Kierowca – zawód dla bogatych

Zawód kierowcy staje się zawodem elitarnym, niemal jak pilot samolotów komunikacyjnych. Fot. Archiwum

PODKARPACIE. Jeżeli chcesz zostać kierowcą autobusu, to najpierw sprawdź czy twoi rodzice mają na koncie 21,5 tys. zł.

Zawód kierowcy staje się zawodem elitarnym, niemal jak pilot samolotów komunikacyjnych. Osiemnastolatek, który wymarzy sobie pracę za kierownicą autobusu, będzie zdobywał kwalifikacje przez sześć lat, a przejście wszystkich szczebli szkolenia będzie kosztowało co najmniej 21,5 tys. zł.

Najpierw trzeba zdobyć prawo jazdy kat. B uprawniające do kierowania samochodami osobowymi. Kurs kosztuje 1000 zł, badania lekarskie 150 zł, egzamin 170 zł, a wydanie prawa jazdy 100,50 zł. Do tego zdjęcie i dojazdy na zajęcia w szkole nauki jazdy. Bez 1,5 tys. zł nie ma co zaczynać. Jeżeli kandydatowi na kierowcę nie uda się za pierwszym razem zdać egzaminu, to koszt rośnie.

Po uzyskaniu tego pierwszego, amatorskiego prawa jazdy, kandydat na zawodowego kierowcę musi z dalszą nauką poczekać aż ukończy 20,5 lat. Dobrze, by w tym czasie jeździł samochodem i nabywał doświadczenia w ruchu drogowym.

Kosztowne szkolenie kwalifikacyjne
Kurs na prawo jazdy kat. C jest dwukrotnie droższy niż na prawo jazdy amatorskie. Bardziej szczegółowe i szersze są też badania lekarskie, a więc także droższe. Wyższa jest też cena egzaminu. Po jego pomyślnym przebrnięciu 21-letni kierowca musi jeszcze wydać kolejne 100,50 zł na prawo jazdy z wpisaną kategorią C. Jednak jeździć ciężarówkami jeszcze nie może.

Ustawa o transporcie drogowym zobowiązuje go bowiem do ukończenia szkolenia kwalifikacyjnego na przewóz rzeczy. Taki kurs kosztuje około 5 tys. i ma 230 godzin. W zależności od systemu szkolenia może on trwać od 3 do 6 miesięcy. Kończy się egzaminem. Po jego zdaniu kierowca występuje o kolejne prawo jazdy ze stosownymi wpisami i wreszcie może podjąć pracę.

Dalsze kształcenie
Na razie młody kierowca może jeździć tzw. solówkami, czyli samochodami ciężarowymi bez przyczep. By usiąść za kierownicą tira, czyli ciągnika siodłowego z naczepą, musi zdobyć prawo jazdy kat. E. Kurs kosztuje 2300 zł, egzamin 245 zł i kolejne, czwarte już prawo jazdy – 100,50 zł. Obecnie większość pracodawców wymaga też, by kierowca miał elektroniczną kartę do tachografów. Jej wyrobienie kosztuje 170 zł.

Żeby spełnić swoje marzenie i usiąść za kierownicą autobusu, kierowca musi mieć ukończone 24 lata. Pół roku wcześniej może zacząć szkolenie na kategorię D. Kurs kosztuje 3200 zł, egzamin 230 zł i prawo jazdy 100,50 zł. Stop, do pracy za kierownicą autobusu taki kierowca nie zostanie przyjęty. Musi odbyć szkolenie kwalifikacyjne na przewóz osób. Kolejne 230 godzin i 5,5 tys. zł, a po tym trzeba zapłacić 100,50 zł za szósty już blankiet prawa jazdy.

Całość, o ile kandydat na kierowcę wszystkie egzaminy zda za pierwszym razem, kosztuje 21,5 tys. zł. Połowa tej kwoty to koszty szkoleń kwalifikacyjnych. Aż 603 zł kosztuje wydawanie kolejnych praw jazdy, bo w plastikowych kartach nie można dokonywać żadnych wpisów, więc po każdej zmianie trzeba wyrabiać nowe prawo jazdy.

Można zostać kierowcą autobusu, nie uzyskując po drodze kategorii C+E. Przy takiej skróconej ścieżce kształcenia na zdobycie kategorii D z prawem do pracy wystarczy 11 – 12 tys. złotych. Tyle samo kosztuje pozostanie w zawodzie kierowcy ciężarowego bez uzyskiwania autobusowego prawa jazdy.

Zabraknie kierowców?
Taki system szkolenia powoduje, że maleje liczba chętnych do zdobywania zawodu kierowcy. Koszty dla wielu są barierą nie do pokonania. Taka sytuacja może sprawić, że za kilka lat zacznie brakować zawodowych kierowców, których już dziś nie ma w nadmiarze. W efekcie ten, kogo będzie stać na uzyskanie zawodowych kwalifikacji, będzie miał pewne miejsce nieźle płatnej pracy, a w ofertach zacznie przebierać.

Krzysztof Propolski

do “Kierowca – zawód dla bogatych”

  1. antek89

    Polecam w OES psychotesty Kursy na podesty ruchome i HDS . Ja zrobiłem kurs na podesty ruchome i HDS i znalazłem pracę. Bardzo dobra opcja dla faceta.

  2. filllski

    Zdecydowanie uważam ze z takimi kursami naszym mężczyznom też uda sie zmienic zawód czy spełnić marzenia zostając zawodowym kierowcą. Warto tez zdeycydować się na ich psychotesty.

  3. mikołaj33

    Na pewno polecam stronę oes.com w Krakowie. Tutaj dowiecie sie jakie kursy mozna skończyć aby własnie móc zostać zawodowym kierowcą.

  4. Tadeusz

    ja mam prawo ABCDE i wymaganą praktycę no i tak nie mogę znaleść pracy jako kierowca

  5. ROMAN

    p.zgrzyt- zgadzam się z tym co p. napisał- oraz z uwagami p.olo –
    teoria/ doświadczenie/ predyspozycje manualne/ ” łeb na karku” – pomyślunek – wyobraźnia
    -dopiero potem możemy taką osobę posadzić za kierownicą i mieć nadzieję że nas dowiezie cało z punktu A do punktu B.

  6. olo

    Kierowcy autobusów powinni mieć prawa jazdy wydawane na max 3 lata i później ponownie zdawać egzamin teoretyczny! Zobaczcie sami jak jeżdżą kierowcy chociażby z PKS-ów. W większości to wieśniaczki co prawo jazdy zrobiły w „innych” czasach. Są na drogach jak paniska nie liczą się z nikim na drodze!

  7. zgrzyt

    Ergonomia, to nauka o związku człowieka z wykonywaną pracą. I ta nauka doszłado wniosku, że jeżeli kandydat do danego zawodu ma przygotowanie teoretyczne i co najmniej 5 lat praktyki w tym zawodzie, to można go uznać za fachowca. Na dzisiejsze warunki, by jezdzić autobusem i trzymać w swoich rękach życie kilkudziesięciu ludzi, to pasowało by znać zasady fizyki i mechaniki na poziomie szkoły średniej i przez 5 lat bez wypadków prowadzić coraz cięższe samochody. Dopiero panie Krzysztofie, mógłbym go spróbować posadzić za kierownicą autobusu.

    • Krzysztof

      Nie neguję Panie Zgrzyt potrzeby wysokich kwalifikacji kierowców zawodowych i to nie tylko w autobusach, ale i w samochodach ciężarowych. Zauważam tylko zjawisko. Wyższe wykształcenie uniwersyteckie czy politechniczne można w większości zawodów uzyskać taniej i szybciej niż zdobyć zawód kierowcy z kategorią D. Zdobywanie wykształcenia ponadgimnazjalnego jest finansowane przez państwo. Kształcenie wyższe jest finansowane lub dofinansowane przez państwo. Zawód kierowcy zdobywa się w zasadzie na własny koszt. Dofinansowywanie kursów kierowcy przez urzędy pracy lub z programów unijnych jest raczej incydentalne, więc nie można go traktować jako zasady.

      • zgrzyt

        Panie Krzysztofie, a może problemem jest darmowe kształcenie przez państwo bezrobotnych magistrów, którzy i tak w większości wyjadą za granicę. Słusznie Pan zauważył, że taniej i szybciej można zdobyć wykształcenie wyższe, niż zostać wziętym fachowcem. Ja tylko dodam, że obecnie także łatwiej.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.