcy” grając wolno i statycznie w ataku, zawodzili na całej linii. Pierwsze punkty z gry gospodarze zdobyli dopiero po pięciu minutach, po trafieniu Doaksa było 4:17. Po raz kolejny potwierdziła się opinia, że Tony Weeden znacznie lepiej radzi sobie jako strzelec niż osoba odpowiedzialna za prowadzenie gry zespołu. Dopiero wejście na boisko Marcina Nowakowskiego wprowadziło ożywienie w ekipie trenera Szczubiała. Akcje były szybsze, a gra bardziej zespołowa i przewaga gości zaczęła szybko topnieć.

Na początku II kwarty po trójce Weedena gospodarze po raz pierwszy wyszli na prowadzenie 30:29. Długo się jednak z niego nie cieszyli, bowiem na boisku pojawił się niezwykle zwinny i szybki Korie Lucious. Mierzący zaledwie 180 cm wzrostu Amerykanin swoim akcjami sprawił, że Rosa utrzymywała 4 – 6-punktową przewagę.

Po przerwie gospodarze szybko jednak odrobili straty, a było im o tyle łatwiej, że podstawowy center ekipy z Radomia szybko popełnił 4 faule i za niego na boisku pojawił się Hubert Radke. Ten jednak znacznie lepiej radzi sobie w komentowaniu meczów NBA w jednej ze stacji telewizyjnych niż w grze, którą „zaprezentował” w Tarnobrzegu. Gospodarze po dwóch „trójkach” z rzędu Chaissona Allena wygrywali 54:51, ale szybko roztrwonili niewielką przewagę. Rosa za sprawą Majewskiego i Luciousa uzyskała cztery „oczka” przewagi.

„Jeziorowcy” nie dawali za wygraną i na początku IV kwarty to oni z kolei znów wyszli na czteropunktową przewagę (63:59). Kluczowym momentem meczu było 180 sekund, kiedy to przy stanie 72:72 goście zdobyli z rzędu 10 „oczek”, a „Jeziorowców” ogarnęła totalne strzelecka niemoc. Takiej przewagi ekipa trenera Szczubiała nie była już w stanie zniwelować.

JEZIORO Tarnobrzeg 78
ROSA Radom 91
(20:24, 24:23, 17:10, 17:32)

JEZIORO: Weeden 11 (1×3), Fitzgerald 12, Krajniewski 9 (2×3), Allen 23 (3×3), Łukasiak 0 oraz Nowakowski 13 (2×3), Doaks 4, Rajewicz 6.
ROSA: Łączyński 5, Witka 15 (5×3), Majewski 20 (3×3), Dłoniak 8 (2×3), Archibeque 15 oraz Kardaś 0, Radke 0, Lucious 26 (2×3), Zalewski 2, Adams 0.

Sędziowali: G. Ziembicki, R. Zieliński, S. Moszakowski. Widzów 1400.

Rafał Myśliwiec

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments